Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Nowa danina ma wynosić 60 proc. od nadwyżki przychodów ponad marżę referencyjną i przynieść budżetowi około 4 mld zł. Branża paliwowa alarmuje, że podatek może uderzyć w płynność importerów i doprowadzić do zamknięcia nawet 800 stacji.
Ustawa trafi teraz na biurko prezydenta. Za senackimi poprawkami głosowało 418 posłów, 8 było przeciw. Limit kwoty podatku ma być powiązany z dochodem podatkowym lub zyskiem bilansowym firmy. Podatek obejmie około 20-30 podmiotów – od dużych koncernów po małych importerów.
Wpływy z daniny mają sfinansować pakiet CPN, czyli obniżenie VAT na paliwa do 8 proc. oraz redukcję akcyzy do minimalnych poziomów unijnych. Ubytek dochodów państwa z tego tytułu szacuje się na około 4,8 mld zł w ciągu pierwszych trzech miesięcy.
Spór o definicję nadzwyczajnych zysków
Przeciwko ustawie występuje Polska Grupa Paliwowa, reprezentująca niezależnych importerów i dystrybutorów. Jej przedstawiciele podkreślają, że podatek nie uderza tam, gdzie faktycznie powstały nadzwyczajne zyski.
– W momencie, kiedy rośnie cena ropy naftowej, zarabiają ci, którzy tę ropę wydobywają. Jeżeli cena diesla na rynkach wzrosła z 700 do 1,5 tys. euro, to zarabia ten, kto przerabia ropę na diesla. Natomiast importer paliw jest biorcą ceny z rynku – powiedział Krzysztof Rutkowski, partner KDCP, przewodniczący rady nadzorczej Polskiej Grupy Paliwowej.
Ryzyko dla niezależnych graczy
Według branży nowa danina może szczególnie mocno uderzyć w mniejszych importerów, którzy nie mają dywersyfikacji działalności. – Problem polega na tym, że podatek obejmuje jedynie część roku. Nie wiadomo, czy środki odbierane dziś firmom jako rzekome nadzwyczajne zyski nie będą dla nich konieczną poduszką finansową w drugiej połowie roku – stwierdził Robert Petruczuk, prezes zarządu Polskiej Grupy Paliwowej.
Rutkowski ostrzega przed skutkami dla rynku. – Nawet 750-800 stacji paliw może ograniczyć działalność lub zostać zamkniętych w wyniku problemów z płynnością najbardziej obciążonych podmiotów. To prosty rachunek strat z płynności przy efektywnym obciążeniu nadwyżki sięgającym około 79 proc. – dodał. Jego zdaniem ustawa zamiast wyrównać warunki działania, może osłabić tych, którzy budowali presję konkurencyjną na ceny, a wzmocnić największe podmioty.
Orlen, największy koncern paliwowy w kraju, oficjalnie dostosowuje się do przepisów. – Spółka brała udział w konsultacjach publicznych i przedstawiła swoje uwagi – poinformowało biuro prasowe koncernu. Firma nie komentuje ewentualnych decyzji dotyczących członkostwa w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.
Polska Grupa Paliwowa apeluje do prezydenta o weto. Organizacja argumentuje, że stawką jest przyszły kształt polskiego rynku paliw – osłabienie niezależnych importerów może ograniczyć konkurencję i zwiększyć koncentrację.
Źródło: WNP.PL, Fot. PAP/Michał Obara/Leszek Szymański

