Polskie firmy mają dostęp do rozwiązań, jakimi nie dysponuje większość przedsiębiorców w Europie, gdy chcą prowadzić interesy z ogarniętą wojną Ukrainą. KUKE zabezpiecza zarówno handel, jak i inwestycje, a ostatnio także przewozy za wschodnią granicę.
Do czynników odstraszających przedsiębiorców od ukraińskiego rynku należą ryzyko wojenne, ryzyko polityczne i niejasne procedury przetargowe. Polska należy jednak do nielicznych krajów w Europie z unikalną ofertą ubezpieczeń dla biznesu, który planuje działania w tym kraju.
Firmom handlowym KUKE ma w ofercie ubezpieczenie należności. Ochrona obejmuje bankructwo kontrahenta, jego problemy finansowe, decyzje polityczne uniemożliwiające zapłatę oraz zdarzenia o charakterze siły wyższej. Specjaliści KUKE przejmują monitoring wiarygodności płatniczej i na tej podstawie ustalają limit kredytowy, czyli maksymalną kwotę, jaką ubezpieczyciel wypłaci, gdy odbiorca nie wykona umowy.
Eksporter może też odzyskać gotówkę zamrożoną w fakturach dzięki faktoringowi w KUKE Finance lub u innego faktora, a polisa stanowi dla faktora zabezpieczenie. Od początku wojny KUKE objęła ochroną polski eksport o wartości około 10 mld zł.
Inwestycje i odbudowa z polskim zabezpieczeniem
– Tylko w ciągu ostatnich sześciu miesięcy instytucja objęła ochroną majątek o wartości około 500 mln euro – zauważyła w wypowiedzi dla WNP wiceprezes KUKE Katarzyna Kowalska.
Przedsiębiorcy zainteresowani wejściem na rynek ukraiński, budową własnych zdolności produkcyjnych czy przejęciami mogą liczyć na ubezpieczenie inwestycji zagranicznej. KUKE zabezpiecza banki na wypadek niespłacenia przez klientów kredytu i w takiej sytuacji zwraca nawet 100 proc. pożyczonych środków. Maksymalny okres ochrony inwestycji sięga 20 lat. Z ubezpieczenia korzysta bezpośrednio sam inwestor, a ochroną można objąć zarówno istniejące, jak i planowane projekty. Najnowszym przykładem jest przejęcie MetLife Ukraina, lidera ukraińskiego rynku ubezpieczeń na życie, przez PZU.
Polisa chroni przed ryzykiem politycznym, w tym szkodami wynikającymi z działań wojennych. KUKE udziela też gwarancji firmom uczestniczącym w odbudowie Ukrainy. W przedsięwzięciach takich jak odtwarzanie infrastruktury energetycznej lub drogowej albo budowa obiektów użyteczności publicznej KUKE potrafi znaleźć finansowanie i zagwarantować instytucjom finansowym spłatę pod warunkiem, że w projektach wezmą udział polskie przedsiębiorstwa.
Przewoźnicy wracają na ukraińskie trasy
Program reasekuracyjny KUKE pozwala polskim przewoźnikom realizującym transporty kołowe i szynowe na Ukrainę ubezpieczyć działalność od ryzyk nadzwyczajnych, których standardowo nie obejmują polisy komercyjne. Chodzi między innymi o szkody wojenne, terroryzm, sabotaż, zamieszki i konfiskatę mienia.
Rozszerzona ochrona dotyczy ubezpieczeń cargo, odpowiedzialności cywilnej przewoźnika drogowego lub kolejowego, casco pojazdów szynowych oraz autocasco. KUKE w reasekuracji pokryje 80 proc. wartości strat, a ubezpieczyciel pozostałe 20 proc. Pierwszym zakładem w Polsce, który podpisał umowę reasekuracyjną z KUKE, zostało PZU.
Jak przekazało PZU, polscy transportowcy na obecnym etapie rozważają możliwości wejścia na ukraiński rynek, który dotychczas był dla nich zamknięty. Najczęstsze zapytania dotyczą cargo, a realne wykorzystanie produktu widać w segmencie ubezpieczeń komunikacyjnych.
– Zainteresowanie branży transportowej pozostaje na razie umiarkowane, brokerzy oraz klienci pytają o warunki ochrony, najczęściej w ramach konsultacji telefonicznych. Dotychczasowe zapytania koncentrują się głównie wokół ubezpieczeń mienia w transporcie (cargo) – czytamy w komentarzu PZU dla WNP.
Źródło: WNP.PL, Fot. DARYNA NAUMOVA / PAP

