Służby specjalne państw bałtyckich alarmują, że Rosja może w najbliższych tygodniach dokonać prowokacji z użyciem uzbrojonych dronów i pocisków rakietowych. Zagrożenie dotyczy przede wszystkim Łotwy, ale także Polski, Finlandii i Rumunii. Moskwa ma wykorzystać przechwycone ukraińskie bezzałogowce.
O rosnącym zagrożeniu mówią najwyżsi urzędnicy państwowi. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Rosja wstępuje szczebel po szczeblu w drabinie eskalacyjnej, również w przestrzeni internetowej. – Zagrożenie ze strony Rosji jest cały czas bardzo wysokie – powiedział szef MON, dodając, że nigdy nie wprowadziłby stanu uspokojenia w tym zakresie.
Rosja na drabinie eskalacji
Według źródeł Wirtualnej Polski najbardziej prawdopodobnym miejscem prowokacji jest Łotwa, postrzegana przez agresora jako najsłabsze ogniwo w obronie przeciwlotniczej i przeciwdronowej wschodniej flanki NATO. – Ta sytuacja się zmienia, ale nie nastąpi z dnia na dzień – stwierdził łotewski minister obrony narodowej, zapowiadając, że ulepszony system obrony na granicy z Białorusią i Rosją powstanie dopiero pod koniec września. 3 października na Łotwie odbędą się wybory parlamentarne, co daje kilkutygodniowe okno czasowe dla eskalacji.
Do prowokacji Moskwie mają posłużyć przechwycone ukraińskie drony, które od tygodni wlatują nad Rosję, siejąc spustoszenie w tamtejszej infrastrukturze paliwowej i logistycznej. Służby biorą pod uwagę powtórkę scenariusza z 7 maja tego roku, kiedy to ukraiński dron uderzył w magazyny ropy naftowej w Rzeżycy na Łotwie.
Cele w Możejkach i na Litwie
Zagrożona jest m.in. należąca do Orlenu infrastruktura paliwowa w Możejkach oraz elektroenergetyczne sieci przesyłowe należące do Litgrid. Źródła wskazują także na scenariusz maksimum prawdopodobnych prowokacji – ataki rakietowe na powstającą w litewskich Rudnikach infrastrukturę dla stałego rozmieszczenia niemieckiej 45. Brygady Pancernej. – Atak na to miejsce mógłby zniechęcić Niemców do stałej obecności – uważają informatorzy z kręgów służb.
Polska, Finlandia i Rumunia również znajdują się na liście potencjalnych celów. Wicepremier Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że Rosja przechwyciła sporą liczbę dronów ukraińskich i może ich używać jako elementu prowokacyjnego, żeby mylić i zmieniać flagę. – Na to trzeba być gotowym – dodał.
Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock/Anelo

