Rosja może zaostrzyć działania militarne przeciwko Europie już we wrześniu 2026 roku – ostrzega analityk wojskowy Robert Fox. Wskazuje on na trzy wyraźne sygnały, które świadczą o przygotowaniach Kremla do eskalacji konfliktu.
Najbliższe tygodnie mogą być decydujące dla dalszego przebiegu wojny w Ukrainie i całego bezpieczeństwa kontynentu. Zdaniem Roberta Foxa, który opublikował analizę w brytyjskim dzienniku „The Independent”, Władimir Putin funkcjonuje już w logice przywódcy wojennego, a rosyjska gospodarka od dawna pracuje na potrzeby frontu.
– Rosja stała się gospodarką wojenną, a Putin przywódcą wojennym. Pokój nie mieści się w jego wizji własnego przetrwania politycznego – czytamy w komentarzu eksperta.
Mobilizacja i stan wojenny
Fox zwraca uwagę na trzy kluczowe przesłanki. Po pierwsze, Kreml może ogłosić częściową lub pełną mobilizację, która pozwoliłaby na pozyskanie nawet 500 tysięcy nowych żołnierzy. Po drugie, wprowadzenie w Rosji pełnego stanu wojennego. Po trzecie, przedłużająca się wojna do zimy może skłonić Putina do jeszcze bardziej radykalnych kroków.
Ekspert podkreśla, że Kijów oraz państwa bałtyckie muszą natychmiast przeanalizować stan własnej obrony przeciwlotniczej. Dotyczy to także wszystkich europejskich sojuszników NATO, którzy powinni być gotowi na gwałtowne zaostrzenie sytuacji.
Konsekwencje dla Polski i NATO
W ocenie analityka, jeśli Rosja zdecyduje się na atak we wrześniu, oznaczać to będzie konieczność znaczącego zwiększenia gotowości obronnej państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. Polska, jako kraj frontowy, musi być przygotowana na różne scenariusze, w tym na hybrydowe działania Rosji wymierzone w infrastrukturę krytyczną i systemy energetyczne.
– Wówczas nie tylko Ukraina, ale i jej bałtyccy sąsiedzi będą musieli poważnie zastanowić się nad własną obroną przeciwlotniczą. To samo tyczy się wszystkich europejskich członków NATO – napisał Fox.
Źródło: WNP.PL, Fot. PAP/EPA/ARTYOM GEODAKYAN/SPUTNIK/KREMLIN POOL/POOL

