Wiceminister finansów Jarosław Neneman ogłosił powrót do projektu czterokrotnej podwyżki opodatkowania małych butelek alkoholu oraz wyższej akcyzy na alkohol i podatku cukrowego. Zapowiedział też przyjęcie podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych z efektywną stawką 75 proc. Wszystko w sytuacji, gdy – jak przyznał – Polska zmierza do najwyższego deficytu w Unii Europejskiej.
Podczas X Kongresu Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan wiceminister Jarosław Neneman mówił bez ogródek: „Potrzebne są pieniądze”. To one stoją za powrotem do projektów, które wcześniej utknęły przez prezydenckie weta. Na pierwszy ogień idą małpki – małe butelki alkoholu, których opodatkowanie ma wzrosnąć czterokrotnie. „Małpeczki chyba nie mają obrońców” – stwierdził Neneman, dając do zrozumienia, że celem jest nie tylko fiskus, ale wręcz wyeliminowanie tego typu produktów z rynku.
Równolegle rząd wraca do zmian w podatku cukrowym oraz do podwyżki akcyzy na alkohol. „Istota jest niezmieniona” – podkreślił wiceminister. Oznacza to, że Ministerstwo Finansów nie rezygnuje z rozwiązań zablokowanych przez prezydenta i będzie próbować przeprowadzić je ponownie w parlamencie.
Podatek od nadzwyczajnych zysków – 75 proc. dla fiskusa
Największe emocje budzi jednak nowa danina na firmy paliwowe. Neneman potwierdził, że jeszcze tego samego dnia rząd ma przyjąć projekt podatku od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych, osiągniętych od marca do grudnia 2026 r. To polska wersja windfall tax. Stawka nominalna wynosi 60 proc., ale – co kluczowe – podatek nie będzie kosztem uzyskania przychodu. „Efektywne obciążenie wyniesie około 75 proc.” – wyjaśnił wiceminister.
Punktem odniesienia ma być historyczna marża firmy z 2025 r., powiększona o 20 proc. Wszystko powyżej tego progu zostanie uznane za nadzwyczajny zysk i objęte daniną. To oznacza, że podatek może objąć nie tylko skutki wzrostu cen ropy, ale też efekty inwestycji czy poprawy efektywności. Rząd szacuje, że nowa danina przyniesie budżetowi około 5 mld zł.
Fiskus widzi wszystko. Era permanentnego monitoringu
Podczas kongresu zaprezentowano także raport „Przedsiębiorcy pod lupą fiskusa 2026” przygotowany przez MDDP i Konfederację Lewiatan. Wynika z niego, że Polska wchodzi w erę stałego nadzoru podatkowego. W 2025 r. przeprowadzono niemal 2,3 mln czynności sprawdzających – średnio 19 nowych spraw na minutę. To właśnie te uproszczone procedury przyniosły fiskusowi większe ustalenia niż wszystkie kontrole podatkowe i celno-skarbowe razem wzięte – wykryto niemal 11 mld zł uszczupleń.
Administracja korzysta z danych JPK, STIR, MDR, DAC7, a wkrótce także KSeF i JPK_CIT. „System jest skomplikowany, niejasny, a czasami pozbawiony logiki” – przyznał Neneman, krytykując współczesne systemy podatkowe. Przywołał przykłady z Węgier, Wielkiej Brytanii i Danii, gdzie mnożą się wyjątki i preferencje. „Jeśli w takich krajach takie rzeczy się dzieją, to o czym my mówimy?” – pytał retorycznie.
Dla przedsiębiorców oznacza to, że największym ryzykiem podatkowym przyszłości może nie być sama kontrola, lecz fakt, że fiskus widzi ich rozliczenia praktycznie w czasie rzeczywistym. A rząd, szukając środków na łatanie budżetowej dziury, nie zamierza odpuszczać ani małpek, ani paliw.
Źródło: WNP.PL, Fot. Marcin Obara / PAP

