Sejmowa komisja infrastruktury przyjęła dezyderat w sprawie pilnego wzmocnienia kadrowego i finansowego Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ). Bez tego wielkie projekty drogowe i kolejowe mogą utknąć w przeciążonych instytucjach na lata. Średni czas oczekiwania na decyzję środowiskową sięga już blisko dwóch lat.
Posłowie uchwalili dokument 2 lipca, choć nie bez kontrowersji – politycy PiS nie wzięli udziału w głosowaniu, argumentując, że nie zdążyli zapoznać się z jego treścią. Barbara Oliwiecka, inicjatorka dezyderatu, odpowiadała, że problem był analizowany na poprzednich posiedzeniach, a zwłoka nie ma uzasadnienia. Dokument jest odpowiedzią na sygnały płynące z samej Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która broni się przed zarzutami o opieszałość, wskazując na rażąco niskie zatrudnienie.
Piotr Otawski, Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, podczas lutowego posiedzenia komisji infrastruktury przedstawił szokujące dane: w niektórych województwach na jednego urzędnika wydziału ocen oddziaływania na środowisko przypada nawet 50 postępowań rocznie. – Ma więc tydzień na jedną sprawę, podczas gdy Kodeks postępowania administracyjnego przewiduje 60 dni na skomplikowane przypadki, nie licząc konsultacji społecznych i uzupełnień – wyjaśniał Otawski.
Kadrowe wąskie gardło
Rozmowy z Ministerstwem Finansów, prowadzone od 2024 roku, zakładały utworzenie w RDOŚ w ciągu pięciu lat 193 etatów. Pierwsze 43 faktycznie pojawiły się w ubiegłym roku, ale na ten rok przewidziano kolejne 46 – i tu zaczęły się schody. – Do tej pory ich nie uzyskaliśmy – przyznał w lutym dyrektor Otawski, deklarując, że „podejmuje starania”. Podkreślił, że inwestycje w administrację środowiskową to nie tylko troska o przyrodę, ale przede wszystkim o rozwój gospodarczy kraju.
Urzędnicy RDOŚ mierzą się z lawiną wniosków napędzaną przez publiczne plany inwestycyjne. Brak odpowiedniej liczby pracowników i ich niskie wynagrodzenia przekładają się bezpośrednio na tempo wydawania decyzji, a więc i na realizację kluczowych projektów infrastrukturalnych.
Głos wykonawców
Coraz częściej po stronie urzędników stają same firmy budowlane, które na własnej skórze odczuwają skutki przeciągających się procedur. Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabaga, w rozmowie z WNP mówił wprost: – Wiele mówimy o wielkich pieniądzach zamawiających publicznych, ale nie idą za tym inwestycje w te segmenty administracji, które wpływają na tempo przetargów i odbiorów. Nie możemy żyć w przeświadczeniu, że te same instytucje „obrobią” 100 miliardów złotych, tak jak do tej pory „obrabiały” 20 miliardów.
Apel o wzmocnienie RDOŚ płynie więc zarówno z wewnątrz systemu, jak i z zewnątrz. Zatrzymanie „wąskich gardeł” w administracji ochrony środowiska może być kluczem do odblokowania miliardowych inwestycji, które są niezbędne dla dalszego rozwoju Polski.
Źródło: WNP.PL, Fot. Materiały prasowe / GDDKiA / Mateusz Grzeszczuk / GDDKiA

