Turyści w popularnych kurortach odliczają minuty do otwarcia basenów, by zająć najlepsze leżaki. Brytyjska urlopowiczka pokazała, jak z tym zjawiskiem radzi sobie jeden z hoteli na południu Teneryfy. Nagranie ujawnia dziesiątki gości ustawionych w kolejce przed strefą basenową jeszcze przed godziną 8 rano.
Na filmie opublikowanym przez brytyjski dziennik „The Sun” widać, jak ochroniarz pilnuje wejścia, by nikt nie zajął leżaka przed oficjalnym otwarciem. Urlopowicze żartobliwie nazywają tych pracowników „policją leżakową”. Mimo to goście w kurortach w całej Europie budzą się o piątej nad ranem, by pobiec nad basen i rozłożyć ręczniki na najlepszych miejscach. Frustracja sięga zenitu, gdy niektórzy turyści rezerwują kilka leżaków dla rodziny, która pojawi się dopiero za kilka godzin.
Autorka nagrania rozmawiała z „The Sun”. Jak przyznała, o 9.30 wszystkie leżaki w jej hotelu były już zajęte. – Kiedy to nagrywałam, szczerze zastanawiałam się, po co ludzie w ogóle stoją w tej kolejce – mówiła. Kobieta dodała jednak, że później ona, jej mąż i dwójka znajomych nie byli w stanie znaleźć wolnych leżaków obok siebie.
Poranna walka o leżaki
Goście z młodymi dziećmi oraz ci, którzy chcieliby dłużej pospać, czują się pokrzywdzeni. – Leżaków powinno wystarczyć dla każdego… To niesprawiedliwe wobec ludzi z młodszymi dziećmi, którzy nie mogą zjawić się na dole o 8 rano, albo dorosłych, którzy chcieliby po prostu pospać dłużej – oceniła urlopowiczka. Poranne wyścigi o leżaki wywołują ogromną frustrację i prowadzą do kłótni, a nawet rękoczynów między gośćmi.
Wiele hoteli próbuje walczyć z tym zjawiskiem, wprowadzając zakazy „rezerwowania” leżaków ręcznikami. Niestety, egzekwowanie tych zasad często pozostawia wiele do życzenia. W przypadku, gdy ochrona nie pilnuje porządku, sytuacja wymyka się spod kontroli.
Sądowe rozstrzygnięcie sprawy
Pewien turysta z Niemiec postanowił sprawę skierować do sądu. Argumentował, że organizator wycieczki nie egzekwował zakazu zostawiania ręczników na leżakach w celu ich blokowania. Sąd przyznał mu rację i nakazał biuru podróży wypłatę odszkodowania w wysokości 986,70 euro (ok. 4175 zł). Uzasadnienie wyroku wskazywało, że to obowiązek organizatora dbać o przestrzeganie regulaminu i zapewnić równy dostęp do infrastruktury hotelowej.
Sprawa niemieckiego turysty może stać się precedensem, który zmusi touroperatorów do większej kontroli nad porannym wyścigiem o leżaki. Tymczasem na nagraniach z Teneryfy widać, że problem nie zniknie, dopóki hotele nie znajdą skuteczniejszych rozwiązań – od systemów rezerwacji po dodatkowe miejsca wypoczynkowe.
Źródło: The Sun, Fot. YouTube / The Sun

