Sejm przegłosował paliwowy windfall tax. Branża ostrzega przed ryzykiem dla setek stacji

Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Nowa danina ma przynieść budżetowi ok. 4 mld zł i sfinansować pakiet obniżek cen paliw. Branża ostrzega, że podatek może uderzyć w płynność niezależnych importerów i doprowadzić do zamknięcia nawet 800 stacji.

Ustawa, która po piątkowym głosowaniu trafi na biurko prezydenta, zakłada 60-proc. stawkę od nadwyżki przychodów ponad poziom wyliczony według marży referencyjnej. Rokiem referencyjnym ma być rok obrotowy zakończony przed 1 marca 2026 r., a marża referencyjna to średnia marża sprzedaży paliw ciekłych w 2025 r. powiększona o 20 proc. Podatkiem objęte zostaną firmy wytwarzające paliwa ciekłe oraz importerzy i podmioty dokonujące wewnątrzwspólnotowego nabycia paliw – łącznie ok. 20-30 podmiotów, w tym małe i średnie przedsiębiorstwa.

Spór o definicję nadzwyczajnych zysków

Rząd uzasadnia podatek potrzebą sfinansowania pakietu CPN, czyli obniżki VAT na paliwa do 8 proc. i redukcji akcyzy do minimalnych poziomów unijnych. Przeciwnicy ustawy, na czele z Polską Grupą Paliwową, argumentują, że danina nie trafia w rzeczywiste nadzwyczajne zyski, lecz w kapitał obrotowy importerów. – W momencie, kiedy rośnie cena ropy naftowej, zarabiają ci, którzy tę ropę wydobywają (…) importer paliw jest biorcą ceny z rynku – mówił Krzysztof Rutkowski, partner KDCP i przewodniczący rady nadzorczej Polskiej Grupy Paliwowej.

Robert Petruczuk, prezes PGP, dodaje, że podatek obejmuje miesiące już zakończone, których firmy nie mogły uwzględnić w decyzjach zakupowych. – Nie wiadomo, czy środki odbierane dziś firmom jako rzekome nadzwyczajne zyski nie będą dla nich konieczną poduszką finansową w drugiej połowie roku – stwierdził Petruczuk.

Ryzyko dla niezależnych importerów

Polska Grupa Paliwowa ostrzega, że podatek szczególnie mocno uderzy w mniejszych, wyspecjalizowanych importerów, którzy nie mają dywersyfikacji ani skali działania największych koncernów. Według Rutkowskiego skutkiem może być ograniczenie działalności nawet 750-800 stacji paliw. – To nie jest spekulacja, to prosty rachunek strat z płynności przy efektywnym obciążeniu nadwyżki sięgającym ok. 79 proc. – wyjaśnia Rutkowski.

Orlen, największy gracz na rynku, unika jednoznacznej oceny. Koncern w odpowiedzi dla WNP podkreśla, że działa zgodnie z przepisami i brał udział w konsultacjach, ale nie komentuje ewentualnych decyzji dotyczących członkostwa w POPiHN. Po głosowaniu ustawa trafi do prezydenta, który może ją podpisać, zawetować lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego.

Źródło: WNP.PL, Fot. PAP/Michał Obara

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com