Komisja Europejska wkrótce zaprezentuje propozycję zmian w unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji (ETS). Borys Budka, przewodniczący komisji ITRE w Parlamencie Europejskim, ostrzega przed uproszczonymi rozwiązaniami – wyjście z ETS nie obniży automatycznie cen energii w Polsce.
Dla Polski to jedna z najważniejszych decyzji najbliższych miesięcy. Stawką są koszty transformacji, konkurencyjność przemysłu i rachunki gospodarstw domowych. Borys Budka w rozmowie z WNP przyznaje, że system wymaga rewizji, ale przestrzega przed populistycznymi hasłami.
– System ETS potrzebuje rewizji. Natomiast proszę nie wierzyć tym wszystkim populistom, którzy nagle mówią, że receptą na tanią energię będzie wyjście z systemu ETS – mówi Borys Budka.
Jego zdaniem problem wysokich cen energii w Polsce nie wynika z samego ETS, lecz z miksu energetycznego opartego głównie na paliwach kopalnych. Europa, a szczególnie Polska, wciąż importuje drogi gaz i ropę, co czyni energię podatną na globalne wahania cen.
Ceny energii a transformacja przemysłu
Budka przekonuje, że transformacja energetyczna powinna służyć europejskiemu przemysłowi. Technologie niezbędne do zmiany – baterie, magazyny energii, panele fotowoltaiczne i elementy wiatraków – muszą być produkowane w Europie. Tylko w ten sposób uda się odbudować konkurencyjność.
– Bez silnego przemysłu nie ma możliwości przekształcania Europy w miejsce, które będzie przyjazne, bezpieczne i będzie gwarantowało godziwe miejsca pracy – podkreśla Budka.
Przewodniczący ITRE wskazuje, że Europa przez lata pozwoliła na przeniesienie kluczowych łańcuchów wartości poza kontynent. Teraz rachunkiem są zależności od importu energii i surowców.
ETS2 – zagrożenie dla gospodarstw domowych
Polska delegacja w Parlamencie Europejskim domaga się wstrzymania wejścia w życie ETS2, który objąłby transport drogowy i budynki. W praktyce koszt uprawnień zostałby doliczony do paliw i ogrzewania, co uderzyłoby bezpośrednio w konsumentów.
– Mówimy jako Polacy w Parlamencie Europejskim o konieczności wstrzymania wejścia w życie ETS2, który bezpośrednio spowodowałby wzrost cen benzyny i ogrzewania domów. Wzrost w sposób, który mógłby być nie do zniesienia przez konsumentów – mówi Borys Budka.
Zaznacza, że rewizja ETS musi uwzględniać różnice między państwami członkowskimi. Inaczej wygląda sytuacja Hiszpanii czy Portugalii z dużym dostępem do słońca i wiatru, inaczej Polski, która balansuje system gazem, a inaczej Francji, opartej na atomie.
– Nie da się dalej patrzeć na całą Europę w ten sam sposób – stwierdza Budka.
Źródło: WNP.PL, Fot. WNP.PL

