Komisja Europejska przedstawiła plan reformy systemu handlu emisjami (EU ETS), który – zdaniem ekspertów – może realnie obniżyć ceny uprawnień do emisji CO2. Polska ma szansę stać się największym beneficjentem Funduszu Modernizacyjnego w latach 2031–2040, otrzymując ponad 38 proc. całej unijnej puli.
W piątek Bruksela ujawniła dwie propozycje: rewizję EU ETS oraz Plan Działań na rzecz Elektryfikacji. System handlu emisjami ma być zreformowany, a nie tylko dostosowany. KE twierdzi, że ETS spełnił funkcję reduktora emisji, a teraz może służyć jako narzędzie finansowania dekarbonizacji przemysłu.
Polski rząd reaguje z umiarkowanym optymizmem. Ministerstwo Klimatu i Środowiska podkreśla, że propozycje wpisują się w oczekiwania zgłaszane przez Polskę i dziewięć innych państw. Część postulatów została uwzględniona, ale pozostaje przestrzeń do dalszych zmian.
Fundusz Modernizacyjny – polski rekord
Nowy klucz podziału środków z Funduszu Modernizacyjnego na lata 2031–2040 to przełom. Polska otrzyma 38,14 proc. całej puli. Drugie w kolejności Czechy – zaledwie 13,02 proc. To efekt zgłoszonego przez Warszawę postulatu utrzymania Funduszu, który dotychczas finansował inwestycje w sieci elektroenergetyczne.
– Sukcesem jest zaakceptowanie polskiego postulatu o zachowanie Funduszu Modernizacyjnego, z którego finansowane są inwestycje np. w sieci elektroenergetyczne – mówi Marcin Korolec, prezes Instytutu Zrównoważonej Gospodarki, były minister środowiska. – Polska będzie mogła skorzystać też z nowego mechanizmu finansowego – Investment Booster. Teraz jednak przed nami duże wyzwanie – jak najlepiej wykorzystać te pieniądze, by nie rozpłynęły się w budżecie. Nie zmarnujmy tej szansy – apeluje Korolec.
Ceny CO2 w dół – czy to realne?
Maciej Burny, prezes Enerxperience, wskazuje na bezpośrednie efekty propozycji KE – obniżenie Liniowego Współczynnika Redukcji (LRF) do 3,7 proc., zmiany w Rezerwie Stabilności Rynkowej (MSR) oraz poluzowanie benchmarków dla przemysłu. – Ile ta obniżka może wynieść, nie wiadomo, ale może niebawem poznamy wyliczenia Komisji Europejskiej – ocenia Burny.
Jednocześnie KE stawia na stabilizację cen, a nie ich gwałtowny spadek. Nowy wehikuł inwestycyjny „Investment Booster” ma dysponować budżetem 30 mld euro, finansowanym z 400 mln uprawnień sprzedawanych na aukcjach. Przy takim budżecie wycena jednego uprawnienia wynosi około 75 euro. To sygnał, że Bruksela spodziewa się utrzymania cen na poziomie kilkudziesięciu euro za tonę.
Droga do uchwalenia zmian jest długa. KE liczy na wiosnę 2027 roku, ale negocjacje w Parlamencie Europejskim i Radzie UE mogą to opóźnić. Polski rząd nie składa broni – nieoficjalnie słyszymy, że zamierza naciskać na dalsze modyfikacje, zwłaszcza w zakresie benchmarków.
Źródło: WNP.PL, Fot. EC – Audiovisual Service / Lukasz Kobus

