Zadłużenie USA przekracza 40 bilionów. Złoto przebija 4500 dolarów

Złoto z hukiem przekroczyło barierę 4500 dolarów za uncję po kilkutygodniowej konsolidacji. Cena kruszcu wzrosła o ponad 20 procent od dołka z początku lipca, który wynosił 3990 dolarów. Za dynamicznym skokiem wartości złota stoją narastający kryzys zadłużeniowy w Stanach Zjednoczonych oraz potężny popyt w Azji. Dług publiczny USA przekroczył granicę 40 bilionów dolarów, a roczny koszt jego obsługi przekroczył rekordowy poziom biliona dolarów.

Coraz mniejsze prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych w USA, słaby dolar, zakupy złota ze strony banków centralnych oraz rosnące obawy o stabilność fiskalną Stanów Zjednoczonych powodują, że złoto ponownie jest na fali. Kolejny istotny opór dla złota znajduje się w okolicach 4770 dolarów, a techniczne wsparcie plasuje się w okolicy 4520 dolarów. Choć do rekordu wszech czasów wynoszącego 5595 dolarów jeszcze daleko, kruszec spogląda coraz śmielej w kierunku 4700 dolarów.

Bezpośrednim zapalnikiem dla tak gwałtownego wzrostu cen kruszcu stała się narastająca presja na amerykańskim rynku długu skarbowego. Sytuacja ta wywołała niepokój wśród globalnych inwestorów, którzy zaczęli domagać się wyższej premii za ryzyko trzymania długoterminowych papierów dłużnych USA. Michał Tekliński z Goldenmark wskazuje, że władze USA będą manipulować rynkiem długu, między innymi poprzez skupowanie papierów z rynku, by zapobiec jego pęknięciu, co drastycznie obniża realne stopy procentowe i osłabia dolara.

W obliczu ostatnich danych z amerykańskiej gospodarki, prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych we wrześniu istotnie spadło. Dwa główne czynniki, które w ostatnich miesiącach korygowały cenę złota, czyli oczekiwania na podwyżki stóp i aprecjacja dolara, przestały działać. Rynek wyraźnie daje do zrozumienia, że tradycyjny dług państwowy przestaje być traktowany jako aktywo wolne od ryzyka. Jeśli Fed potwierdzi niemożność dalszego zacieśniania polityki w obliczu kryzysu dłużnego, rajd na złocie i srebrze może zyskać kolejne potężne paliwo.

Ole Hansen z Saxo Banku wskazuje, że ryzyko dla kontynuacji scenariusza wzrostowego na złocie leży w zmianie oczekiwań dotyczących polityki pieniężnej USA. Przyspieszenie inflacji, mocniejsze dane z rynku pracy lub odbicie aktywności konsumentów mogłyby zwiększyć oczekiwania na podwyżkę stóp i tym samym wzmacniać dolara oraz podnosić realne rentowności obligacji. To zaszkodziłoby notowaniom złota. Hansen uważa jednak, że czynniki, które ponownie przyciągnęły inwestorów na rynek złota, szybko nie znikną. Należą do nich obawy o stabilność finansów publicznych USA i wysoki poziom zadłużenia, możliwość ponownego osłabienia dolara, popyt ze strony banków centralnych oraz utrzymująca się niepewność geopolityczna. W najbliższym czasie uwaga rynku może jednak przesunąć się w stronę konsolidacji, a kierunek notowań będą wyznaczać przede wszystkim zmiany rentowności obligacji oraz sygnały płynące z nadchodzącego sympozjum w Jackson Hole.

Banki centralne i Azja napędzają popyt

Trwałe fundamenty pod obecny rajd budowane są na kontynencie azjatyckim. Opublikowane raporty World Gold Council za drugi kwartał 2026 roku potwierdziły masowy popyt fizyczny ze strony banków centralnych oraz inwestorów detalicznych w Azji. Ciekawym aspektem jest rywalizacja o miano głównego azjatyckiego centrum handlu metalami szlachetnymi między Hongkongiem a Singapurem. Hongkong buduje unikalny system rozliczeniowo-skarbcowy, między innymi program Delivery Connect z giełdą w Szanghaju, opierając handel na rozliczeniach w juanie i napędzając proces odchodzenia od dolara. Singapur pozycjonuje się jako neutralny, bezpieczny port dla prywatnego kapitału z Globalnego Południa i Bliskiego Wschodu, rozwijając zaawansowane usługi skarbcowe i powiernicze dla zagranicznych banków centralnych.

Zdaniem ekspertów World Gold Council, rynek azjatycki jest na tyle duży i chłonny, że oba te huby z powodzeniem mogą współistnieć obok siebie, uzupełniając się. Popyt banków centralnych pozostaje szczególnie silny. Z szacunków wynika, że w drugim kwartale 2026 roku zakupy złota przez banki centralne wyniosły 289 ton. W ujęciu globalnym jest to jeden z najważniejszych czynników wspierających ceny kruszcu w długim terminie.

Narodowy Bank Polski kupuje coraz więcej

Rynek złota jest niezwykle istotny także z punktu widzenia Narodowego Banku Polskiego. Na koniec lipca 2026 roku bank posiadał 20,583 miliona uncji złota w swoich rezerwach, co odpowiada około 640,2 tony. Na koniec czerwca NBP miał 20,333 miliona uncji złota, czyli około 632,4 tony. Oznacza to, że w lipcu NBP kupił niemal 8 ton złota, choć to mniej niż w czerwcu, kiedy zakupiono ponad 18 ton tego kruszcu.

Celem banku centralnego, zgodnie z uchwałą zarządu, jest osiągnięcie poziomu 700 ton złota w rezerwach walutowych. Na początku lipca 2026 roku prezes NBP Adam Glapiński informował, że niezrealizowane przychody na złocie wynoszą 127,5 miliarda złotych. Chodzi o różnicę między wyceną złota posiadanego przez Polskę po cenach rynkowych a średnią ceną zakupu tego surowca. Dla polskiego banku centralnego, podobnie jak dla innych instytucji na świecie, złoto pozostaje kluczowym aktywem rezerwowym w czasach rosnącej niepewności geopolitycznej i fiskalnej.

Kontynuacja zakupów przez NBP wpisuje się w globalny trend zwiększania udziału kruszcu w rezerwach walutowych, co dodatkowo wspiera popyt na rynku. Eksperci nie wykluczają, że w kolejnych miesiącach NBP będzie kontynuował zakupy, dążąc do osiągnięcia wyznaczonego celu, co w połączeniu z innymi czynnikami fundamentalnymi może utrzymać cenę złota na wysokim poziomie. Jednak rynek pozostaje wrażliwy na zmiany w polityce monetarnej USA i nastroje inwestorów, dlatego dalszy kierunek notowań będzie zależał od napływających danych makroekonomicznych i decyzji głównych banków centralnych.

Fot. Pixabay

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu