Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że nie planuje obecnie przekazać Ukrainie pocisków manewrujących Tomahawk. Zastrzegł jednak, że w przyszłości może zmienić zdanie. W jego ocenie wojna musi jeszcze potrwać, by obie strony „mogły dojść do pokoju”.
- Donald Trump powiedział, że Stany Zjednoczone nie planują dostarczyć Ukrainie pocisków manewrujących Tomahawk, choć decyzja może zostać zmieniona w przyszłości.
- Prezydent stwierdził, że obecnie USA potrzebują tych pocisków „dla siebie”, mimo że analizy wojskowe wskazują na wystarczające zapasy.
- Trump ocenił, że należy pozwolić obu stronom wojny „walczyć”, by mogły ostatecznie dojść do pokoju.
- Amerykański przywódca poinformował, że USA nie uczestniczą w rozmowach dotyczących wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów.
- Według CNN i Pentagonu Stany Zjednoczone mają wystarczające zasoby Tomahawków, by umożliwić sprzedaż części z nich Ukrainie bez osłabienia własnych zdolności obronnych.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w niedzielę, że w tej chwili nie zamierza dostarczać Ukrainie pocisków manewrujących Tomahawk, choć zastrzegł, że decyzja ta może ulec zmianie w przyszłości. Na pokładzie Air Force One, w drodze z Florydy do Waszyngtonu, zapytany o ewentualne przekazanie tych rakiet odpowiedział krótko: „nie, nie bardzo”, a następnie dodał: „to może się zmienić, ale w tym momencie nie (rozważam tego)”. Jednocześnie prezydent ocenił, że teraz należałoby pozwolić obu stronom konfliktu walczyć, aby w efekcie dojść do porozumienia i pokoju.
Warto przypomnieć, co to za broń — Tomahawk to dalekosiężny, poddźwiękowy pocisk manewrujący, zaprojektowany do precyzyjnych uderzeń na cele lądowe i morskie z dużej odległości. Wspomniano wcześniej, że nowsze warianty Block V mają ulepszoną nawigację i zdolności do zmiany celu w locie, a zasięg tego typu pocisków może sięgać nawet około 1 600 km, co sprawia, że są one postrzegane jako broń o dużej wartości taktycznej i strategicznej.
Równocześnie media poinformowały o wewnętrznych analizach amerykańskich sił zbrojnych. CNN podał, że analiza Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wykazała, iż Stany Zjednoczone dysponują wystarczającą liczbą Tomahawków, by móc rozważyć przekazanie części z nich Ukrainie. Według tych informacji wniosek wojskowych powstał jeszcze przed spotkaniem prezydenta Trumpa z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. W tej sytuacji pojawia się rozbieżność między oceną wojskowych — które widzą możliwość oddania części zapasów — a stanowiskiem politycznym prezydenta, który argumentuje obecnie potrzebę zachowania arsenału dla własnych potrzeb.
Trump nie angażuje się w kwestie rosyjskich aktywów
Prezydent Donald Trump w niedzielę oświadczył, że Stany Zjednoczone nie są zaangażowane w negocjacje dotyczące wykorzystania zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego i że „wygląda na to, że Europa i Rosja prowadzą dyskusje”, w które on nie zamierza wchodzić. W USA znajduje się tylko niewielka część tych środków — około 5 mld dolarów — co nie przeszkadza jednak w toczącej się debacie na temat ewentualnej konfiskaty lub szerszego ich wykorzystania; wcześniej taką opcję rozważał m.in. sekretarz skarbu Scott Bessent, lecz według doniesień mediów administracja USA ostatecznie nie poparła inicjatywy UE przedłożonej na forum G7.
Równocześnie trwają rozmowy wokół uzbrojenia dla Ukrainy: prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślił, że temat pocisków Tomahawk pozostaje aktualny i wymaga dalszej pracy, podczas gdy Trump zaznaczył, że Stany Zjednoczone same potrzebują tych systemów, więc nie jest pewien, co da się w tej sprawie zrobić.
Źródło: PAP










