Ogromne inwestycje infrastrukturalne w Polsce mogą na lata utknąć w przeciążonych, borykających się z brakiem pracowników instytucjach ochrony środowiska. Średni czas uzyskania decyzji środowiskowej dla inwestycji drogowych lub kolejowych sięga już blisko dwóch lat. Posłowie z sejmowej komisji infrastruktury domagają się pilnego wzmocnienia kadrowego i finansowego Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ).
Sejmowa komisja infrastruktury przyjęła w czwartek dezyderat w sprawie wzmocnienia RDOŚ. Głosowanie nie obyło się bez zgrzytów – posłowie PiS wstrzymali się, argumentując, że tekst dokumentu poznali dopiero na początku obrad. – Te problemy były rozpatrywane na komisjach, to nie jest nic nowego, powinniśmy nadać im jak najszybciej bieg – odpowiedziała posłanka Barbara Oliwiecka.
Wniosek to odpowiedź na sygnały z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która od miesięcy alarmuje, że etaty w RDOŚ są rażąco niewystarczające. – Mamy województwa, w których liczba postępowań w sprawie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach przypadająca na jedną osobę sięga 50 rocznie. Czyli ma tydzień na jedno. A zgodnie z KPA przy skomplikowanej sprawie powinien mieć 60 dni – tłumaczył podczas lutowego posiedzenia komisji Piotr Otawski, Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska.
Brak kadr hamuje rozwój
Otawski poinformował, że od 2024 roku trwają rozmowy z Ministerstwem Finansów o zwiększeniu zatrudnienia. Ustalenia przewidywały utworzenie 193 etatów w ciągu pięciu lat. W ubiegłym roku pojawiły się pierwsze 43. – Na ten rok miało być przewidziane 46 etatów. Do tej pory jeszcze ich nie uzyskaliśmy – mówił dyrektor, dodając, że „podejmuje starania”, by pieniądze się znalazły. – Inwestycje w Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska to nie jest tylko inwestycja w środowisko, to inwestycja w rozwój. Brak kadr w tych instytucjach czy ich niewłaściwe opłacanie wprost wpływa na możliwości rozwojowe kraju – podkreślił.
Branża apeluje o zmiany
Do postulatów urzędników dołączają wykonawcy, którzy na własnej skórze odczuwają skutki opóźnień. – Wiele mówimy o tym, jak wielkie pieniądze mają zamawiający publiczni, lecz nie zawsze idą za tym inwestycje w te segmenty administracji publicznej, które mają wpływ na realizację inwestycji. To nie tylko sektor prywatny realizuje zamówienie publiczne, po drugiej stronie są instytucje publiczne odpowiedzialne za procedury. Nie możemy żyć w przeświadczeniu, że te same instytucje „obrobią” 100 miliardów zł, tak jak „obrabiały” do tej pory np. 20 miliardów zł – powiedział Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabaga.
Bez szybkich decyzji budżetowych i etatowych, zdaniem ekspertów, Polska może stracić szansę na wykorzystanie unijnych funduszy i własnych środków na rozwój dróg, kolei czy energetyki. Problem „wąskich gardeł” w RDOŚ narasta od lat, a zapowiadany przez rząd wysyp inwestycji jedynie go pogłębi.
Źródło: WNP.PL, Fot. GDDKiA/Mateusz Grzeszczuk

