Jason Arday, który przeszedł do historii jako najmłodszy czarnoskóry profesor na Uniwersytecie Cambridge, nie żyje. Ciało 40-latka znaleziono w piątkowe popołudnie w jego mieszkaniu w Battersea w południowym Londynie. Rodzina naukowca przekonuje, że przyczyną tragedii była długotrwała kampania oszczerstw.
Socjolog był związany z Cambridge od 2023 roku, gdy objął stanowisko profesora. W zeszłym tygodniu złożył jednak rezygnację po tym, jak naukowiec Nathan Cofnas opublikował zarzuty dotyczące rzekomego plagiatu w jego doktoracie. Został on również oskarżony o fałszowanie życiorysu, a brytyjskie media, w tym The Times i The Guardian, zaczęły weryfikować jego wcześniejsze wypowiedzi.
Policja metropolitalna poinformowała, że śmierć profesora jest traktowana jako nagła, ale nie budzi podejrzeń. Rodzina naukowca, który pozostawił dwoje dzieci, potwierdziła, że nie chce udzielać dalszych komentarzy i prosi prasę o zaprzestanie kampanii nękania.
Kampania dezinformacji i ostatnie miesiące życia
Jak wynika z oświadczenia bliskich, Arday był poddawany ciągłym obelgom już od momentu objęcia stanowiska na Cambridge, czyli przez ponad trzy lata. Rodzina wskazuje, że ataki nasiliły się szczególnie po publikacji zarzutów o plagiat, a sam naukowiec nie wytrzymał presji z tym związanej.
– Kampania dezinformacji to było za wiele dla Jasona, który był szlachetnym mężczyzną i zawsze widział we wszystkich to, co najlepsze – przekazała w sobotę rodzina zmarłego. W oświadczeniu opublikowanym przez wydawcę bliscy podkreślili, że są w szoku po stracie niesamowitego ojca, partnera, brata, stryja i syna.
– Nie będziemy udzielać dalszych komentarzy poza prośbą do prasy, aby dała nam spokój i zakończyła kampanię nękania, która od zbyt dawna jest prowadzona przeciwko Jasonowi i jego rodzinie – dodali bliscy naukowca.
Sam Arday przez cały czas konsekwentnie zaprzeczał oskarżeniom o plagiat. Przyznawał jednak, że mógł popełnić błędy wynikające z neuroatypowości. W rozmowie z The Times mówił wprost o swoim żalu i poczuciu niesprawiedliwości.
– Mówimy tu o środowisku akademickim. Nikogo nie zamordowałem. Uważam, że okrucieństwo, którego doświadczyłem, i pozycjonowanie mnie jako kłamcy i fantasty, jest całkowicie niedopuszczalne – mówił 40-latek w jednym z ostatnich wywiadów.
Weryfikacja biografii i zarzuty plagiatu
Nathan Cofnas, doktor filozofii i kolega Ardaya z Cambridge, twierdził, że doktorat profesora stanowi w dużej części plagiat, a w pracy znalazły się nawet błędy korektorskie przeniesione z artykułów źródłowych. Po tych doniesieniach władze uczelni wszczęły oficjalne dochodzenie, a sam Arday zdecydował się złożyć rezygnację i odwołał serię spotkań autorskich promujących jego książkowe wspomnienia.
Brytyjskie media dopatrzyły się nieścisłości także w innych elementach biografii naukowca. The Times i The Guardian podważyły między innymi historię o przebiegnięciu 30 maratonów w 35 dni, w tym dziewięciu ze złamaną kością strzałkową. Dziennikarze zweryfikowali również opowieść o dwóch napaściach, po których u Ardaya pojawiły się napady epileptyczne.
Dochodzenie The Guardian wykazało, że monitoring z miejsca ataku nie zarejestrował obecności podejrzanego, a sprawcy nie widzieli też inni pracownicy uczelni. Arday twierdził ponadto, że do domu jego rodziców przesłano głowę świni, a policja miała zidentyfikować sklep, w którym ją kupiono. Dziennik nie znalazł dowodów potwierdzających te historie, a funkcjonariusze zaprzeczyli, jakoby prowadzili w tej sprawie jakiekolwiek dochodzenie.
Kontrowersje wzbudziła również reakcja socjologa na pracę dziennikarzy. Po tym, jak przedstawiciel The Times chciał poprosić go o komentarz w sprawie plagiatu, Arday złożył skargę na policji. Ostatecznie jego kariera na Uniwersytecie Cambridge została przerwana w lipcu 2026 roku po publikacji zarzutów i decyzji o wszczęciu wewnętrznego postępowania.
Źródło: polsatnews.pl, Fot. polsatnews.pl

