Polska ma w służbie dwie baterie systemu Patriot, które w 2025 r. osiągnęły wstępną gotowość bojową, kupiła też do nich 208 pocisków. Podpisaliśmy umowy na kolejne sześć baterii Patriotów, w ramach których zaplanowano dostawy setek rakiet, w tym dużą partię pocisków PAC-3, PAC-2 i GEM-T. Trudno jednak dziś powiedzieć, jak ostatecznie będzie wyglądał ten kontrakt i kiedy zostanie zrealizowany. Z Patriotami mamy dziś więcej problemów, niż wyrzutni i pocisków do nich.
Opóźnienia w dostawach Patriotów oznaczają braki w jedynej warstwie polskiej obrony powietrznej zdolnej do przechwytywania rakiet balistycznych. Program Wisła, do którego w 2014 r. wpisano zakup ośmiu baterii, nie został dotąd w pełni zrealizowany. W 2017 r. rząd podpisał list intencyjny dzielący program na dwie fazy. W pierwszej zakupiono dwie baterie w konfiguracji PAC-3 MSE z IBCS, w drugiej – sześć kolejnych baterii wraz z radarami LTAMDS.
Na razie udało się zrealizować pierwszą fazę. Efekt to 16 wyrzutni, radary sektorowe AN/MPQ-65, stanowiska dowodzenia oraz pakiet 208 rakiet, które zaczęliśmy otrzymywać w 2023 r. Pierwszy polski dwubateryjny dywizjon rakietowy uzbrojony w Patrioty osiągnął gotowość bojową pod koniec 2025 r. Patrioty to jedyna broń w naszej armii zdolna niszczyć systemy balistyczne przeciwnika, jak choćby rosyjskie rakiety Iskander, w odległości do 100 km i na pułapie około 24 km.
Polski przemysł zbrojeniowy na fali
Zakup Patriotów obwarowano umowami offsetowymi o wartości około 950 mln zł. Dzięki temu część technologii trafiła do Polski. Największym beneficjentem zostały 1. Wojskowe Zakłady Elektroniczne w Zielonce, które produkują i serwisują elementy elektroniki, prowadzą diagnostykę i wsparcie eksploatacji PAC-3 MSE. Stały się głównym centrum serwisowym Patriotów w Polsce.
Do zakładów PIT-Radwar trafiły najbardziej zaawansowane zobowiązania offsetowe – tam integrowane są polskie sensory (np. radary P-18PL czy Sajna) z amerykańskim systemem dowodzenia IBCS. To pierwszy przypadek, gdy amerykański przemysł obronny przekazał Polsce technologie radarowe związane z Patriotami. Huta Stalowa Wola produkuje elementy wyrzutni i infrastruktury, a WB Elektronik odpowiada za integrację systemu TOPAZ i platformy komunikacyjnej FONET z IBCS. Te prace umożliwiły Polsce, jako pierwszemu państwu poza USA, osiągnąć pełną zdolność operacyjną IBCS w 2025 r.
Poszukiwanie alternatyw
W czerwcu 2026 r. podpisano kontrakt na dostawę kilkuset pocisków PAC-2 GEM-T – mniej zaawansowanych, ale tańszych. Służą do zwalczania pocisków manewrujących, samolotów i śmigłowców. – Współpracując z Agencją Wsparcia i Zamówień NATO pozyskaliśmy właśnie kilkaset pocisków PAC-2 GEM-T, które zwiększą zdolności obronne i gotowość do sprawnej reakcji na zagrożenia – poinformował szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jednocześnie wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk zapowiedział, że Departament Stanu USA wyraził wstępną zgodę na krajową produkcję pocisków PAC-3. – Byłyby one produkowane w polskim przemyśle obronnym – mówił Tomczyk. Produkcją miałoby się zająć konsorcjum, które mogłoby wytwarzać także rakiety do HIMARS i Hellfire. Polska negocjuje też produkcję rakiety SkyCeptor o zasięgu 40-300 km, znacznie tańszej niż PAC-3 MSE.
Popyt na pociski Patriot jest jednak ogromny na całym świecie. Lockheed Martin dostarcza dziś około 500 pocisków PAC-3 MSE rocznie, a do 2026-2027 chce dojść do 650-700 sztuk. To wciąż za mało, by zaspokoić potrzeby USA, Izraela, Arabii Saudyjskiej, Korei Południowej i państw NATO. Polska, która zamówiła kilkaset rakiet, musi liczyć się z opóźnieniami i rosnącą konkurencją o każdy wyprodukowany pocisk. Podczas szczytu NATO w Ankarze 7 lipca 2026 r. Polska podpisała porozumienie z USA, Niemcami, Holandią i Szwecją w sprawie utworzenia w Europie centrum serwisowania pocisków PAC-3. To krok w dobrym kierunku, ale nie rozwiązuje problemów produkcyjnych.
Źródło: WNP.PL, Fot. ZOOM MON / mł. chor. Aleksander Perz

