Ropa znów wyraźnie drożeje, bo USA cofają zgodę na jej sprzedaż Iranowi. Niemiecki przemysł daje sygnał ożywienia

Administracja Donalda Trumpa cofnęła generalną licencję umożliwiającą sprzedaż irańskiej ropy mimo sankcji. Rynek zareagował natychmiast – cena baryłki Brent poszła w górę o ponad 5 proc., sięgając powyżej 76 dolarów. To największy jednodniowy skok od początku maja i sygnał, że krótki okres odprężenia wokół cieśniny Ormuz może się właśnie kończyć.

Decyzja Waszyngtonu zapadła po atakach na tankowce w pobliżu cieśniny Ormuz. Trafiony został katarski gazowiec LNG, uszkodzony – saudyjski tankowiec z ropą. Globalny rynek paliwowy, który przez ostatnie tygodnie zakładał spadek napięcia, musi skorygować swoje prognozy. Od początku maja ropa potaniała o blisko 40 proc., a teraz pojawiają się sygnały, że ten scenariusz mógł być zbyt optymistyczny. Dla Polski, która tydzień temu wycofała się z programu CPN mającego chronić kierowców przed wysokimi cenami paliw, ewentualne dalsze wzrosty byłyby wyjątkowo niekorzystne.

Z Niemiec nadeszły natomiast dobre dane o produkcji przemysłowej. W maju wzrosła ona o 0,9 proc. w ujęciu miesięcznym, podczas gdy ekonomiści spodziewali się tylko 0,2 proc. To najlepszy wynik od października ubiegłego roku. Poprawę napędzała branża samochodowa – produkcja aut wzrosła o 3,6 proc. miesiąc do miesiąca.

Ropa w ogniu geopolityki

Cofnięcie licencji na sprzedaż irańskiej ropy to nie tylko cios dla Teheranu, ale przede wszystkim silny sygnał dla rynków. Administracja USA pokazuje, że nie zamierza tolerować łamania sankcji, a bezpieczeństwo żeglugi w rejonie Zatoki Perskiej pozostaje kluczowym priorytetem. Rynek obawia się, że napięcia mogą eskalować, a to oznaczałoby dalsze wzrosty cen surowca. Dla Polski, jako importera niemal całej ropy, każdy wzrost jej ceny przekłada się bezpośrednio na koszty paliw na stacjach. Tym bardziej że rząd zrezygnował z programu CPN, który mógłby amortyzować te szoki.

Eksperci zwracają uwagę, że na razie cena baryłki Brent jest daleka od poziomów groźnych dla światowej gospodarki, ale zmiana trendu jest wyraźna. Do rekordów z 2022 roku brakuje jeszcze sporo, jednak odbicie po dwumiesięcznej przecenie może być początkiem nowej fali wzrostowej.

Niemcy dają sygnał do odbicia

Niemiecka gospodarka, która od miesięcy zmagała się z recesją, wreszcie pokazuje oznaki ożywienia. Wzrost zamówień i produkcji w przemyśle, zwłaszcza w motoryzacji, to sygnał, że najgorsze może być za nami. Dla Polski, której eksport w dużej mierze zależy od niemieckich łańcuchów dostaw, to bardzo dobra wiadomość. Krajowe firmy z sektorów motoryzacyjnego, maszynowego, chemicznego i logistycznego mogą liczyć na większe zamówienia już w nadchodzących miesiącach.

Nie oznacza to jednak końca problemów. Niemiecki przemysł wciąż boryka się z wysokimi kosztami energii, presją chińskiej konkurencji i przebudową sektora samochodowego. Ale maj przyniósł rzadką w ostatnim czasie kombinację – wzrosły zarówno zamówienia, jak i produkcja. Jeśli ten trend się utrzyma, polscy eksporterzy odczują wyraźną poprawę.

Równolegle na arenie międzynarodowej toczy się debata o finansowaniu obronności. Dziewięć państw, w tym Kanada, Turcja i Ukraina, poparło utworzenie globalnego banku obronnego (Defence, Security and Resilience Bank) z potencjałem 130 mld dolarów. W Polsce z kolei PKO BP oszacował, że modernizacja armii może wygenerować do 2035 roku impuls popytowy wartości blisko 1,3 bln zł. Bank dołączył do inicjatywy NATO „Call to Action”, która ma zachęcić prywatny kapitał do inwestowania w zbrojenia. Tymczasem amerykańska turystyka przeżywa kryzys – według Bloomberga przez politykę Donalda Trumpa straciła już 37,6 mld dolarów, a liczba zagranicznych turystów w USA spada, podczas gdy światowy rynek podróży rośnie.

Źródło: WNP.PL, Fot. PAP/EPA/DOGUKAN KESKINKILIC/POOL

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com