Napięcie między USA a Iranem ponownie zablokowało żeglugę w cieśninie Ormuz. Tankowce stoją w kolejce, a na światowych rynkach zaczyna brakować surowca – niedobory sięgają 10 mln baryłek dziennie. Dla europejskich kierowców oznacza to, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na spadek cen paliw na stacjach.
Ataki dronów na dwa tankowce przewożące ropę oraz na gazowiec z LNG doprowadziły do gwałtownego wzrostu napięcia między Waszyngtonem a Teheranem. USA zawiesiły na dwa miesiące sankcje na eksport irańskiej ropy w ramach gestu dobrej woli, co wcześniej obniżyło notowania surowca. Teraz jednak zawieszenie zostało cofnięte, a cieśnina Ormuz – kluczowy szlak dla dostaw z Zatoki Perskiej – znów jest praktycznie zamknięta.
Przed eskalacją konfliktu z regionu Zatoki Perskiej wypływało codziennie około 16-17 mln baryłek surowca, w tym z Iranu. Po częściowym odblokowaniu cieśniny dzienny eksport wzrósł do 10 mln baryłek. Obecnie ruch został ponownie wstrzymany. Na wodach Zatoki czekają tankowce zdolne przewieźć nawet 900 mln baryłek – ale nie mogą wypłynąć.
Niedobory na globalnym rynku
Rynek paliw doświadcza kolejnych wstrząsów. – Ataki ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie i infrastrukturę przesyłową ograniczyły przerób ropy w Rosji o 3,8 mln baryłek dziennie – podają analitycy Goldman Sachs. Niedobory paliw, zwłaszcza oleju napędowego, są tak duże, że Moskwa zaczęła importować benzynę z indyjskich rafinerii.
Sytuacja w cieśninie Ormuz grozi odcięciem dostaw z całego regionu. – Odnowienie napięcia między USA i Iranem zagraża odbudowaniu poziomu dostaw z krajów Zatoki Perskiej, co może utrzymać ceny na wyższym od wcześniej zakładanym poziomie – ostrzegają eksperci banku inwestycyjnego.
Koszty paliw rosną
Notowania ropy Brent na początku tygodnia wynosiły 72 dolary za baryłkę, a amerykańskiej WTI – około 65 dolarów. Po atakach cena Brent wzrosła do 79,54 dolara, by następnie spaść do 76,80 dolara. WTI kosztuje obecnie 74,79 dolara.
Jeszcze bardziej dramatycznie wygląda sytuacja na rynku oleju napędowego. Marża na baryłce diesla w Europie sięga już 60 dolarów – rok temu było to zaledwie 25 dolarów. W Stanach Zjednoczonych marża wzrosła do 75 dolarów. To bezpośrednio przekłada się na ceny na stacjach paliw, które w sezonie wakacyjnym – zamiast spadać – mogą nadal rosnąć.
Źródło: WNP.PL, Fot. EPA/HOTLI SIMANJUNTAK / PAP

