Przyszłoroczna waloryzacja emerytur i rent będzie oparta na minimalnym, ustawowym poziomie podwyżki. Rząd podjął decyzję po tym, jak stronom dialogu społecznego nie udało się uzgodnić wspólnego stanowiska.
Projekt rozporządzenia w sprawie wysokości zwiększenia wskaźnika waloryzacji trafił już do rządowej procedury. W Radzie Dialogu Społecznego nie doszło do kompromisu, dlatego to rząd samodzielnie określi parametr. Według informacji podanych przez portal infor.pl będzie to ustawowe minimum, czyli 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia.
Portal infor.pl zwraca uwagę, że to jedna z pierwszych decyzji kształtujących przyszłoroczną podwyżkę świadczeń. Sam wskaźnik waloryzacji będzie znany w pełni dopiero po publikacji danych o inflacji oraz o wzroście przeciętnych płac w 2026 roku. Decyzja dotyczy jednego z kluczowych elementów przyszłorocznych wyliczeń.
Jak działa wskaźnik waloryzacji
Mechanizm waloryzacji pozostaje taki sam jak w dotychczasowych latach. O wysokości świadczeń decyduje średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych z poprzedniego roku kalendarzowego, powiększony o co najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w tym samym okresie.
Każdego roku wysokość tego zwiększenia jest przedmiotem negocjacji między rządem, pracodawcami i związkami zawodowymi. Jeśli strony nie osiągną porozumienia, przepisy obligują rząd do wydania rozporządzenia. W tym roku negocjacje w Radzie Dialogu Społecznego zakończyły się fiaskiem, a stronom nie udało się wypracować wspólnego stanowiska w sprawie części wskaźnika dotyczącej realnego wzrostu płac.
Rząd konsekwentny od czerwca
Jeszcze na początku czerwca strona rządowa jasno mówiła o zamiarze utrzymania zwiększenia wskaźnika na poziomie ustawowego minimum. Obecna decyzja wpisuje się w to stanowisko i kończy etap uzgodnień w tej sprawie.
Ostateczna wysokość waloryzacji, a więc procent, o jaki wzrosną emerytury i renty w 2027 roku, będzie zależeć od danych ekonomicznych za 2026 rok. Znane są natomiast podstawy, na których zostanie oparta, bo rząd przesądził już o jednym z elementów wyliczeń.
Źródło: wnp.pl, Fot. Piotr Nowak / PAP

