Fot. Flickr.

Po Wenezueli Kolumbia może być następna? Ostrzeżenie prezydenta Kolumbii

Prezydent Kolumbii Gustavo Petro ostrzega o „realnej groźbie” amerykańskiej interwencji po słowach Donalda Trumpa o możliwym ataku po operacji w Wenezueli. 

  • Prezydent Kolumbii Gustavo Petro ocenił w wywiadzie dla BBC, że istnieje „realna groźba” amerykańskiej interwencji wojskowej w jego kraju, odnosząc się do słów prezydenta USA Donalda Trumpa. 
  • Ostra retoryka Trumpa, który po interwencji w Wenezueli zasugerował, że Kolumbia może być „następna”, spotkała się z krytyką i obawami Bogoty o naruszenie suwerenności. 
  • Petro podkreślił, że USA traktują inne państwa, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej, jak część swojego „imperium”, co – jego zdaniem – pogłębia napięcia w regionie. 
  • Kolumbijski prezydent odrzucił oskarżenia o swój udział w przemycie narkotyków, zaznaczając, że walczył z kartelami przez 20 lat, oraz wskazał, jak jego kraj mógłby się bronić w razie agresji. 
  • Po wymianie telefonu z Trumpem obaj przywódcy zgodzili się na dialog, a Petro podkreślił, że perspektywa rozwiązania kryzysu zależy od dalszych rozmów między Bogotá a Waszyngtonem. 

Prezydent Kolumbii Gustavo Petro w opublikowanej w piątek rozmowie z brytyjską stacją BBC odniósł się do relacji z USA oraz ostatnich wydarzeń w regionie. Zwrócił uwagę na ryzyko działań militarnych wobec jego kraju i sposób, w jaki Stany Zjednoczone postrzegają inne państwa.

– Istnieje realna groźba amerykańskiej interwencji wojskowej w Kolumbii, a Stany Zjednoczone traktują inne kraje jako część swojego imperium – ocenił Petro.

Wypowiedź kolumbijskiego prezydenta pojawiła się po wydarzeniach z 3 stycznia, kiedy doszło do interwencji w Wenezueli, zakończonej pojmaniem jej prezydenta Nicolasa Maduro. Po tych działaniach prezydent USA Donald Trump publicznie odniósł się do Kolumbii oraz jej przywódcy.

– Kolumbia może być następna, a Petro musi uważać na swój tyłek – stwierdził Trump.

Kilka dni później, w środę wieczorem, doszło jednak do rozmowy telefonicznej pomiędzy oboma prezydentami. Po niej Donald Trump zaprosił Gustavo Petro do Białego Domu. W wywiadzie dla BBC kolumbijski przywódca odniósł się do komentarzy sugerujących zmianę podejścia amerykańskiego prezydenta i opisał przebieg rozmowy.

– Rozmowa trwała niecałą godzinę, z czego większość czasu to ja mówiłem, i dotyczyła przemytu narkotyków z Kolumbii, kolumbijskiego spojrzenia na sytuację w Wenezueli oraz tego, co dzieje się w Ameryce Łacińskiej w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych – powiedział Petro.

Krytyka działań USA

Prezydent Kolumbii Gustavo Petro publicznie skrytykował działania amerykańskich służb imigracyjnych. W swoich wypowiedziach odniósł się do funkcjonowania Immigration and Customs Enforcement (ICE), zarzucając tej formacji stosowanie metod, które jego zdaniem naruszają prawa ludzi. Wskazał przy tym na zdarzenie w Minneapolis, gdzie funkcjonariusz ICE śmiertelnie postrzelił kobietę.

– ICE działa jak nazistowskie brygady. Doszła do punktu, w którym nie tylko prześladuje Latynosów na ulicach, co jest dla nas afrontem, ale także zabija obywateli Stanów Zjednoczonych – powiedział Petro.

Kolumbijski prezydent kontynuował swoją wypowiedź, odnosząc się do możliwych skutków utrzymywania się takiej sytuacji. Zaznaczył, że dalsze funkcjonowanie amerykańskich służb w obecnej formie może prowadzić do izolacji Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Wskazał również na sposób, w jaki USA traktowały inne państwa w przeszłości, zwłaszcza w regionie Ameryki Łacińskiej.

– Jeśli to się utrzyma, zamiast Stanów Zjednoczonych dominujących nad światem, imperialnego marzenia, będziemy mieli Stany Zjednoczone odizolowane od świata. Imperium nie zbudowano poprzez izolację od świata – dodał.

Petro mówił także o relacjach Stanów Zjednoczonych z innymi rządami, stwierdzając, że od dziesięcioleci USA podchodzą do nich z pozycji „imperium”, nie respektując obowiązujących zasad prawa. W swojej wypowiedzi przypomniał również o wydarzeniach z początku XX wieku, kiedy Kolumbia utraciła Panamę.

– Wypowiedzi Donalda Trumpa stanowią realną groźbę, a perspektywa usunięcia tego zagrożenia zależy od trwających rozmów – ocenił prezydent Kolumbii.

Prezydent Kolumbii zachęca do dialogu

Zapytany o możliwą reakcję Kolumbii w przypadku ataku ze strony Stanów Zjednoczonych, prezydent Gustavo Petro odniósł się do tej kwestii w krótkiej wypowiedzi. Podkreślił, że preferowanym rozwiązaniem pozostaje rozmowa, a nie działania zbrojne. Dodał również, że temat ten jest obecnie przedmiotem prac po stronie kolumbijskiej administracji.

– Wolałbym, aby odbyło się to w ramach dialogu – powiedział Gustavo Petro.

Prezydent Kolumbii zaznaczył także, że zagadnienie to nie jest zamknięte i pozostaje w trakcie opracowywania przez odpowiednie instytucje państwowe.

– Trwają prace – poinformował Gustavo Petro.

W dalszej części wypowiedzi Petro odniósł się do sposobu, w jaki Kolumbia funkcjonowała w przeszłości w sytuacjach zagrożenia. Zwrócił uwagę na ograniczone możliwości militarne państwa oraz brak określonych zdolności obronnych, wskazując na inne elementy, na których opiera się bezpieczeństwo kraju.

– Nie chodzi o konfrontację z dużą armią przy użyciu broni, której nie posiadamy. Nie mamy nawet obrony przeciwlotniczej. Zamiast tego polegamy na masach ludności, naszych górach i dżunglach, tak jak zawsze – podkreślił Gustavo Petro.

Prezydent Kolumbii odniósł się również do zarzutów wysuwanych przez byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, dotyczących jego rzekomego zaangażowania w przemyt narkotyków. Petro zaprzeczył tym oskarżeniom i wskazał na swoje dotychczasowe działania w tym obszarze.

– Od 20 lat walczę z kartelami narkotykowymi, kosztem tego, że moja rodzina musiała wyjechać z kraju – stwierdził Gustavo Petro.

Źródło: PAP

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu