Unijne cła na samochody elektryczne z Chin przyniosły skutek – ich udział w europejskim rynku spadł z 22 do 17 procent w ciągu dwóch lat. Jednocześnie jednak eksperci biją na alarm: azjatyccy producenci lawinowo zwiększyli import baterii, które pozostają niemal wolne od opłat celnych.
Najnowszy raport organizacji Transport & Environment (T&E) pokazuje, że spadek dotyczy głównie zachodnich marek, które przenoszą montaż do Europy. Import aut SAIC – objętych 35-procentowym cłem – zmalał o połowę w porównaniu z 2023 rokiem. Z kolei dostawy BYD, mimo 17-procentowej stawki, wzrosły dwukrotnie. To dowód, że cła nie zniechęciły największego chińskiego gracza.
Pomimo barier celnych samochody elektryczne z Chin pozostają średnio o 21 procent tańsze od europejskich odpowiedników. Producenci ze Starego Kontynentu pokrywają obecnie mniej niż jedną czwartą zapotrzebowania UE na baterie. Reszta trafia z Azji, a import ogniw wzrósł siedmiokrotnie w latach 2020–2025.
Baterie – luka w unijnej tarczy celnej
Według T&E wprowadzenie 20-procentowego cła na chińskie baterie zwiększyłoby średnią cenę europejskich elektryków zaledwie o 2,8 procent, ale znacząco wzmocniłoby lokalny łańcuch dostaw. – Polska już dziś jest jednym z największych producentów baterii w Europie dzięki fabryce LG pod Wrocławiem. Jeśli wszystkie zapowiadane inwestycje dojdą do skutku, aż 45 procent europejskiej produkcji katod i prekursorów będzie zlokalizowane właśnie u nas. Dlatego lepsza ochrona łańcucha produkcji baterii w legislacji unijnej jest w polskim interesie – ocenia Adam Guibourgé-Czetwertyński, dyrektor polskiego biura T&E.
Chińscy producenci nie tylko zwiększają eksport baterii, ale też przenoszą montownie do Europy, omijając cła na gotowe pojazdy. To sprawia, że rzeczywisty wpływ unijnych opłat na bilans handlowy jest mniejszy, niż zakładano. Jednocześnie rośnie presja na unijnych producentów, którzy muszą konkurować z tańszymi azjatyckimi dostawcami ogniw.
Polska na fali, ale potrzebuje wsparcia
Z danych T&E wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku udział pojazdów wyprodukowanych w Chinach wyniósł 17 procent wobec 22 procent w 2024 roku. Za ten spadek odpowiada głównie powrót europejskich marek do Europy – import zachodnich aut elektrycznych składanych w Chinach spadł z 38 do 23 procent. Problem w tym, że równolegle rosną dostawy chińskich marek, które budują własne fabryki na Starym Kontynencie. Strategia „cła za przeniesienie produkcji” działa, ale jej efektem ubocznym jest lawina importu baterii. Eksperci apelują o objęcie ogniw podobnymi stawkami celnymi, by utrzymać konkurencyjność europejskiego przemysłu.
Źródło: WNP.PL, Fot. Ringo Chiu / Shutterstock

