Rosjanie z największych miast coraz mocniej odczuwają gospodarcze skutki wojny. W rozmowie z australijskim serwisem ABC Katerina z Petersburga mówi o zmęczeniu, które ogarnia nawet zwolenników działań zbrojnych.
Przez długi czas największe i najbogatsze miasta Rosji były w dużej mierze chronione przed skutkami pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. To się zmienia, bo Ukraina opracowała drony zdolne razić obiekty położone głęboko na terytorium Federacji Rosyjskiej.
Jak wynika z publikacji ABC, ceny wielu towarów gwałtownie wzrosły, paliwa jest mało, a podróżowanie nawet w obrębie kraju bywa utrudnione. Wśród Rosjan narastają niepokój i frustracja.
Od rafinerii po magazyny Wildberries
Ukraińskie ataki na rafinerie ropy naftowej sprawiły, że wiele zakładów zostało uszkodzonych lub zniszczonych. Na stacjach benzynowych pojawiły się długie kolejki z powodu niedoborów paliwa.
W ostatnim czasie celem ataków stały się magazyny firmy Wildberries, która bywa nazywana rosyjskim odpowiednikiem Amazona. ABC podaje, że spółka odpowiada za około 10 procent całego handlu detalicznego w Rosji.
Spadające notowania Putina i rosnący lęk
Około 50-letnia Swietłana, której imię zmieniono w celu zachowania anonimowości, ocenia, że ludzie naprawdę cierpią.
– Doszło do punktu, w którym ludzie naprawdę cierpią. Znam wielu młodych ludzi, którzy teraz biorą antydepresanty albo zaczęli nadużywać alkoholu. Stało się tak, ponieważ trudno poradzić sobie z całą tą sytuacją – powiedziała.
Swietłana uważa, że nadszedł czas na zmianę rządu. Według ABC nie jest w tym przekonaniu odosobniona.
Dane Centrum Lewady, niezależnej instytucji badającej opinię publiczną, którą Kreml uznał za zagranicznego agenta, wskazują, że Rosjanie są coraz bardziej zaniepokojeni stanem finansów publicznych. Notowania Władimira Putina spadły do najniższego poziomu od początku szeroko zakrojonej inwazji na Ukrainę.
Badanie Rosyjskiej Fundacji Opinii Publicznej przeprowadzone na początku miesiąca wśród 1,5 tys. respondentów wykazało, że poziom lęku wśród mieszkańców kraju wzrósł w tym roku i stał się dominującą emocją w wielu grupach społecznych.
John Laug, starszy pracownik naukowy w Centrum NEST, zwraca uwagę na narastające w Rosji pytanie o sens wojny.
– Jaki jest sens tej wojny? To pytanie Rosjanie zadają sobie coraz częściej – powiedział.
Państwowe rosyjskie media ostrożnie informują o rosnących cenach i niedogodnościach. Michael Rochlitz, profesor ekonomii na Uniwersytecie Oksfordzkim, tłumaczy, że telewizja państwowa potrafi przyznać, że życie w Rosji stało się trudniejsze, ale jednocześnie przekonuje, że sytuacja w innych krajach jest znacznie gorsza.
– Telewizja państwowa może przyznać, że życie w Rosji stało się trudniejsze, ale twierdzi, że sytuacja w innych krajach jest znacznie gorsza. To po części wyjaśnia, dlaczego nie było dotąd wybuchu społecznego gniewu wobec Putina – powiedział.
Katerina twierdzi, że w ciągu ostatniego roku ceny wzrosły, rachunki za media poszły w górę, jej przyjaciele tracili pracę i wyjeżdżali z miasta, a część z nich opuściła kraj.
– Ceny wzrosły. Rachunki za media znacznie wzrosły. Wszyscy moi przyjaciele stracili pracę i opuścili miasto. Niektórym udało się opuścić kraj. Wszyscy są zmęczeni, nawet ci, którzy popierają wojnę – opisała sytuację w swoim mieście.
Źródło: Polsat News, Fot. Polsat News

