Rząd Donalda Tuska kontynuuje wycofywanie się z tarczy antyinflacyjnej na paliwa. Po zniesieniu obniżonej akcyzy przyszła kolej na podwyżkę VAT – z 8 do 23 proc. Choć oficjalna decyzja jeszcze nie zapadła, premier zapowiada ją na „za jakiś czas”. Wyliczenia portalu WNP.PL pokazują, że benzyna 95 może podrożeć do około 6,90 zł za litr, a diesel do 7,25 zł – jednak Orlen może rozłożyć podwyżkę w czasie, by utrzymać diesla poniżej 7 zł.
Program „Ceny Paliw Niżej” (CPN), który przez ostatnie miesiące chronił kierowców przed skokami cen na stacjach, powoli odchodzi do lamusa. Od wczoraj nie obowiązuje już obniżona akcyza – benzyna straciła 29 gr ulgi, a olej napędowy 28 gr. Premier Donald Tusk, uzasadniając ten krok, wskazał na porozumienie między Iranem a USA, które – jego zdaniem – powinno ustabilizować, a nawet obniżyć ceny ropy naftowej.
– To dużo kosztowało, ale zrobiliśmy to w interesie ludzi. Odeszliśmy wczoraj od tej części, która dotyczyła akcyzy, bo zakładaliśmy, że podpisanie porozumienia między Iranem a USA powinno nie tylko stabilizować, ale doprowadzić do spadku cen ropy naftowej – powiedział Tusk. I dodał: – W tej chwili odchodzimy od akcyzy, za jakiś czas będzie decyzja dotycząca VAT.
Orlen gra na zwłokę
Podwyżka VAT z 8 do 23 proc. oznaczałaby skok cen o blisko 15 proc. w jeden dzień. Jednak portal WNP.PL, powołując się na analizy Rafała Hirscha, zwraca uwagę, że Orlen od początku czerwca obniża ceny hurtowe znacznie wolniej niż spadają notowania w Europie. Przykład? Diesel w Europie potaniał o 11 proc., a w hurcie Orlenu wciąż jest droższy niż pod koniec maja o 1,7 proc.
– Możliwe więc, że w ten sposób Orlen tworzy już teraz „poduszkę cenową”, którą następnie wykorzysta w momencie podniesienia stawki VAT, aby tego dnia podnieść ceny w mniejszym stopniu, co oczywiście będzie łatwiejsze do zaakceptowania dla kierowców niż jednorazowy skok ceny w górę o 15 proc. – czytamy w analizie.
Jeśli ta strategia się sprawdzi, diesel – nawet po podwyżce VAT – może kosztować poniżej 7 zł za litr. Byłoby to wyraźnie mniej niż w marcu, kwietniu i na początku maja, gdy ceny regularnie przekraczały 7 zł.
Co oznaczają wyliczenia?
Gdyby podwyżka VAT weszła w życie natychmiast, ceny detaliczne ukształtowałyby się następująco: benzyna 95 – około 6,90 zł/l, olej napędowy – około 7,25 zł/l. To oznacza wzrost o około 0,90–1,00 zł w stosunku do obecnych poziomów, które utrzymują się dzięki tarczy. Dla przeciętnego kierowcy tankującego 50 litrów miesięcznie podwyżka oznacza wydatek rzędu 45–50 zł więcej za każdą wizytę na stacji.
Rząd podkreśla, że program CPN był kosztowny dla budżetu państwa. Szacuje się, że tylko w 2026 roku obniżki podatków na paliwa kosztowały Skarb Państwa kilkanaście miliardów złotych. Decyzja o powrocie do standardowej stawki VAT ma więc nie tylko przesłanki rynkowe, ale i fiskalne.
Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock/Katarzyna Ledwon

