Polska budowlanka stoi przed gigantycznym wyzwaniem. Atom, CPK, inwestycje energetyczne, drogowe i kolejowe, a do tego odbudowa Ukrainy – wszystko to może doprowadzić do ostrej walki o pracowników, inżynierów i podwykonawców. Prezes Unibepu Andrzej Sterczyński nie ma wątpliwości: firmom zabraknie rąk do pracy, a problem narasta szybciej, niż ktokolwiek przypuszcza.
W rozmowie z WNP podczas Ukraine Recovery Conference w Gdańsku Sterczyński wskazał na konkretne liczby. Elektrownia atomowa na północy kraju pochłonie około 11 tys. wysoko wykwalifikowanych pracowników, w tym spawaczy. Centralny Port Komunikacyjny może potrzebować 11–13 tys. osób. Do tego dochodzi boom w energetyce, drogownictwie i kolei.
– Niestety, prawdopodobnie zabraknie zasobów. W ciągu najbliższych 10 lat z rynku pracy odejdzie na emeryturę wielu ekspertów i inżynierów budownictwa – mówi Andrzej Sterczyński, prezes Unibepu.
Atom, CPK i odbudowa Ukrainy – rekordowa kumulacja inwestycji
Polskie firmy budowlane chcą uczestniczyć w odbudowie Ukrainy, ale muszą zmierzyć się z ograniczeniami kadrowymi. Sterczyński podkreśla, że zamiast przenosić krajową konkurencję za wschodnią granicę, firmy powinny tam współpracować. Tort odbudowy jest na tyle duży, że miejsca starczy dla wszystkich, ale walka o tych samych ludzi będzie zacięta.
– Będziemy rywalizować o te same ograniczone zasoby ludzkie. Dlatego współpraca polskich firm powinna nas wzmacniać – dodaje prezes Unibepu.
Unibep ma już doświadczenie na Ukrainie: realizuje kontrakt kubaturowy, wcześniej budował w Charkowie i Kijowie. Firma liczy, że jej kompetencje w budownictwie ogólnym i infrastrukturalnym zostaną dostrzeżone. Ale największym wyzwaniem pozostaje przygotowanie się do specyfiki lokalnego rynku, w tym kwestii prawnych i bezpieczeństwa.
KIO i local content – systemowe bariery
Sterczyński zwraca uwagę na problem przeciągających się postępowań przetargowych. Przykład gminy Starogard Gdański, gdzie spór o wybór wykonawcy trwa 18 miesięcy, obrazuje skalę patologii. W zeszłym roku wpłynęło około 5 tys. odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej, w pierwszym kwartale tego roku już 2,5 tys.
– System zaczyna się zatykać. Potrzebujemy prekluzji dowodowej i precedensowości rozstrzygnięć sądów okręgowych – apeluje prezes.
Mówiąc o local content, Sterczyński przyznaje, że pojęcie zyskuje na znaczeniu, ale bez ludzi nie da się go wdrożyć. W energetyce polscy wykonawcy wciąż muszą polegać na zagranicznych dostawcach technologii. W inżynierii lądowej i budownictwie ogólnym rodzime kompetencje są już zaawansowane, ale brakuje rąk do pracy.
– Możemy definiować local content, ale pewnego dnia okaże się, że nie będzie komu budować autostrad ani instalacji energetycznych – ostrzega Sterczyński.
Źródło: WNP.PL, Fot. materiały prasowe Unibep

