Specjaliści ostrzegają przed trybem long life w samochodach. Rzadkie wymiany oleju, nawet co 30 tys. km, mogą przyspieszać zużycie silnika i generować wysokie koszty napraw, zwłaszcza dla kolejnych właścicieli pojazdu.
Producenci uzasadniają wydłużone okresy między wymianami oleju troską o środowisko i niższymi kosztami eksploatacji. Mechanicy zwracają jednak uwagę, że tak długi czas pracy na jednym oleju negatywnie wpływa na trwałość jednostki napędowej.
Wśród silników szczególnie wrażliwych na rzadkie wymiany oleju są jednostki z łańcuchem rozrządu. Stary olej przyspiesza zużycie łańcucha, co może prowadzić do poważnych awarii.
Dlaczego tryb long life szkodzi silnikowi?
– Tak długi czas pracy na jednym oleju może negatywnie wpływać na trwałość silnika – podkreślają mechanicy. Zużyty olej traci właściwości smarne i detergentowe, co prowadzi do powstawania nagaru oraz zanieczyszczeń.
– Wśród silników szczególnie wrażliwych na wydłużone przebiegi między wymianami oleju są jednostki z łańcuchem rozrządu, który jest rozwiązaniem podatnym na przyspieszone zużycie, gdy stary olej długo pozostaje w układzie – czytamy w raportach serwisowych.
Nagromadzone osady mogą także uszkodzić turbosprężarkę i zanieczyścić układ wydechowy. Koszty napraw rosną lawinowo, a wielu kierowców odkrywa problem dopiero po zakupie używanego auta.
Konsekwencje dla kupujących używane auta
Eksperci odradzają kupno pojazdów, które były serwisowane wyłącznie według zasad trybu long life. Oleje przeznaczone do wydłużonych przebiegów często nie sprostają wieloletniej eksploatacji, zwłaszcza w trudnych warunkach.
Jeśli jednak rozważamy zakup takiego auta, konieczna jest szczegółowa rozmowa z obecnym właścicielem o historii serwisowej. Warto też dokładnie sprawdzić stan techniczny pojazdu. Wielu specjalistów zaleca wymianę oleju co 10-15 tys. km, nawet jeśli instrukcja dopuszcza rzadsze interwały. Regularna wymiana to najskuteczniejsza ochrona silnika.
Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock/Piyawat Nandeenopparit

