Polska kupuje na potęgę, ale USA nie wyrabiają z dostawami. Niepokojące sygnały z NATO

Stany Zjednoczone opóźniają lub anulują dostawy kluczowego uzbrojenia dla europejskich sojuszników, w tym pocisków Tomahawk, PAC-3 i wyrzutni HIMARS. Amerykańskie zapasy zostały poważnie uszczuplone przez konflikty w Iranie i na Ukrainie, a około 20 państw, w tym Polska, wciąż czeka na pociski do systemu Patriot. Uzupełnienie magazynów może potrwać ponad trzy lata.


Jak wynika z informacji brytyjskiego dziennika „The Guardian”, w tym roku Waszyngton przesunął lub anulował dostawy kilku systemów broni dla Europy. Chodzi między innymi o pociski manewrujące Tomahawk, mobilne wyrzutnie HIMARS oraz pociski przechwytujące Patriot Advanced Capability-3 (PAC-3). Decyzje te zapadły w cieniu dwóch konfliktów – wojny w Iranie, gdzie USA do kwietnia wykorzystały około połowy swoich zapasów PAC-3, oraz obrony Ukrainy przed rosyjskimi atakami rakietowymi.

Sytuacja budzi poważny niepokój w europejskich stolicach, które od dawna inwestują w amerykański sprzęt. Polska, będąca jednym z największych importerów uzbrojenia z USA, może odczuć te opóźnienia szczególnie dotkliwie. Rząd w Warszawie podpisał w ostatnich latach wielomiliardowe kontrakty na Patrioty, HIMARS-y i inne systemy, licząc na szybkie wzmocnienie własnych zdolności obronnych. Tymczasem – jak ujawnia brytyjski portal – lista oczekujących na dostawy pocisków do Patriot liczy już około 20 krajów.

Europa sfrustrowana, ale milczy

Braki w uzbrojeniu wywołują niezadowolenie w europejskich stolicach, jednak państwa starają się unikać bezpośredniej konfrontacji z administracją Donalda Trumpa. Obawiają się dalszego pogorszenia i tak już napiętych relacji transatlantyckich. Jeden z europejskich dyplomatów, wypowiadając się anonimowo, wskazał, że powodem problemów nie jest tylko kurczenie się zapasów w wyniku wojen, ale także przesunięcie części zasobów wojskowych z Europy do Azji. – Zapasy pocisków przechwytujących w pierwszej kolejności trafiają do sojuszników takich jak Izrael. Nie jesteśmy klientem numer jeden – dodał.

„The Guardian” przypomina, że Stany Zjednoczone konsekwentnie żądają od państw NATO podniesienia wydatków obronnych do 5 proc. PKB, a znaczna część tych środków miałaby trafić właśnie na zakup amerykańskiego uzbrojenia. Pojawiają się jednak pytania, czy przyszłe inwestycje w broń z USA rzeczywiście zostaną zrealizowane, skoro nawet obecne kontrakty są zagrożone opóźnieniami lub anulowaniem.

42 miesiące oczekiwania na uzupełnienie zapasów

Z analizy prestiżowego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) wynika, że samo uzupełnienie amerykańskich zapasów pocisków Patriot może potrwać około 42 miesięcy. Przed wojną z Iranem USA posiadały według szacunków około 2330 takich pocisków, z czego zużyły mniej więcej połowę. Oznacza to, że nawet przy maksymalnym wzroście produkcji, pełna odbudowa zdolności może zająć prawie cztery lata.

Dla Polski, która zakupiła m.in. baterie Patriot w ramach programu „Wisła” oraz dziesiątki wyrzutni HIMARS, to bardzo niepokojący sygnał. Wicepremier i minister obrony narodowej wielokrotnie podkreślał, że Warszawa traktuje amerykańskie systemy jako filar swojej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Tymczasem realia geopolityczne każą zadać pytanie – na ile możemy polegać na dostawach z USA w sytuacji, gdy sami Amerykanie mają kłopoty z utrzymaniem własnych zapasów?

Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock/Karolis Kavolelis

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com