Niemieckie służby sprawdzają, czy dwa nocne zdarzenia w okolicy Lipska mają wspólne źródło. Zderzenie samolotu transportowego DHL z niezidentyfikowanym obiektem oraz odkrycie na płycie lotniska drona z zapalnikiem i materiałami wybuchowymi każą podejrzewać celowe działanie.
Jak podaje „Bild”, do kolizji doszło około 6 km od lotniska w Lipsku, na wysokości 400 metrów. Załoga bezpiecznie sprowadziła maszynę do Hanoweru, a oględziny ujawniły tylko niewielkie uszkodzenia. Tobias Meyer, prezes DHL, potwierdził, że do incydentu faktycznie doszło.
Zanim jednak samolot zderzył się z obiektem, lotnisko w Lipsku na jakiś czas wstrzymało operacje. Powodem było znalezienie na płycie drona z detonatorem i materiałami wybuchowymi. Urządzenie leżało w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskiego samolotu transportowego typu Antonow, co potwierdził w środę rzecznik NATO.
Nocne zawieszenie i awaryjne lądowanie
Po wykryciu zagrożenia ruch lotniczy przekierowano, a starty i lądowania w Lipsku wstrzymano. To właśnie po tym zawieszeniu doszło do zderzenia samolotu DHL z niezidentyfikowanym obiektem. Policja zabezpieczyła pozostawionego drona, używając specjalnego robota do rozbrajania. Trwają poszukiwania osoby, która mogła go tam umieścić, ale na razie bez skutku.
Sabotaż na celowniku śledczych
Niemiecka policja traktuje sprawę jako przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu państwa. Według „Bilda” śledczy nie wykluczają, że w grę wchodzi sabotaż. Na niemieckich lotniskach w ciągu ostatniego roku wielokrotnie wstrzymywano pracę i odwoływano loty z powodu dronów. Część tych incydentów wywołała podejrzenia o zaangażowanie Rosji.
Lotnisko w Lipsku w środę wczesnym rankiem wznowiło działalność w części północnej, ale południowa droga startowa pozostaje zamknięta. Policja sprawdza, czy obiekt, który uderzył w samolot DHL, i dron znaleziony na płycie należały do jednej akcji.
Źródło: Polsat News, Fot. Polsat News

