Minister energii Miłosz Motyka potwierdził w rozmowie z WNP, że Polski Fundusz Rozwoju wejdzie do spółki Orlen Synthos Green Energy. Państwo ma objąć jedną trzecią udziałów w projekcie budowy małych reaktorów jądrowych, a cała transakcja miałaby zostać sfinalizowana jeszcze w tym roku.
Do zapowiedzi doszło w wyjątkowym momencie. Miniony tydzień przyniósł rekordowe upały, które zmusiły Polskie Sieci Elektroenergetyczne do dwukrotnego uruchomienia mechanizmu przywołania na rynku mocy. Jedno z tych przywołań było najdłuższe w historii. Z powodu niskiego stanu Wisły ograniczono pracę elektrowni węglowych w Kozienicach i Połańcu, a największy blok w Bełchatowie o mocy 858 MW pozostaje w planowanym remoncie.
W ciągu dnia fotowoltaika odpowiadała za ponad połowę produkcji energii, a ceny spadały poniżej 1,5 zł za MWh. Problem zaczynał się po zachodzie słońca, gdy w godziny wieczorne ceny potrafiły wzrosnąć powyżej 2200 zł za MWh. Minister Motyka zapewnia jednak, że system jest bezpieczny.
– W Bełchatowie prowadzony jest planowany remont, zgodnie z harmonogramem operatora. Nie ma żadnego zagrożenia dla pracy systemu elektroenergetycznego. Jest odpowiednia rezerwa. W środę, gdy nad Polską występowały największe upały, byliśmy eksporterem energii, nawet przy wyższym zapotrzebowaniu – powiedział Miłosz Motyka.
Sąsiedzi w gorszej sytuacji
Skutki upałów dotknęły cały region. Węgierski Paks i rumuńska Cernavoda miały problemy z chłodzeniem z powodu niskiego poziomu Dunaju, a Serbia ograniczała chłodzenie jednostek węglowych. Węgrzy, którzy w dużej mierze polegają na imporcie energii, musieli redukować zużycie w przemyśle.
– Nie spodziewali się takiego scenariusza w tak krótkim czasie, jeśli chodzi o stan wody w Dunaju. Węgrzy są w znacznie trudniejszej sytuacji niż Polska, oni energię przede wszystkim importują. Ich przemysł musi redukować swoje zużycie. Serbia natomiast ma duże problemy z chłodzeniem jednostek węglowych. Cały region zależny od Dunaju ma problemy – powiedział minister energii.
– To pokazuje, jak należy budować system energetyczny, który musi być zdywersyfikowany, aby nie uzależniać się od jednego czynnika. Trzeba budować nowe źródła, by poprawiać elastyczność pracy systemu – do czego będziemy także zachęcać naszych sąsiadów – zaznaczył Miłosz Motyka.
Mechanizm mocy i negocjacje z KE
Przywołania na rynku mocy to standardowa procedura operatora sieci przesyłowej w sytuacjach niestandardowych. Uczestnicy rynku mogą zostać zobowiązani do dostarczenia mocy albo do ograniczenia poboru. Minister zaznaczył, że w minionym tygodniu mechanizm zadziałał prawidłowo.
– Nie było żadnego problemu z odpowiedzią uczestników. W takich momentach możemy potwierdzić, że ten mechanizm działa skutecznie. Został zbudowany z pełną odpowiedzialnością i rezygnacja z niego dzisiaj – a były takie postulaty, czy to na poziomie europejskim, czy krajowym – byłaby zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa – powiedział Motyka.
Resort energii rozmawia z Komisją Europejską o nowych mechanizmach rynku mocy po 2030 roku. Razem z PSE forsuje tzw. trójpak mocowy, czyli zestaw trzech skoordynowanych instrumentów rynkowych. Motyka podkreślił, że negocjacje idą dobrze, ale nie chciał podawać daty ich zakończenia.
– Rozmowy oceniamy wysoko, natomiast nie chcemy jeszcze określać dokładnego harmonogramu zakończenia rozmów. Rok negocjacji wydaje się optymalnym czasem. Myślę, że Komisja Europejska, szczególnie pod kątem takich zdarzeń, jakie mają miejsce dzisiaj w Europie Środkowo-Wschodniej, będzie naszą perspektywę brała znacznie bardziej pod uwagę – skomentował minister.
Dopóki nie powstanie elektrownia jądrowa, bloki węglowe pozostają stabilizatorami systemu. Stąd decyzja o wydłużeniu pracy bloków w Rybniku. Pierwsza duża elektrownia jądrowa dostarczy 3,6 GW dopiero pod koniec kolejnej dekady, a rynek mocy dla większości węglowych bloków działa obecnie tylko do 2030 roku.
Minister liczy, że do tego czasu powstaną bloki gazowe i magazyny energii, a w latach 30. do systemu zaczną wchodzić małe reaktory jądrowe.
Państwo w OSGE
SMR-y w Polsce to projekt Orlen Synthos Green Energy. Spółka, w której udziały mają Orlen i Synthos Michała Sołowowa, planuje budowę floty reaktorów BWRX-300 o mocy 300 MW każdy, opracowanych przez GE Vernova Hitachi. Pierwsza instalacja ma powstać we Włocławku.
Rząd chce wejść do tego projektu przez PFR, aby uporządkować struktury spółki i przyspieszyć prace. Motyka potwierdził rozmowy o udziale PFR, mówiąc o potrzebie uniknięcia sytuacji, w której jeden wspólnik może blokować decyzje przy 50 proc. udziałów.
– Nie może dochodzić do takiej sytuacji, że jedna firma ma 50 proc. udziałów i deadlock – oświadczył minister energii.
W jego ocenie PFR powinien objąć 33 proc. udziałów. Jak odpowiedziała na ten pomysł firma Michała Sołowowa? Motyka odpowiedział krótko.
– Nam negatywnie nie odpowiadają – stwierdził.
Wejście PFR do spółki ma nastąpić jeszcze w tym roku. O najważniejszych wyzwaniach sektora energii będzie mowa podczas konferencji Energy Days, która rozpocznie się 30 września.
Źródło: WNP.PL, Fot. Materiały prasowe PGE GiEK/PAP/Adam Warżawa

