Upały w Europie obnażają podatność systemu energetycznego na niedobory wody, a nowym wyzwaniem stają się centra danych. Węgierska elektrownia jądrowa w Paksu pracuje z ograniczoną mocą przez niski poziom Dunaju, a Polskie Sieci Energetyczne potwierdziły ograniczenia w pracy niektórych elektrowni konwencjonalnych w Polsce.
Wysokie temperatury i niska przepustowość rzek to nie jedyne obciążenie dla naturalnych zasobów. Rozwój sztucznej inteligencji wymaga ogromnych mocy obliczeniowych, a te potrzebują chłodzenia, co wprost przekłada się na zużycie wody. W hiszpańskiej Aragonii narodził się ruch „Twoja chmura wysusza moją rzekę”, a podobne napięcia mogą pojawić się także w innych częściach Europy.
Plany budowy centrów danych w Polsce o łącznym poborze 5 GW każą pytać, czy krajowa energetyka podoła nowym obciążeniom. Praca elektrowni zasilających tę infrastrukturę grozi wzrostem temperatury rzek i problemami z ich przepływowością. W dniach od 30 września do 1 października 2026 r. w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach odbędzie się konferencja Business PRECOP przygotowująca uczestników do Szczytu Klimatycznego ONZ COP31.
Amerykański front wojny o wodę
W Stanach Zjednoczonych konflikt przybrał otwartą formę. Erin Brockovich, aktywistka uwieczniona w filmie z Julią Roberts, uruchomiła witrynę „Brockovich AI Data Center Reporting” i zachęca do zgłaszania problemów związanych z lokalizacją serwerowni. Według stanu na 22 lipca w samym Teksasie zgłoszono ponad 1260 centrów danych i serwerowni. Aktywistka nie demonizuje jednak branży, a mapę traktuje jako narzędzie do przejrzystego raportowania skali zjawiska.
W czerwcu 2026 r. mieszkańcy Arizony, w tym okolic Tucson i rolniczej miejscowości Marana, sprzeciwili się budowie dwóch wielomiliardowych centrów danych w regionie od lat zmagającym się z suszą.
– Woda jest tu większym ograniczeniem niż energia. Sieć i źródła prądu da się rozbudować, ale w regionie dotkniętym suszą nie da się po prostu „dostawić” drugiej rzeki czy podnieść poziomu wód gruntowych – mówi dr Tomasz Grzegorczyk z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
– Dziś, pod pretekstem zapewnienia prądu dla AI, znosi się w USA regulacje chroniące ludzi i środowisko, daje praktycznie nieograniczoną swobodę koncernom wydobywającym gaz i ropę oraz utrzymuje elektrownie węglowe kosztem miliardów dolarów z budżetu państwa. W USA masowo powstają elektrownie gazowe wyłącznie dla zasilania centrów danych – dodaje Diana Maciąga, ekspertka ds. gazu kopalnego Polskiej Zielonej Sieci i Koalicji Klimatycznej.
Ile wody pochłania sztuczna inteligencja?
Skala problemu jest ogromna. Według szacunków Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych do 2030 r. centra danych AI mogą pochłonąć 9,3 bln litrów wody, co odpowiada rocznym potrzebom 1,3 mld ludzi. Trening modelu GPT-4 wymagał około 600 mln litrów, a wygenerowanie skomplikowanego wideo to koszt nawet 4,1 litra.
Martyna Zastawna, założycielka start-upu Woshwosh, wskazuje, że ponad dwie trzecie nowych centrów danych w USA od 2022 r. powstało na obszarach o wysokim stresie wodnym. Jej zdaniem wybór lokalizacji decyduje o skali przyszłych konfliktów.
– W regionach dotkniętych suszą już pobór rzędu kilku tysięcy metrów sześciennych dziennie może być krytyczny, podczas gdy w miejscach z zasobami wodnymi próg mógłby być wyższy. Dlatego postulowałabym wprowadzenie progów zróżnicowanych regionalnie, powiązanych z mapami ryzyka suszy, a nie jednolitych wartości bezwzględnych – mówi Martyna Zastawna.
Robert Wawręty z Towarzystwa na rzecz Ziemi przypomina, że oprócz dostępności wody liczy się też jej temperatura. W 2026 r. w Dęblinie kilkukrotnie padły rekordy ciepła Wisły: 29,4°C, a 29 czerwca 31°C, najwyższy odczyt w historii. Poprzedni rekord z 2016 r. wynosił 27,1°C.
– Już dziś wiele istniejących jednostek energetycznych boryka się z problemem niedoboru wody chłodzącej, co okresowo ogranicza ich możliwości produkcyjne. Rozwój centrów danych będzie ten problem pogłębiał. Woda jest niezbędna zarówno do chłodzenia elektrowni, jak i samych centrów danych – mówi Wawręty.
Branża widzi problemy, ale wskazuje na postęp
Krystian Pypłacz z Polish Data Center Association studzi jednak emocje. Jak tłumaczy, europejskie centra danych to obiekty projektowane z myślą o maksymalnej efektywności surowcowej, działające w symbiozie z otoczeniem i podlegające rygorystycznym wymogom unijnego prawodawstwa. Stosują technologie suchego chłodzenia i free-cooling, a inwestorzy dążą do statusu Water Positive, inwestując w retencję wód opadowych i odzysk wody procesowej.
– Lokowanie nowoczesnych centrów danych nie stanowi żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa wodnego regionu ani nie konkuruje o zasoby z lokalnymi mieszkańcami czy rolnictwem – mówi Pypłacz.
Dr Grzegorczyk zwraca uwagę, że rosnąca dbałość branży o zasoby naturalne nie wynika z pobudek ideowych.
– Biznes przywiązuje do zasobów naturalnych coraz większą wagę, także w sektorze AI i centrów danych. Nie jest to jednak zwrot ideowy, lecz przede wszystkim pragmatyczny. Woda, energia i dostępność infrastruktury zaczęły bezpośrednio wpływać na koszty, pozwolenia, ryzyka operacyjne, reputację i możliwość dalszego skalowania usług cyfrowych – mówi dr Grzegorczyk.
Operatorzy coraz częściej mierzą zużycie zasobów, wybierają mniej obciążające technologie chłodzenia, korzystają z wody odzyskanej lub niepitnej i inwestują w odzysk ciepła. Mimo to nierównowaga zysków i kosztów pozostaje: korzyści z AI są globalne, a obciążenia dla środowiska często lokalne.
Źródło: WNP.PL, Fot. Marita Kavelashvili/Unsplash; Kevin Ache/Unsplash

