Polska złożyła Stanom Zjednoczonym deklarację o gotowości uruchomienia produkcji rakiet Patriot w kraju. Ujawnił to w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk.
Tomczyk przekazał, że Polska chce przejść z pozycji użytkownika systemów Patriot do grona państw produkujących pociski do tych zestawów. Strona amerykańska została już poinformowana o polskiej propozycji. Wiceminister zaznaczył, że podobne aspiracje ma Ukraina, która zabiega o pozyskanie rakiet i możliwość ich wytwarzania.
Wiceszef MON uważa, że produkcja powinna być prowadzona w bezpiecznym miejscu, a Polska taki warunek spełnia. Jego zdaniem Kijów nie może w najbliższym czasie liczyć na szybkie wejście do procesu produkcyjnego, mimo politycznych deklaracji płynących z Waszyngtonu.
Ważnym krokiem w stronę obecności Polski w programie Patriot jest umowa podpisana podczas szczytu w Ankarze. Sygnatariuszami porozumienia są Polska, Stany Zjednoczone, Niemcy, Holandia i Szwecja, a dokument przewiduje budowę centrum serwisowego pocisków wykorzystywanych w systemach Patriot.
Licencja dla Ukrainy to nie wszystko
Tomczyk pytany o zapowiedź przekazania Ukrainie licencji na produkcję Patriotów uznał, że jest to pewne uproszczenie. W jego ocenie Kijów nie otrzyma jej z dnia na dzień. W tej sytuacji znaczenie mogą zyskać państwa, które już znajdują się w amerykańskim łańcuchu technologicznym.
– Dlatego kraje takie jak Polska, które już są w amerykańskim łańcuchu technologicznym, wezmą w tym udział – powiedział Cezary Tomczyk.
Rosyjska rakieta i stała baza USA
W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” wiceszef MON odniósł się też do ubiegłotygodniowego incydentu z rosyjską rakietą, która wleciała w polską przestrzeń powietrzną. Pilot ukraińskiego myśliwca tuż przed jej wlotem odstąpił od pościgu. Tomczyk zaznaczył, że ewentualne dopuszczenie uzbrojonych lotów ukraińskich nad terytorium państwa NATO to decyzja o charakterze politycznym i prawnym, której nie przesądzi pojedynczy incydent.
Polska prowadzi z Ukrainą wymianę informacji o sytuacji na niebie nad zachodnią częścią jej terytorium. Przerwanie pościgu wynikało natomiast z ryzyka przypadkowego trafienia ukraińskiego myśliwca przez polską obronę.
Tomczyk wyjaśnił, że rosyjska rakieta przez cały czas pozostawała pod obserwacją i wiadomo było, że spadnie na teren niezabudowany. Gdyby zmieniła kurs i zaczęła zagrażać ludziom lub infrastrukturze, zostałaby zestrzelona w kilka sekund. Wiceszef MON zastrzegł przy tym, że samo zestrzelenie także niesie ryzyko.
W rozmowie pojawił się również temat stałej bazy wojsk USA w Polsce. Projekt zyskał pełną akceptację obu stron, jednak jego realizacja potrwa co najmniej kilka lat. Po dopięciu szczegółów logistycznych ma zostać ogłoszona decyzja o powstaniu bazy. Tomczyk potwierdził, że będzie ona zlokalizowana w Wielkopolsce lub na Dolnym Śląsku, ale nie wskazał terminu ogłoszenia.
Wiceszef MON przekazał także, że w ramach przeglądu obecności amerykańskich sił zbrojnych w Europie z Pentagonu i Departamentu Stanu płyną deklaracje potwierdzające, iż redukcje nie obejmą Polski.
Źródło: Money.pl, Fot. PAP

