Polskie gospodarstwa domowe ogrzewające pelletem mierzą się z rosnącymi cenami i brakami paliwa w składach. Część z nich szuka oszczędności, kupując opał w Czechach lub Niemczech, a Ministerstwo Energii poprosiło UOKiK o sprawdzenie sytuacji na rynku.
Skała problemu jest dziś znacznie większa niż jeszcze kilka lat temu, kiedy Polska eksportowała pellet. Obecnie krajowa produkcja w dużej mierze trafia na własny rynek, a to wciąż za mało w stosunku do potrzeb. Pellet jako źródło ciepła wybrało już około 450 tysięcy gospodarstw domowych, które łącznie potrzebują nawet 2 milionów ton tego paliwa rocznie.
Za taki stan rzeczy odpowiada między innymi program „Czyste Powietrze”, który zachęcił setki tysięcy właścicieli domów do wymiany starych kotłów na bardziej ekologiczne rozwiązania. Wśród nich bardzo popularne okazały się piece na pellet. Wraz ze wzrostem liczby użytkowników zaczęły się jednak problemy z podażą i cenami.
– Dlatego niezwykle istotne jest zapewnienie użytkownikom długoterminowego dostępu do paliwa o odpowiedniej jakości, stabilnej dostępności oraz akceptowalnej cenie – podkreśla Polska Rada Pelletu.
Dlaczego pellet drożeje i znika ze składów
W ostatnich miesiącach wzrosły ceny pelletu oraz surowców wykorzystywanych do jego produkcji. Widoczne jest to zwłaszcza w przypadku certyfikowanego pelletu klasy jakości A1, który w czerwcu tego roku kosztował od 20 do 30 procent więcej niż w tym samym okresie przed rokiem. Równolegle pojawiły się doniesienia o pustych składach i ograniczonej dostępności paliwa.
Problemy ciągną się od kilku miesięcy. Już w marcu Ministerstwo Klimatu i Środowiska tłumaczyło, że kluczowe znaczenie miały mroźna zima oraz spadek pracy tartaków, które są głównym źródłem surowca do produkcji pelletu. Sytuacja stała się na tyle poważna, że resort energii postanowił przekazać sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Zakupy za granicą, czyli jak Polacy szukają oszczędności
W odpowiedzi na trudną sytuację część konsumentów zdecydowała się na poszukiwanie pelletu poza Polską. Szczególnie często wybierane są Czechy i Niemcy. Serwis WP wyliczył, że średnia cena detaliczna tony workowanego pelletu w Czechach wynosi od 1550 do 1950 złotych, a przy bezpośrednim zakupie z tartaku i samodzielnym odbiorze można zejść nawet do około 1000 złotych za tonę.
Jeszcze korzystniej wyglądają ceny u zachodniego sąsiada. W Niemczech za tonę pelletu trzeba zapłacić od 350 do 450 euro, między innymi dzięki ponad trzykrotnie niższemu niż w Polsce podatkowi VAT. Dla porównania w naszym kraju ceny kształtują się na poziomie od 2400 do 2600 złotych za tonę.
Różnice w cenach skłaniają do zakupu za granicą, jednak ostateczny bilans zależy od logistyki. Koszty transportu oraz przepisy podatkowe mogą pochłonąć część oszczędności. W przypadku dostawy w procedurze sprzedaży wysyłkowej dostawca ma obowiązek naliczyć polską stawkę VAT w wysokości 23 procent, co istotnie podnosi końcowy rachunek.
Nie każdemu więc zagraniczna wyprawa po pellet faktycznie się opłaci, ale sam fakt, że Polacy rozważają takie rozwiązanie, pokazuje skalę napięć na rodzimym rynku. Postępowanie UOKiK ma odpowiedzieć na pytanie, czy mechanizmy rynkowe działają prawidłowo i czy konsumenci nie są stawiani przed nieuzasadnionymi podwyżkami.
Źródło: WNP.PL, Fot. alexgo.photography / Shutterstock

