Rząd analizuje czasową obniżkę VAT na paliwa, którą kierowcy mieliby odczuć w ostatnich dwóch tygodniach wakacji. Potwierdził to minister finansów Andrzej Domański, a równolegle trwają prace nad nową wersją podatku od nadzwyczajnych zysków, który może objąć zarówno producentów paliw, jak i firmy gazowe.
Rząd sięga po pomysł, który w pierwszej odsłonie kosztował budżet państwa 4,7 mld zł. Celem jest tańsze tankowanie w okresie powrotów z wakacji oraz wsparcie rolników kończących żniwa. Program „Ceny Paliwa Niżej” obowiązywał od końca marca do końca czerwca 2026 r. W tym czasie VAT na paliwa spadł z 23 do 8 proc., a akcyzę na benzynę i olej napędowy obniżono do unijnego minimum.
Zakładano, że około 4 mld zł z tej kwoty wróci do budżetu dzięki podatkowi od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Tak się jednak nie stało, bo 24 lipca prezydent Karol Nawrocki skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej.
Nowa danina obejmie też gaz
Zamiast czekać na rozstrzygnięcie Trybunału, rząd pracuje nad drugim wariantem daniny. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że rozważane są dwa rozwiązania. Węższe dotyczy krajowych producentów i importerów paliw ciekłych, szersze rozciąga podatek na producentów gazu oraz importerów LNG.
Stawka w obu wariantach ma wynosić 60 proc., ale tylko od nadwyżki ponad ustalony poziom referencyjny. Dla paliw punktem odniesienia byłaby marża rafineryjna z lat 2024 i 2025, powiększona o 20 proc. i zwaloryzowana o inflację. Dla gazu podstawą wyliczeń byłaby referencyjna cena surowca.
Szerszy wariant przyniósłby według szacunków „Rzeczpospolitej” od 8 do 10 mld zł wpływów. Największym płatnikiem najprawdopodobniej zostałby Orlen.
Portugalia wprowadziła 33-proc. podatek
Polski pomysł wpisuje się w działania innych krajów. 30 lipca 2026 r. portugalski rząd zatwierdził 33-proc. podatek od nadzwyczajnych zysków firm naftowych i rafineryjnych. Danina obejmie zyski wypracowane w całym 2026 r., a konkretnie tę część, która przekroczy średnią z lat 2024 i 2025 o ponad 20 proc.
Obciążenie spadnie na wszystkie firmy naftowe działające w Portugalii, w tym na koncern Galp. Wpływy mają zostać przeznaczone na łagodzenie skutków wysokich cen paliw dla gospodarstw domowych i najbardziej narażonych firm oraz na inwestycje zmniejszające zależność od paliw kopalnych.
Ceny paliw a rolnictwo
Nowa danina miałaby finansować reakcję na sytuacje takie jak obecna na wsi. Krzysztof Piech, rolnik z Opolszczyzny, mówił w „Tygodniku Poradniku Rolniczym”, że jego kombajn spala od 500 do 600 litrów diesla dziennie. Przy cenie 8,20 zł za litr samo paliwo kosztuje go około 4,5 tys. zł dziennie.
Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, wskazywał, że za tonę zboża można kupić zaledwie 100 litrów oleju napędowego, podczas gdy kombajn potrzebuje około 400 litrów dziennie. Wielkopolska Izba Rolnicza apeluje o wprowadzenie tańszego paliwa rolniczego z obniżoną akcyzą, a minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział podniesienie zwrotu akcyzy za paliwo rolnicze z 1,46 do 2 zł za litr oraz dopłaty do nawozów sięgające 500 zł za hektar.
Celowana pomoc zamiast powszechnej obniżki
Michał Ostrowski z Instytutu Podatków i Finansów Publicznych przekonuje, że lepszym narzędziem od obniżania ceny każdego litra byłby bon paliwowy kierowany do konkretnych odbiorców.
– Trudno uzasadnić sytuację, w której państwo przyznaje większą pomoc tylko dlatego, że ktoś przejeżdża np. 3000 km miesięcznie dużym SUV-em – wskazuje obrazowo analityk.
Do celowanej pomocy skłania się też Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Polska przetestowała takie podejście w 2024 r., wprowadzając jednorazowy bon energetyczny dla około 3,5 mln gospodarstw o niższych dochodach. Wysokość świadczenia wynosiła od 300 do 600 zł, a progi dochodowe to 2500 zł miesięcznie dla gospodarstwa jednoosobowego i 1700 zł na osobę w gospodarstwie wieloosobowym. Francja w 2023 r. wypłaciła pracującym kierowcom spełniającym kryterium dochodowe 100 euro jednorazowego dodatku paliwowego. Grecja uruchomiła z kolei Fuel Pass, czyli przedpłaconą kartę na paliwo, a w trzeciej edycji wsparcie sięga od 50 do 60 euro na samochód.
Pierwsza wersja daniny wzbudziła jednak zastrzeżenia prezydenta. Karol Nawrocki skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, zarzucając jej retroaktywność.
– Prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną – argumentował wówczas prezydent Nawrocki.
Gdyby nowa danina również nie przeszła, rząd może rozważyć „wariant włoski”. Andrzej Domański nie wyklucza rozmów z ministrem finansów Włoch Giancarlo Giorgettim. Włochy, podobnie jak Polska, są objęte procedurą nadmiernego deficytu, więc bez zgody Brukseli nie mogą swobodnie zwiększać wydatków. Rzym szuka w unijnych regułach przestrzeni, która pozwoliłaby czasowo zwiększyć elastyczność polityki fiskalnej w obliczu kosztów związanych z energią.
– Priorytetem dla Polski było wprowadzenie mechanizmu luzującego wydatki na bezpieczeństwo, ale nie jest wykluczone, że będę rozmawiał z ministrem Giorgettim także o takim rozwiązaniu – powiedział szef resortu finansów.
Źródło: WNP.PL, Fot. Tatiana Diuvbanova / Shutterstock

