Sejmowa Komisja do Spraw Petycji zakończyła rozpatrywanie wniosku o wspólny wiek emerytalny na poziomie 62 lat dla kobiet i mężczyzn. Petycja wpłynęła do Sejmu w tym roku, ale Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie widzi obecnie podstaw do zmian.
Autorem petycji jest Robert Ołdakowski. Jego propozycja obejmuje ujednolicenie wieku emerytalnego oraz pakiet rozwiązań ochronnych związanych z charakterem wykonywanej pracy i okresami sprawowania opieki. Zamiarem autora jest wyrównanie czasu pobierania świadczeń i zmniejszenie różnic w ich wysokości.
Obecnie Polki mogą przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, a Polacy w wieku 65 lat. W uzasadnieniu petycji przywołano dane GUS, według których średnia długość życia kobiet wynosi 82,26 lat, a mężczyzn 74,93 lat.
Sprawą posłowie zajęli się w marcu tego roku na posiedzeniu Komisji do Spraw Petycji. Głos w dyskusji zabrał Zbigniew Wasiak, naczelnik wydziału w Departamencie Ubezpieczeń Społecznych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Resort uznał, że nie ma przesłanek do rozpoczęcia prac legislacyjnych, a obecne zróżnicowanie wieku emerytalnego jest zgodne z prawem Unii Europejskiej. Komisja zakończyła prace nad petycją i przekazała ją do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
Prezes ZUS o zrównaniu wieku emerytalnego
Odmienne stanowisko przedstawił prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Liwiusz Laska. W rozmowie z PulsHR zadeklarował, że jest zwolennikiem ujednolicenia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.
– Jestem za zrównaniem wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Czy to powinno być zrobione tak, jak proponuje ministerstwo, czyli zrównanie w dół, czy inaczej, to już kwestia decyzji politycznej – mówił w wywiadzie dla PulsHR prezes ZUS Liwiusz Laska.
Rekordowa liczba pracujących emerytów
Statystyki ZUS pokazują, że Polacy coraz częściej sami odkładają moment przejścia na emeryturę. Ponad 187 tys. osób, które osiągnęły wiek emerytalny w 2024 r., nie wystąpiło jeszcze o świadczenie. W tym samym czasie rekordowe 846,9 tys. emerytów nadal pracuje i pobiera emeryturę.
Rośnie również liczba świadczeń niższych od minimum ustawowego. Obecnie wynosi ponad 459 tys. i z roku na rok robi się większa. Polacy nie zmieniają swoich decyzji pod wpływem nowych przepisów, lecz z powodu obaw przed dużym spadkiem dochodów. Wcześniejsza emerytura coraz częściej oznacza bowiem zbyt niskie świadczenie.
Źródło: WNP.PL, Fot. Elżbieta Krzysztof / Shutterstock

