Unijne cła zadziałały, ale skutki są nieoczekiwane. Chiny zalały Europę bateriami

Unijne cła na samochody elektryczne z Chin przyniosły pierwsze rezultaty – udział chińskich aut na europejskim rynku spadł z 22 do 17 procent. Jednak skutkiem ubocznym okazał się gigantyczny wzrost importu baterii, które niemal nie podlegają opłatom celnym. Chińscy producenci omijają bariery, przenosząc montownie do Europy i zalewając Stary Kontynent komponentami.

Wprowadzone przez Unię Europejską cła na elektryczne pojazdy z Chin miały chronić rodzimych producentów przed dumpingowymi cenami. Najnowszy raport organizacji Transport & Environment (T&E) pokazuje, że cel został częściowo osiągnięty: w pierwszym kwartale 2026 roku udział aut wyprodukowanych w Chinach wyniósł 17 procent, wobec 22 procent rok wcześniej. Spadek wynika głównie z powrotu do Europy zachodnich marek – Tesli, BMW i Volvo – które wcześniej montowały swoje pojazdy w Państwie Środka.

Jednocześnie chińscy producenci znaleźli sposób na ominięcie barier. SAIC, objęty najwyższym cłem w wysokości 35 procent, ograniczył import o połowę w porównaniu z 2023 rokiem. Z kolei BYD, który płaci 17-procentową stawkę, zwiększył dostawy na europejski rynek ponad dwukrotnie. Mimo ceł chińskie elektryki pozostają średnio o 21 procent tańsze od europejskich odpowiedników.

Chińscy producenci omijają cła

Przenoszenie produkcji do Europy stało się kluczową strategią chińskich koncernów. BYD, SAIC oraz inni gracze budują własne fabryki na Starym Kontynencie, aby uniknąć opłat celnych i jednocześnie skrócić łańcuch dostaw. To zjawisko ma jednak nieprzewidziane konsekwencje – wraz z fabrykami rośnie zapotrzebowanie na baterie, które są sprowadzane głównie z Chin.

Według T&E import baterii do pojazdów elektrycznych wzrósł siedmiokrotnie w latach 2020-2025. Obecnie europejscy producenci pokrywają mniej niż jedną czwartą unijnego zapotrzebowania na ogniwa. Organizacja postuluje objęcie baterii cłami w wysokości 20 procent, co – według jej wyliczeń – podniosłoby średnią cenę aut elektrycznych montowanych w Europie jedynie o 2,8 procent, a jednocześnie wzmocniłoby lokalny łańcuch dostaw.

Baterie – nowe pole bitwy

Polska ma szansę stać się beneficjentem tych zmian. Już dziś jest jednym z największych producentów baterii w Europie dzięki fabryce LG Energy Solution pod Wrocławiem. Jeśli wszystkie zapowiadane inwestycje dojdą do skutku, aż 45 procent europejskiej produkcji katod i prekursorów będzie zlokalizowane właśnie w Polsce.

– Polska już dziś jest jednym z największych producentów baterii w Europie dzięki fabryce LG pod Wrocławiem. Jeśli wszystkie zapowiadane inwestycje dojdą do skutku, aż 45 proc. europejskiej produkcji katod i prekursorów będzie zlokalizowane właśnie u nas. Dlatego lepsza ochrona łańcucha produkcji baterii w legislacji unijnej jest w polskim interesie – ocenia Adam Guibourgé-Czetwertyński, dyrektor polskiego biura T&E.

Bruksela stanie przed dylematem: jak chronić europejski przemysł motoryzacyjny, nie blokując jednocześnie transformacji energetycznej i nie podnosząc cen dla konsumentów. Rosnący import baterii pokazuje, że walka o dominację w elektromobilności toczy się nie tylko na poziomie gotowych samochodów, ale przede wszystkim w segmencie kluczowych komponentów.

Źródło: WNP.PL, Fot. Ringo Chiu / Shutterstock

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com