Kryzys paliwowy w Rosji, wywołany ukraińskimi atakami na rafinerie i tankowce, zmusza Rosjan do masowej przeróbki samochodów z benzyny na gaz LPG. Kolejki w warsztatach montujących instalacje gazowe sięgają już września, a ceny LPG są o połowę lub dwie trzecie niższe od benzyny.
Problemy z paliwem, które w maju zaczęły się na okupowanym Krymie, szybko objęły całą Rosję. Ukraińskie uderzenia na infrastrukturę paliwową doprowadziły do ogólnokrajowych niedoborów, wzrostu cen i wielogodzinnych kolejek na stacjach benzynowych. Kreml, zmuszony do importu benzyny z zagranicy, zwrócił się głównie do Indii. Pekin, choć mógłby pomóc, zdaniem Rosjan nie wywiązuje się z tej roli.
Brak paliwa dotyka nie tylko cywilów, ale także armię. Rzecznik Południowych Sił Obronnych Ukrainy Władysław Wołoszyn poinformował, że w jednostkach wroga w kierunku Dniepru panuje całkowity niedobór paliwa i smarów. To sprawia, że logistyka rosyjskich wojsk staje się coraz bardziej utrudniona.
Kryzys paliwowy napędza popyt na instalacje LPG
Sytuacja ta wywołała lawinowy wzrost zainteresowania przeróbką samochodów na gaz. Jegor Popow, właściciel moskiewskiej firmy montującej instalacje gazowe, przyznał, że popyt wzrósł kilkukrotnie. – Mamy listę oczekujących aż do września – powiedział, cytowany przez Reutera. Podobne doświadczenia ma Siergiej Miedwiediew, prowadzący analogiczny biznes. – Otrzymaliśmy 276 telefonów, jednak jednego dnia mogliśmy obsłużyć tylko około 30 lub 40 klientów – powiedział, podkreślając zalety LPG.
Gaz jest w Rosji łatwo dostępny i tani. Według oficjalnych danych, 54 proc. rosyjskiego gazu w ubiegłym roku trafiło do kierowców, a nieco ponad jedna trzecia do przemysłu petrochemicznego. Jak tłumaczy Miedwiediew, przy obecnych cenach benzyny przesiadka na LPG to oszczędność rzędu 50-66 proc. – Nie ma kolejek, a ceny są o 50 procent czy nawet dwie trzecie niższe niż ceny benzyny – dodał.
Moskwa, dzięki obfitości surowca, stała się światowym liderem w wykorzystaniu gazu jako paliwa samochodowego. Kryzys jedynie przyspieszył ten trend, choć w wyniku wojny, a nie naturalnego rozwoju rynku.
Ataki na rafinerie – nowa strategia Kijowa
Prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział 40-dniową operację wpływu, której celem jest zmuszenie Rosji do zakończenia wojny. W poniedziałek drony uderzyły w rafinerię w Omsku, położoną prawie 2,5 tys. km od granicy z Ukrainą. Był to jeden z najdalszych ukraińskich ataków od początku konfliktu. – To ostatni z 11 największych producentów benzyny w Federacji Rosyjskiej, który został zaatakowany przez siły ukraińskie – oświadczył Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, dodając, że atak wywołał pożar.
Kijów nie ogranicza się do rafinerii. We wtorek Ukraiński Sztab Generalny poinformował o atakach na obiekty wojskowe i przemysłowe, w tym bazę paliw lotniska Biełgorod w obwodzie briańskim. Ukraińska armia celuje również w infrastrukturę energetyczną na Krymie. Dowódca Sił Systemów Bezzałogowych Robert „Magyar” Browdi przekazał, że w ciągu dwóch dni na półwyspie zaatakowano 16 elektrowni. Każdy taki cios utrudnia Kremlowi finansowanie wojny i osłabia jego potencjał militarny.
Źródło: BBC News, Fot. Reuters

