Polska szykuje się do wydania blisko biliona złotych na inwestycje w energetykę, transport i obronność. Jednak małe i średnie przedsiębiorstwa, które stanowią kręgosłup gospodarki, mogą nie być w stanie w pełni skorzystać z tego boomu. Przeszkodą są nie tylko procedury i brak kapitału, ale też niedostateczne kompetencje.
W ciągu najbliższych kilku lat państwo ma być największym inwestorem w kraju. Projekty takie jak budowa elektrowni jądrowej, Centralny Port Komunikacyjny, koleje dużych prędkości czy morskie farmy wiatrowe mają łącznie wartość około 1 biliona złotych. To największa fala wydatków publicznych od polskich starań o członkostwo w Unii Europejskiej.
Z danych Urzędu Zamówień Publicznych wynika jednak, że MŚP wygrywają co prawda około 70 proc. przetargów powyżej progów unijnych, ale przejmują tylko około 44 proc. ich wartości. Oznacza to, że realnie korzystają głównie z mniejszych kontraktów, a największe zlecenia trafiają do gigantów.
Bariery wejścia dla małych firm
Przedsiębiorcy z sektora MŚP wskazują na kilka głównych przeszkód. Po pierwsze – skomplikowane procedury zamówień publicznych, które przez lata budziły obawy o ryzyko proceduralne. Po drugie – brak kapitału obrotowego. Według raportu PARP aż 69,2 proc. inwestycji w MŚP finansowanych jest ze środków własnych, a kredyty stanowią jedynie 9 proc.
– Zamówienia publiczne zaczynają być traktowane jako narzędzie budowania potencjału gospodarczego, ale MŚP wciąż postrzegają je jako sformalizowane i ryzykowne – mówi Michał Liżewski, partner kancelarii LEGALLY.SMART, specjalista prawa zamówień publicznych.
W praktyce oznacza to, że wiele firm odpada już na etapie składania oferty, bo nie stać ich na wniesienie wadium czy zabezpieczeń należytego wykonania umowy. Biuro Rzecznika MŚP podkreśla, że niezbędne jest wsparcie instytucji takich jak BGK i PFR w tworzeniu produktów gwarancyjnych i pomostowych.
Szanse i konieczne zmiany
Rząd zapowiada zmianę polityki zakupowej na lata 2026–2029, która ma odejść od kryterium najniższej ceny na rzecz jakości i innowacyjności. Jednak ekonomiści studzą optymizm. – Nowy program inwestycji w praktyce nadal gra pod największych. Aż 79,4 proc. nakładów pochodzi od inwestorów zagranicznych – ocenia Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan.
Dodaje, że minimalny próg inwestycji dla małej firmy to 5-10 mln zł, a dla średniej 15-30 mln zł, co wielokrotnie przekracza roczne budżety takich przedsiębiorstw. Z kolei Adam Abramowicz, prezes Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców, zwraca uwagę na konsekwencje wykluczenia MŚP. – Gdyby mogły realnie uczestniczyć w boomie, utrzymałyby miejsca pracy, a podatki trafiałyby do krajowego budżetu – mówi.
Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich podkreśla, że MŚP często trafiają do dużych projektów jako podwykonawcy. – Ich realne korzyści zależeć będą od struktury inwestycji. Część efektów będzie miała charakter pośredni, przez podwykonawstwo i wzrost popytu – wyjaśnia.
Jeśli państwo ułatwi dostęp do finansowania, podzieli duże kontrakty na mniejsze części i uprości procedury, obecna dekada może stać się dla polskich MŚP największą szansą rozwojową od wejścia do UE. Jeśli nie – znaczną część wartości przejmą największe koncerny krajowe i zagraniczne.
Źródło: WNP.PL, Fot. jarizPJ / Shutterstock

