Przyszłość systemu handlu emisjami (EU ETS) dzieli Unię Europejską. 17 lipca Komisja Europejska ma przedstawić swoją propozycję reformy, a państwa członkowskie już zajęły stanowiska – podzieliły się na trzy obozy: „Obrońców”, „Reformatorów” i „Umiarkowanych”. Najwięcej kontrowersji budzą kwestie benchmarków, wskaźnika LRF oraz dalszego wykorzystania miliardów euro z tytułu sprzedaży uprawnień.
Institut Jacques Delors w swoim raporcie przeanalizował sygnały płynące z unijnych stolic. Wśród „Obrońców” – państw, które chcą utrzymać dotychczasowe reguły gry – znalazła się Polska, Czechy, Grecja i Rumunia. Domagają się one zamrożenia wartości wskaźników referencyjnych (benchmarków) na poziomach z lat 2021–2025. W zamian przemysł miałby reinwestować zaoszczędzone środki w redukcję emisji. Po drugiej stronie stoją „Reformatorzy” – głównie kraje skandynawskie i Beneluks – naciskający na zaostrzenie kryteriów.
Równolegle toczy się spór o wskaźnik LRF (Linear Reduction Factor), który co roku zmniejsza pulę dostępnych uprawnień. Obecnie wynosi 4,3% i ma wzrosnąć do 4,4% od 2028 roku. Część krajów, w tym Polska, postuluje jego radykalne obniżenie – nawet do 2,4%. – Postulujemy obniżenie LRF do 2,4%, aby dać przemysłowi więcej czasu na transformację – powiedział przedstawiciel polskiego rządu. Z kolei Niemcy proponują, by LRF zaczął spadać dopiero od 2036 roku, a Francja chce wydłużenia horyzontu jego działania do 2050 roku.
Trzy sporne kwestie: benchmarki, LRF i finanse
Oprócz parametrów technicznych systemu, gorącym tematem jest podział dochodów z EU ETS. W latach 2021–2024 system wygenerował 153 mld euro, z czego 112 mld trafiło do budżetów państw członkowskich. Wydano z nich około 53 mld euro, ale tylko 4 mld (8%) przeznaczono na wsparcie dekarbonizacji przemysłu. Reszta poszła głównie na rekompensaty kosztów pośrednich (ICC), które nie stymulują inwestycji w zielone technologie.
Bruksela chce zwiększyć swoją kontrolę nad tymi pieniędzmi. W ramach nowej siedmioletniej perspektywy budżetowej (2028–2034) proponuje, aby 30% dochodów z ETS trafiało bezpośrednio do budżetu UE. – To nasze pieniądze, nie oddamy ich Brukseli bez walki – skomentował jeden z dyplomatów z grupy „Obrońców”. Sprzeciw jest tak silny, że w obecnym kształcie reforma może nie przejść.
Co przyniesie 17 lipca?
Na kilka dni przed prezentacją KE, w powietrzu wiszą dwa główne rozwiązania: korekta benchmarków (więcej darmowych uprawnień dla trudnych do dekarbonizacji branż) oraz interwencja w ramach Rezerwy Stabilności Rynkowej (MSR). Nie wyklucza się zawieszenia mechanizmu unieważniania uprawnień znajdujących się w rezerwie. Im bardziej reformatorsko podejdzie Komisja do „otwierania” rozporządzenia, tym większe będą oczekiwania zmian.
Instytut Jacques Delors przestrzega przed skutkami luzowania LRF. Jeśli wskaźnik spadnie do 3,4% od 2031 roku, do atmosfery trafi dodatkowe 1,1 mld ton CO2. Przy obniżce do 2,4% emisje wzrosną o 3,2 mld ton – tyle, ile przez 10 lat emituje Polska. – W debacie o EU ETS ochrona klimatu zeszła na dalszy plan, liczą się interesy przemysłu i budżety państw – podsumowuje raport think tanku.
Ochrona klimatu w ujęciu biznesowym będzie tematem konferencji Business PRECOP, która odbędzie się od 30 września do 1 października 2026 roku w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.
Źródło: WNP.PL, Fot. EPA/OLIVIER MATTHYS/PAP

