Komisja Europejska obniżyła wskaźnik emisyjności dla produkcji koksu na lata 2026-2030 z 0,217 do 0,143. Polscy producenci domagają się przywrócenia poprzedniego benchmarku i włączenia sektora do rewizji.
Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Energii i Wodoru 2 lipca 2026 roku eksperci i przedsiębiorcy zgodnie krytykowali rozporządzenie wykonawcze KE 2026/1412 z 26 czerwca. Polska, największy producent netto węgla koksowego i koksu w Unii Europejskiej, stoi przed ryzykiem utraty konkurencyjności i bezpieczeństwa surowcowego.
– Ursula von der Leyen podpisała to rozporządzenie, ale mam wrażenie, że służby KE nie zdawały sobie sprawy, jakie kryteria wyznaczają – stwierdził Ireneusz Zyska, przewodniczący zespołu i poseł PiS.
Koks na celowniku Brukseli
Nowy benchmark emisyjności (uprawnienia na tonę) to 0,143 wobec 0,217 w latach 2021-2025. Obniżenie przekłada się na mniejszą liczbę bezpłatnych uprawnień do emisji CO2, co bezpośrednio uderza w polskie koksownie.
– Wnosimy o utrzymanie poprzedniego poziomu benchmarku oraz o włączenie sektora koksowniczego do procesu rewizji – mówił Piotr Bargieł z Koksowni Częstochowa Nowa, prezentując stanowisko branży. – Węgiel koksowy został uznany przez UE za surowiec krytyczny, niezbędny do produkcji stali. Producenci mieli prawo oczekiwać ochrony konkurencyjności – dodał.
Aleksandra Kania, country manager ArcelorMittal Poland, przyznała, że sama firma nie potrafi odtworzyć, na podstawie jakich danych KE wyliczyła nowy wskaźnik. – Jeżeli my nie potrafimy do tego dojść, to zastanawiamy się, na jakiej podstawie zostały stworzone – skomentowała.
Brak transparentności
Paweł Różycki z Ministerstwa Klimatu i Środowiska potwierdził, że resort nie dysponuje szczegółowymi danymi. – KE twierdzi, że są to dane wrażliwe i nie mogą udostępnić informacji o poszczególnych instalacjach – powiedział. Dodał, że rewizja metodologii jest zapowiedziana tylko dla benchmarków zastępczych, ale temat wróci przy okazji nowelizacji dyrektywy EU ETS.
Robert Jeszke z KOBiZE zwrócił uwagę, że poziom nowego benchmarku nie powinien dziwić, bo jest wyliczany według stałych kryteriów. – Logiczne jest żądanie, by KE ujawniła, na bazie jakich technik 10 procent najlepszych instalacji osiąga tak wysoki poziom – powiedział. – Być może inne państwa mogłyby skorzystać z tych rozwiązań – dodał.
Polska branża koksownicza oczekuje nie tylko przywrócenia poprzedniego benchmarku, ale także wpisania koksu na listę surowców krytycznych oraz wypracowania transparentnej metodologii wyznaczania wskaźników emisyjności.
Źródło: WNP.PL, Fot. Materiały prasowe / JSW Koks

