Polacy łatwym łupem cyberoszustów. Nasza największa słabość to szybkość bankowości

Polacy padają ofiarą cyberoszustów częściej niż mieszkańcy Europy Zachodniej. Paradoksalnie, naszą słabością jest to, co zwykle uznajemy za zaletę: błyskawiczny i łatwy dostęp do usług bankowych oraz rosnący, ale wciąż niestabilny poziom zamożności. Przestępcy działają jak korporacje – mają psychologów, rekruterów i zaplecze techniczne.

Ofiarami oszustw nie są już wyłącznie seniorzy. Adam Cieślak, pierwszy komendant Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC), w rozmowie z WNP.PL prostuje stereotyp: – To już mylny obraz. Ofiarami padają też ludzie w młodym wieku, dobrze wykształceni, zamożni, biznesmeni. Nie ma tutaj żadnych reguł.

Metody zmieniają się wraz z technologią. Wykorzystanie deepfake’ów, gdzie twarz i głos znanej osoby są podszywane, sprawia, że ofiara traci czujność. Dochodzi do tego presja czasu – telefon od rzekomego pracownika banku, który straszy utratą oszczędności. – W obawie utraty swoich pieniędzy zaczynamy działać w popłochu i wykonujemy przelewy na rachunki techniczne wskazane przez sprawców – mówi Cieślak.

Polska – eldorado cyberprzestępców?

Przestępcy sami przyznają, że w Polsce działa się łatwiej niż w innych krajach. Powód? – Jesteśmy jeszcze krajem, który się wzbogaca, nie mamy takiej stabilizacji finansowej jak w krajach zachodnich – wyjaśnia Cieślak. Druga strona medalu to silna cyfryzacja bankowości. – Te usługi są szybkie, łatwe, proste. W innych krajach tego nie ma. Są też mankamenty: w Polsce dosyć łatwo założyć rachunek bankowy w przeciwieństwie do Europy Zachodniej, gdzie trwa to tygodniami – dodaje.

Dane ofiar – numery telefonów, adresy, historia transakcji – są kupowane na darknecie za grosze. Pochodzą z wykradzionych baz sklepów internetowych, biur podróży i innych serwisów. To one stanowią amunicję dla call center działających najczęściej z Ukrainy.

Priorytet: ochrona dzieci przed CSAM

Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości od początku istnienia postawiło na zwalczanie materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci (CSAM). – Często mówiłem policjantom, że dla mnie bardziej wartościowym podejrzanym jest sprawca, który seksualnie wykorzystuje dzieci niż dziesięciu oszustów, bo pieniądze można odzyskać, odrobić, ale tych krzywd się już w żaden sposób nie zrekompensuje – mówi Cieślak. Biuro co roku przeprowadza ogólnopolskie lub międzynarodowe akcje, w których zatrzymuje kilkadziesiąt osób.

Praca nad takimi materiałami jest ogromnym obciążeniem psychicznym. Funkcjonariusze mają zapewnioną opiekę psychologiczną, ale – jak przyznaje były komendant – rzadko kto rezygnuje. Walka z cyberprzestępczością to żmudne śledztwa, analiza metadanych i współpraca międzynarodowa. – Nie ma takiego klucza, nie ma takiego systemu, który można wskazać, że akurat ta droga będzie właściwa – podsumowuje Cieślak.

Źródło: WNP.PL, Fot. WNP.PL

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com