Polska zaciąga długi w ekspresowym tempie. Spłata robi się coraz bardziej bolesna

Polska coraz szybciej pnie się w górę pod względem zadłużenia. W ciągu pierwszego półrocza 2026 roku dług Skarbu Państwa wzrósł o blisko 237,5 mld zł, a deficyt budżetowy sięgnął 123,7 mld zł. Eksperci ostrzegają, że nawet wysoki wzrost gospodarczy nie wystarczy do powstrzymania spirali zadłużenia, a skutki odczują przede wszystkim emeryci i pracownicy sfery budżetowej.


Z najnowszych danych Ministerstwa Finansów wynika, że na koniec maja zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło 2,135 bln zł – w ciągu miesiąca wzrosło o 46,76 mld zł. Już w czerwcu doszło kolejne 53,7 mld zł, co dało łączny przyrost po pierwszym półroczu na poziomie 237,46 mld zł. W tym samym okresie dochody budżetu sięgnęły 278,7 mld zł (43,1 proc. planu), wydatki – 404,2 mld zł (43,8 proc.), a deficyt – 123,7 mld zł (45,5 proc.). Tegoroczny limit deficytu wynosi 271,74 mld zł – najwięcej w historii.

Polska jest już objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu. Komisja Europejska zobowiązała rząd do przedstawienia planu zmniejszenia długu publicznego. Ekonomiści są jednak sceptyczni co do możliwości realizacji tego zadania w podstawowym, czteroletnim okresie dostosowawczym.

Dług publiczny rośnie szybciej niż gospodarka

Zdaniem głównego ekonomisty BCC prof. Pawła Wojciechowskiego dopóki utrzymuje się nierównowaga między wydatkami a dochodami, dług w relacji do PKB będzie systematycznie rósł. – Polsce najprawdopodobniej nie uda się przeprowadzić niezbędnej konsolidacji finansów publicznych w podstawowym, czteroletnim okresie dostosowawczym przewidzianym przez unijne reguły fiskalne – stwierdził w rozmowie z WNP.

Przewodniczący Rady Fiskalnej dr Sławomir Dudek zwraca uwagę, że Polska ma drugi najwyższy deficyt w Unii Europejskiej i traci fiskalne bufory bezpieczeństwa. – Bez wieloletniego planu konsolidacji dług publiczny może w kolejnych latach sięgnąć nawet 100 proc. PKB. Warto także pamiętać, że wydatki publiczne w Polsce wynoszą ok. 51 proc. PKB – powiedział.

Ekonomista i doradca inwestycyjny Adam Ruciński wskazuje, że Polska jest obecnie w czołówce krajów UE, które muszą pożyczać pieniądze na bieżące wydatki. – Finansujemy rozwój gospodarczy długiem. Nawet jeśli łączne zadłużenie nie jest jeszcze na niebezpiecznym poziomie, to trend jest wyraźny – ocenił.

Koszty obsługi długu będą rosły, a skutki odczują obywatele

Były członek Rady Polityki Pieniężnej prof. Eugeniusz Gatnar ostrzega przed ryzykiem dalszego zadłużania się. – Obecny poziom zadłużenia może być niebezpieczny dla możliwości plasowania naszego długu na świecie. Rynki mogą domagać się wyższych odsetek, co podniesie koszty obsługi długu – powiedział.

Jeszcze krócej skomentował sytuację główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki: – Szkoda, że to Skarb Państwa zgłasza rynkowi takie zapotrzebowanie kredytowe, a nie prywatny biznes.

Konstytucyjny próg długu publicznego to 60 proc. PKB. Obecnie wskaźnik ten przekroczył już 50 proc. Jeśli nadal będzie rósł, rząd będzie musiał wstrzymać podwyżki dla pracowników sfery budżetowej, ograniczyć waloryzację emerytur do poziomu średniorocznej inflacji i wprowadzić zakaz udzielania pożyczek z budżetu. Konieczne stanie się także przygotowanie programu naprawczego, który obejmie cięcia wydatków społecznych.

Źródło: WNP.PL, Fot. Paweł Supernak / PAP

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu