Profesor Jason Arday nie żyje. Rodzina mówi o nękaniu po oskarżeniach o plagiat

Jason Arday, były wykładowca Uniwersytetu w Cambridge, został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu w Battersea na południu Londynu. Socjolog, który miał 40 lat, był najmłodszym czarnoskórym profesorem w historii tej uczelni. Policja metropolitalna uznała jego śmierć za nagłą, ale niebudzącą podejrzeń.


W sobotę bliscy naukowca wydali oświadczenie, w którym przyznali, że są w szoku po stracie ojca, partnera, brata, stryja i syna. Jason Arday pozostawił dwoje dzieci. Rodzina zaznaczyła, że ostatnie lata upłynęły mu pod znakiem nagonki i nieustannej presji.

– Kampania dezinformacji to było za wiele dla Jasona, który był szlachetnym mężczyzną i zawsze widział we wszystkich to, co najlepsze – przekazała rodzina zmarłego.

– Jason został poddany kampanii ciągłych obelg przez ponad trzy lata, odkąd został przyjęty na stanowisko profesora na Uniwersytecie Cambridge, przez tych, którzy nie cofnęli się przed niczym, by mu zaszkodzić – podała rodzina.

– Nie będziemy udzielać dalszych komentarzy poza prośbą do prasy, aby dała nam spokój i zakończyła kampanię nękania, która od zbyt dawna jest prowadzona przeciwko Jasonowi i jego rodzinie – przekazali bliscy naukowca.

Arday przeszedł do historii jako najmłodszy czarnoskóry wykładowca w Cambridge. Mówił o trudnym dzieciństwie i licznych ograniczeniach. Z powodu autyzmu do 11. roku życia nie mówił, do 18. roku życia nie czytał. Zmagal się z problemami ze słuchem, dyskalkulią, dysleksją i ogólnym opóźnieniem w rozwoju. Po dwóch napaściach, do których miało dojść w przeszłości, cierpiał na napady epileptyczne. Pochodził z rodziny imigrantów z Ghany; jego matka pracowała jako pielęgniarka, a ojciec jako szef kuchni.

Plagiat i wątpliwości wokół biografii

Kariera Ardaya została przerwana w lipcu 2026 roku, gdy Nathan Cofnas, doktor filozofii i kolega z Cambridge, opublikował zarzuty o plagiat. Twierdził, że doktorat socjologa w dużej części został skopiowany, a do pracy trafiły nawet błędy korektorskie z artykułów źródłowych. Wobec Ardaya wysuwano także zarzuty fałszowania życiorysu i manipulowania opinią publiczną.

Brytyjskie media potwierdziły, że w biografii naukowca pojawiają się niekonsekwencje. Wątpliwości dotyczyły między innymi deklaracji o przebiegnięciu 30 maratonów w 35 dni, w tym dziewięciu z pękniętą kością strzałkową. Weryfikacji poddano też historie o napadach na Ardaya.

Reporterzy The Guardian sprawdzili zapisy monitoringu z miejsca jednego z ataków. Nie zarejestrowano na nim podejrzanego napastnika, a inni pracownicy uczelni również nikogo nie widzieli. Arday zapewniał też, że do domu jego rodziców przesłano głowę świni, a policja ustaliła sklep, w którym ją kupiono. Dziennikarze nie znaleźli na to dowodów, londyńska policja zaprzeczyła natomiast, by prowadziła w tej sprawie dochodzenie.

Socjolog zareagował na doniesienia skargą złożoną na posterunku policji. Dotyczyła dziennikarza The Times, który chciał poprosić Ardaya o komentarz w sprawie zarzutów o plagiat.

Zaprzeczenia i rozstanie z uczelnią

Arday przez cały czas odpierał oskarżenia o plagiat. Przyznawał jednak, że mogło dojść do błędów wynikających z neuroatypowości.

– Mówimy tu o środowisku akademickim. Nikogo nie zamordowałem. Uważam, że okrucieństwo, którego doświadczyłem, i pozycjonowanie mnie jako kłamcy i fantasty, jest całkowicie niedopuszczalne – mówił Arday w rozmowie z The Times.

Po wszczęciu oficjalnego dochodzenia przez władze uczelni Arday zrezygnował z wykładania w Cambridge i odwołał serię spotkań autorskich promujących jego książkowe wspomnienia. W piątek po południu, gdy ratownicy dotarli do mieszkania w Battersea, z profesorem nie było już kontaktu. Jego śmierć została uznana za nagłą, ale policja nie wskazała, by doszło do przestępstwa.

Źródło: Polsat News, Fot. Polsat News

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu