PFR wejdzie w projekt małych reaktorów Orlenu i Sołowowa? Minister zdradza plan

Minister energii Miłosz Motyka potwierdził w rozmowie z WNP.PL, że Skarb Państwa przez Polski Fundusz Rozwoju zamierza wejść do spółki Orlen Synthos Green Energy, która odpowiada za budowę w Polsce małych reaktorów jądrowych SMR. PFR ma objąć jedną trzecią udziałów w projekcie, a cała operacja może zostać sfinalizowana jeszcze w tym roku.

Orlen Synthos Green Energy to wspólne przedsięwzięcie państwowego Orlenu i prywatnej firmy Michała Sołowowa. Spółka planuje budowę floty reaktorów BWRX-300 o mocy 300 MW każdy, których technologię dostarcza amerykańskie konsorcjum GE Vernova Hitachi. Pierwsza instalacja tego typu ma powstać we Włocławku, a udział państwa ma przyspieszyć jej realizację.

– To rozmowy o kwestiach strukturalnych tej spółki. Przyglądamy się im z dużą uwagą. Trwają rozmowy na temat udziału PFR. Nie może dochodzić do takiej sytuacji, że jedna firma ma 50 proc. udziałów i deadlock – oświadczył w rozmowie z WNP minister energii.

Motyka zaznaczył, że taki udział ma zapobiec patowej sytuacji, w której jeden ze wspólników może blokować najważniejsze decyzje. Zapytany o to, jak na wejście państwowego funduszu patrzy strona prywatna, minister odpowiedział lakonicznie.

– Nam negatywnie nie odpowiadają – stwierdził Miłosz Motyka.

Rekordowe upały obciążają polską energetykę

Do deklaracji o wejściu w projekt SMR dochodzi w czasie, gdy krajowy system energetyczny mierzy się z wyjątkowo trudnymi warunkami pogodowymi. W zeszłym tygodniu Polskie Sieci Elektroenergetyczne aż dwukrotnie uruchomiły mechanizm przywołania na rynku mocy, w tym jedno najdłuższe w historii. Powodem były niskie poziomy wody w Wiśle, które zmusiły do ograniczenia pracy elektrownie węglowe w Kozienicach i Połańcu, a także wyłączenie największego bloku w Bełchatowie o mocy 858 MW. Motyka zapewnił, że system jest bezpieczny, a wyłączenie w Bełchatowie to planowany remont. W środę, gdy upały były najsilniejsze, kraj pozostawał eksporterem energii, nawet przy wyższym zapotrzebowaniu.

W ciągu dnia ponad połowa energii w kraju pochodziła z fotowoltaiki, co momentami spychało hurtowe ceny prądu poniżej 1,5 zł/MWh. Po zachodzie słońca generacja z paneli gwałtownie spadała, a system musiał opierać się na energetyce konwencjonalnej, imporcie i odbiorcach, którzy w ramach przywołań mocy ograniczali pobór. W godzinach wieczornych cena energii sięgała wówczas ponad 2200 zł/MWh.

– Nie było żadnego problemu z odpowiedzią uczestników. W takich momentach możemy potwierdzić, że ten mechanizm działa skutecznie. Został zbudowany z pełną odpowiedzialnością i rezygnacja z niego dzisiaj – a były takie postulaty, czy to na poziomie europejskim, czy krajowym – byłaby zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa – powiedział minister Motyka.

Europa Środkowo-Wschodnia walczy ze skutkami suszy

Upały i susza dotknęły nie tylko Polskę. Z powodu niskiego stanu Dunaju i wysokiej temperatury wody ograniczenia w chłodzeniu pojawiły się w elektrowniach jądrowych w węgierskim Paksu i rumuńskiej Cernavodzie, a także w siłowniach wodnych w Serbii. Minister energii zwraca uwagę, że Węgry znalazły się w znacznie trudniejszym położeniu niż Polska, bo w dużej mierze opierają się na imporcie energii.

– Nie spodziewali się takiego scenariusza w tak krótkim czasie, jeśli chodzi o stan wody w Dunaju. Węgrzy są w znacznie trudniejszej sytuacji niż Polska, oni energię przede wszystkim importują. Ich przemysł musi redukować swoje zużycie. Serbia natomiast ma duże problemy z chłodzeniem jednostek węglowych. Cały region zależny od Dunaju ma problemy – powiedział.

Resort energii stawia na terminową realizację inwestycji, szczególnie w obszarze energetyki gazowej, oraz na magazyny energii, które wciąż tanieją. W ocenie ministra, zanim powstaną nowe bloki, system musi opierać się na istniejących elektrowniach węglowych, których pracę wydłużono między innymi w Rybniku. Pierwsza duża elektrownia jądrowa w Polsce dostarczy docelowo 3,6 GW, ale nastąpi to dopiero pod koniec przyszłej dekady. Do tego czasu rynek mocy dla większości bloków węglowych obowiązuje tylko do 2030 r.

Ministerstwo wspólnie z PSE forsuje więc w negocjacjach z Komisją Europejską tzw. trójpak mocowy, czyli pakiet trzech instrumentów rynkowych na czas po 2030 r. Motyka nie chce na razie podawać harmonogramu zakończenia rozmów, ale ocenia je wysoko i liczy, że KE przychylniej spojrzy na polskie postulaty po kryzysie w regionie.

Źródło: WNP.pl, Fot. Materiały prasowe PGE GiEK/PAP/Adam Warżawa

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu