ZBUD z Dąbrowy Tarnowskiej, choć jako ostatni dołączył do grona firm mogących dostać zamówienia przy budowie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, goni liderów. Małopolska spółka widzi dla siebie miejsce w sektorze jądrowym i już szykuje się do nowych inwestycji wartych ponad 47 mln zł.
Amerykański koncern Westinghouse, dostawca technologii dla elektrowni w Choczewie, poszukuje polskich dostawców dla tzw. wyspy jądrowej. Do niedawna grupa potencjalnych kontrahentów liczyła sześć firm, ale w kwietniu 2026 r. dołączył do nich ZBUD. Specjalizuje się on w urządzeniach dźwigowych, w tym suwnicach, które mogłyby trafić do reaktorów AP1000.
Początkowo do głównego kontraktu pretendowało siedem spółek. ZBUD jest na etapie wdrażania programu zapewnienia jakości zgodnego z amerykańską normą NQA-1. To pierwsza faza przygotowań. Jak przyznaje wiceprezes Andrzej Wilk, firma nie widzi zagrożeń związanych z harmonogramem, ale wyzwaniem będą kolejne etapy: produkcja makiety testowej i spełnienie wymogów dokumentacyjnych.
Samowystarczalność i niezależność atutem ZBUD
ZBUD jest niemal w pełni samowystarczalny, co w branży jądrowej stanowi ogromną zaletę. Praktycznie wszystkie procesy produkcyjne wykonuje we własnym zakładzie, a na zewnątrz zleca tylko cynkowanie i badania nieniszczące. Jak podkreśla Wilk: – To, co cenimy najbardziej, to niezależność. Chcemy być niezależni pod względem potencjału ludzkiego, zaplecza projektowego i możliwości produkcyjnych.
Westinghouse nie tylko szuka dostawcy na polski projekt, ale chce też, aby polskie firmy obsługiwały jego kontrakty w innych krajach Europy. – Ten dostawca ma dostarczać komponenty nie tylko na polski projekt – w naszym portfolio mamy również inne projekty w Europie i chcielibyśmy, żeby polskie firmy mogły dostarczać swoje rozwiązania także na inne rynki – stwierdziła Karina Cierocka, główny kierownik ds. zakupów w Westinghouse.
Inwestycje mogą sięgnąć 47 mln zł
ZBUD zamierza rozbudować moce produkcyjne, by realizować zamówienia dla atomu. W latach 2025–2027 zainwestuje ponad 47 mln zł, z czego większość pochłonie budowa dwóch nowych hal: produkcyjnej (15,5 mln zł) i montażowej (20,6 mln zł). – Długofalowym ryzykiem jest to, że moglibyśmy nie przejść ostatecznej kwalifikacji, ale dokładamy wszelkich starań, żeby się udało – mówi wiceprezes ZBUD.
Firma zdaje sobie sprawę, że posiadanie certyfikatu NQA-1 to tylko krok do dalszych możliwości. – Posiadanie standardu ISO 19443, jak i NQA-1 otworzy nam drogę do współpracy zarówno z partnerami amerykańskimi, jak i europejskimi czy koreańskimi – dodaje Wilk. Kontrakty dla energetyki jądrowej liczone są w latach, co daje przewidywalne i stabilne dochody. Dla ZBUD to nowa, wysoce specjalistyczna gałąź uzupełniająca podstawową produkcję.
Na razie kluczowa umowa wykonawcza EPC dla elektrowni jądrowej w Choczewie nie została podpisana. Powinna zostać wynegocjowana do końca 2026 r. Dopiero wtedy będzie można sprawdzić, czy polskie firmy faktycznie staną się dostawcami dla atomu.
Źródło: WNP.PL, Fot. Kacper Świsłowski / PTWP

