Polska zmienia strategię obronną – zamiast biernego odpierania ataków wojsko ma przejść do uderzeń wyprzedzających daleko poza granicami. Kluczem do tej zmiany są nowe systemy rakietowe, które właśnie trafiają do służby lub wkrótce wejdą do produkcji.
Dotychczasowa doktryna opierała się na utrzymaniu linii obrony i kontrataku odwodami. Nowy Program Rozwoju Sił Zbrojnych RP do 2039 r. zakłada jednak, że standardowe defensywne myślenie się wyczerpało. – Musimy mieć zdolność uderzenia w źródła zagrożenia, zanim przeciwnik przekroczy granicę – mówił gen. Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego WP.
Zdaniem wojskowych współczesna wojna zaczyna się od rakiet, dronów i cyberataków, a nie od czołgów na granicy. Dlatego priorytetem stały się systemy głębokiego, precyzyjnego rażenia – zdolne niszczyć stanowiska dowodzenia, logistykę i infrastrukturę przeciwnika na odległość nawet 1000 km.
Nowe zdolności rakietowe
Polska już dysponuje wyrzutniami HIMARS z pociskami ATACMS o zasięgu 300 km oraz południowokoreańskimi systemami Homar-K (Chunmoo) sięgającymi ok. 290 km. Najważniejszym przełomem jest jednak lipcowa umowa PGZ z amerykańską firmą Anduril na produkcję w Bydgoszczy pocisków manewrujących Barracuda-500M o zasięgu blisko 930 km. To pierwszy taki kontrakt, który zapewni Polsce nie tylko setki nowoczesnych rakiet, ale i własne zdolności wytwórcze.
Równolegle trwa budowa fabryki pocisków CGR-080 w Gorzowie Wielkopolskim we współpracy z Hanwha Aerospace. W planach jest produkcja 10 tys. rakiet o zasięgu 80 km, co ma uniezależnić Polskę od dostaw zewnętrznych w tej kategorii.
Współpraca z Ukrainą i perspektywy
Eksperci wskazują, że najbardziej naturalnym partnerem dla Polski w budowie zdolności dalekiego rażenia jest Ukraina. Mimo wojny Kijów opracował własne pociski balistyczne o zasięgu ponad 2000 km – czego nie ma żadne państwo europejskie. – Razem moglibyśmy stworzyć pierwszy w Europie Środkowej system uderzeń dalekiego zasięgu, niezależny od USA – podkreślał gen. Stanisław Koziej, były szef BBN.
Jednocześnie trwają rozmowy o ewentualnym zakupie amerykańskich Tomahawków (zasięg 1600 km), co po niedawnej zgodzie na sprzedaż Niemcom staje się coraz bardziej realne. Według zapowiedzi Donalda Trumpa licencje na amerykańskie uzbrojenie będą udzielane sojusznikom znacznie łatwiej.
Źródło: WNP.PL, Fot. MON / plut. Piotr Szafarski / 16 Dywizja Zmechanizowana

