Polska firma odniosła spory sukces w Turcji. Właśnie otwarła dużą fabrykę

Polska firma Koronea Family Office przejęła turecką spółkę Atlas Trafo i uruchomiła w mieście Izmir nową fabrykę transformatorów. Wartość transakcji sięgnęła ćwierć miliarda złotych, a dodatkowe 100 mln zł kosztowała nowo otwarta hala produkcyjna. Transformatory są obecnie jednym z najbardziej deficytowych elementów infrastruktury energetycznej.

Fabryka w strefie przemysłowej Izmiru ma 16 tys. m2 powierzchni i zatrudnia około 200 osób. Dzięki tej inwestycji zdolność produkcyjna spółki wzrosła z około 300 MVA do 400 MVA miesięcznie. Taka moc wystarczy do zasilenia miasta liczącego 200–300 tys. mieszkańców w szczycie zapotrzebowania lub do przyłączenia kilku dużych farm fotowoltaicznych rocznie.

Docelowo zakład ma wytwarzać nawet 4 tys. transformatorów rocznie. Atlas Trafo nie jest montownią – spółka ma własny dział projektowy, zaplecze inżynierskie i rozwija produkcję kluczowych komponentów. W ofercie znajdują się transformatory olejowe, suche oraz hermetyczne.

Strategiczny zakup w dynamicznym regionie

Kupując Atlas Trafo, Koronea uzupełniła ciąg produkcyjny o urządzenia niezbędne w każdej inwestycji energetycznej. – Dzięki temu zwiększamy potencjał grupy i wzmacniamy niezależność operacyjną w całym łańcuchu wartości – mówi Michał Wypychewicz, dyrektor wykonawczy Koronea Family Office.

Turcja to jeden z najszybciej rozwijających się krajów sąsiadujących z UE. Jej PKB w 2025 roku wyniósł około 1,6 bln dol., czyli o prawie 60 proc. więcej niż Polski. Położenie na skrzyżowaniu szlaków handlowych ułatwia dostęp do rynków europejskich, bliskowschodnich i afrykańskich.

Jak wyjaśnia Michał Sobański, szef rady nadzorczej Atlas Trafo, tureccy właściciele wybrali inwestora branżowego zamiast funduszy czy kredytów, bo ta ścieżka gwarantuje stabilność. Około 70 proc. kosztów produkcji transformatorów to materiały, z czego 40 proc. stanowi specjalna stal ferromagnetyczna sprowadzana głównie z Japonii i Chin.

Transformator – nowe złoto infrastruktury

Popyt na transformatory rośnie szybciej niż moce produkcyjne. W branży energetycznej mówi się, że te urządzenia stały się odpowiednikiem półprzewodników dla elektroniki. – Transformator stał się dziś nowym złotem infrastruktury – mówią przedstawiciele branży energetycznej.

Bez transformatorów nie popłynie prąd z farm wiatrowych, magazynów energii ani stacji ładowania samochodów. Czas oczekiwania na dostawy znacząco się wydłużył, dlatego posiadanie własnych mocy daje przewagę konkurencyjną. Izmirskie produkty trafiają głównie do krajów Beneluksu i Skandynawii, a łącznie eksportowane są do 40 państw.

Dla grupy Koronea i ZPUE własny producent transformatorów oznacza większą niezależność, przewidywalność dostaw i możliwość realizacji większej liczby projektów bez uzależnienia od zewnętrznych dostawców.

Źródło: WNP.PL, Fot. Dariusz Malinowski / PTWP

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com