Południowokoreańska armia definiuje rolę czołgu K2 zupełnie inaczej niż Polska. Podczas gdy nad Wisłą koreańskie maszyny trafiły do garnizonów na Warmii i Mazurach, gdzie mają współdziałać z piechotą, w armii Republiki Korei K2 jest pojazdem do decydujących uderzeń, a zadania wsparcia realizuje starszy K1. Tymczasem Hyundai Rotem wyprzedza harmonogram dostaw dla Polski i przygotowuje nową fabrykę silników.
Pierwsza partia 28 czołgów K2GF z kontraktu z sierpnia 2025 r. wyruszyła do Polski na przełomie czerwca i lipca. Przedstawiciele Hyundai Rotem zapewniają, że wszystkie 116 zamówionych wozów dotrze do 2027 r., czyli wcześniej niż zakładano. W hali montażowej w Changwon dziennikarze z Polski mogli zobaczyć ponad 30 gotowych egzemplarzy w barwach Wojska Polskiego oraz kolejnych 14 w różnych fazach produkcji.
Druga umowa wykonawcza z 2025 r. o wartości 6,5 mld dolarów przewiduje dostawę 180 czołgów K2, z czego 64 w nowej konfiguracji K2PL przystosowanej do polskich wymogów, a także 81 wozów towarzyszących – zabezpieczenia technicznego, inżynieryjnych i mostów. Ponad połowa pojazdów ma być montowana w Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy w Gliwicach w systemie SKD. Transfer technologii obejmie cztery kluczowe komponenty: kadłub, wieżę, armatę z automatem ładowania oraz elementy zawieszenia.
K2 w armii Korei – broń decydującego uderzenia
Rozmowy z południowokoreańskimi wojskowymi ujawniają fundamentalną różnicę w postrzeganiu roli K2. W Polsce, w narracji z 2022 r., czołg ten miał być lżejszym uzupełnieniem amerykańskiego Abramsa i trafił do jednostek na Warmii i Mazurach, gdzie teren jest trudny – pełen jezior, rzek i lasów. – K2 to dla Koreańczyków czołg do wykonywania decydujących operacji – mówią emerytowani wojskowi zatrudnieni w Hyundai Rotem. Natomiast do współdziałania z piechotą używają starszego, ale lżejszego K1, który jest sukcesywnie modernizowany.
Południowokoreańscy żołnierze wskazują na dwie rzeczy, które chcieliby poprawić w K2, a które w dużej mierze są już przewidziane dla polskiej wersji K2PL. Chodzi o zdalnie sterowany karabin maszynowy na wieży oraz aktywny system ochrony pojazdu w wariancie twardej ochrony (hard kill), zdolny fizycznie niszczyć nadlatujące pociski i drony. Liczą też na system zwalczania dronów, np. zdalny karabin maszynowy zintegrowany z AI. Na razie, pod wpływem doświadczeń z wojny w Ukrainie, stosują siatki ochronne. Chwalą natomiast hydropneumatyczne zawieszenie i automat ładowania armaty 120 mm – zapewniają, że choć zdarzają się zacięcia, to rzadko.
Nowa fabryka silników w Gunsan
Potrzeba zwiększenia zdolności produkcyjnych wynika z rosnących zamówień – mówią przedstawiciele HD Construction Equipment, spółki Hyundaia i Develona. W Gunsan, nad Morzem Żółtym, powstaje nowa fabryka silników DV27 dla czołgów K2. To 27-litrowy, 12-cylindrowy diesel o mocy 1500 KM, który rozpędza 56-tonowy pojazd do 70 km/h na drodze. Dotychczas roczna produkcja w głównym zakładzie w Inczon wynosiła około 120 jednostek – tyle, ile fabryka mogła wyprodukować. Nowy zakład ma podwoić tę liczbę do 240 silników rocznie. Pilotaż ruszy w sierpniu, a produkcja seryjna we wrześniu 2026 r. Do tej pory dostarczono ponad 400 silników DV27 do czołgów południowokoreańskich, polskich i tureckich, a zamówienia opiewają na kolejnych 500 sztuk.
Polskie K2GF otrzymują silniki z Inczon, natomiast do K2PL mają trafiać jednostki z nowej fabryki w Gunsan. Trwają też negocjacje, która polska firma będzie zajmować się najwyższym poziomem obsługi tych silników.
Źródło: WNP.PL, Fot. Materiały prasowe / Hyundai Rotem

