Minister rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wystosowała do Państwowej Inspekcji Pracy apel o wzmożone kontrole w firmach. Celem jest sprawdzenie, czy pracodawcy chronią zatrudnionych przed skutkami ekstremalnych upałów. W grę wchodzi nawet skrócenie czasu pracy.
Przed Polską weekend z temperaturami sięgającymi nawet 40 stopni Celsjusza. W związku z nadchodzącą falą upałów ministerstwo pracy zdecydowało się na zdecydowane kroki. Dziemianowicz-Bąk zwróciła się do głównego inspektora pracy o intensyfikację kontroli w zakładach pracy.
Kontrole PIP w czasie upałów
Inspektorzy mają sprawdzać, czy pracodawcy przestrzegają przepisów dotyczących ochrony pracowników przed wysokimi temperaturami. Chodzi przede wszystkim o dostęp do darmowych napojów, zapewnienie miejsc do odpoczynku oraz zabezpieczenie pomieszczeń przed nadmiernym nagrzewaniem.
– Zwracam się z uprzejmą prośbą o podjęcie wzmożonych kontroli, których celem będzie weryfikacja, czy pracodawcy przestrzegają praw pracowników chroniących przed upałami oraz wysokimi temperaturami w zakładach pracy. Działania te są konieczne w związku z występowaniem upałów w okresie letnim i mają na celu poprawę bezpieczeństwa osób pracujących w upalne dni – napisała Dziemianowicz-Bąk.
Obowiązki pracodawcy i prawa pracownika
Resort przypomina, że pracodawcy mogą dostosowywać organizację pracy do warunków pogodowych. W skrajnych sytuacjach możliwe jest skrócenie dnia pracy lub wprowadzenie dodatkowych przerw. Ważne: takie działania nie mogą skutkować obniżeniem wynagrodzenia.
PiP będzie także weryfikować, czy firmy zapewniają odpowiednie zabezpieczenia pomieszczeń pracy przed słońcem, a także czy w miejscach pracy dostępne są zimne napoje. Alerty pogodowe z powodu upałów wydano już w wielu krajach Europy – we Francji, Portugalii, Włoszech i Chorwacji. W Polsce najgoręcej ma być w weekend.
Źródło: WNP.PL, Fot. PAP/Piotr Polak

