Przez lata Polska była outsiderem europejskich i NATO-wskich programów zbrojeniowych. Dziś sytuacja się odwróciła – sami budujemy zdolności bojowe w tempie i na skalę, o której sojusznicy mogą marzyć, a wojna za wschodnią granicą otwiera przed nami nowe możliwości współpracy technologicznej z Ukrainą.
Kupując F-35 jako klient eksportowy, zapłaciliśmy pełną cenę bez udziału w produkcji i zyskach – błąd, którego nie powtórzymy przy okazji myśliwca 6. generacji. Tymczasem europejskie projekty wielonarodowe, takie jak MGCS (czołg nowej generacji), EuroBWP (bojowy wóz piechoty) czy Eurodrone, od lat utknęły w martwym punkcie. Niemcy i Francja nie mogą uzgodnić podziału prac, a prototypy nie powstają. Polska tymczasem już rozpoczęła seryjną produkcję własnego BWP Borsuk, podpisała kontrakty na 290 wyrzutni Homar-K z 10 tys. rakiet, a za dwa lata będzie produkować w kraju czołgi K2PL.
Polskie programy pancerne i rakietowe – szybciej, taniej, skuteczniej
Niemiecko-francuski projekt czołgu MGCS od 2017 r. nie wyszedł poza fazę koncepcyjną – przez 9 lat nie opracowano wspólnego prototypu, a spory o podział prac blokują postęp. Polska wybrała inną drogę: zakup i polonizację czołgów K2, które już teraz czynią naszą armię najliczniejszą w czołgi w regionie NATO. Równolegle HSW produkuje Borsuka – pływający bojowy wóz piechoty zintegrowany z polskimi systemami Topaz, Fonet i bezzałogową wieżą ZSSW-30. Powstają też jego wersje specjalistyczne: dowodzenia i medyczna. W obronie powietrznej realizujemy gigantyczne kontrakty: systemy Patriot PAC-3 MSE w programie Wisła, wyrzutnie z rakietami CAMM/CAMM-ER dla programów Narew i Pilica+ oraz radary P-18PL, Sajna i Bystra. Polska buduje największy program OPL w Europie.
Ukraina jako partner technologiczny – szansa, której nie można zmarnować
W połowie lipca 2026 r. dziesięć państw zachodnich i Ukraina ogłosiły utworzenie koalicji antybalistycznej wokół ukraińskiego systemu Freya. Polska nie znalazła się na liście, choć – jak wyjaśnił premier Donald Tusk – „koalicja ma charakter otwarty”, a polskie firmy analizują swoje możliwości. To paradoks: Kijów ma dziś jeden z najbardziej doświadczonych przemysłów dronowo-rakietowych na świecie, rozwijający się w bojowym tempie, którego nie osiągnęły żadne europejskie konsorcja. Polskie kompetencje w budowie systemów FlyEye, Warmate, Topaz czy Fonet są komplementarne wobec ukraińskich doświadczeń bojowych. Współpraca mogłaby szybko uzupełnić nasze luki w technologiach przeciwrakietowych i bezzałogowych – lepszej alternatywy nie ma.
– Polska powinna uczestniczyć w programie europejskiego myśliwca nowej generacji, bo tylko udział w takim przedsięwzięciu daje dostęp do technologii, których nie kupuje się „z półki”, kompetencji przemysłowych i realnych korzyści dla gospodarki, zapewniając miejsca pracy i udział w produkcji, tak jak stało się w przypadku partnerów F-35 – powiedział były inspektor Sił Powietrznych gen. pil. Tomasz Drewniak.
Nie musimy być w każdym europejskim projekcie – zwłaszcza gdy istnieje on tylko na papierze. Ale tam, gdzie jest realna wartość dodana – jak w przypadku współpracy z Ukrainą lub programu myśliwca 6. generacji – warto grać o konkrety: dostęp do AI, sensorów, oprogramowania i integracji systemów. O przyszłości polskiego przemysłu obronnego będziemy rozmawiać 14 października w Katowicach.
Źródło: WNP.PL, Fot. Materiały prasowe / HSW

