Zwrot ws. kwoty wolnej od podatku. Wzrost do 60 tys. zł, ale inaczej niż chciał prezydent

Rząd poważnie rozważa stopniowe podnoszenie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł, zamiast jednorazowej reformy. Oznacza to obniżkę PIT dla milionów Polaków, ale rozłożoną w czasie. Koszt budżetowy wariantu etapowego to około 11 mld zł rocznie, podczas gdy skok do 60 tys. zł kosztowałby aż 56 mld zł.

Po miesiącach politycznego impasu wokół kwoty wolnej pojawił się sygnał, że rząd chce wrócić do tematu. Donald Tusk dał zielone światło do szukania rozwiązania, które pozwoliłoby spełnić wyborczą obietnicę bez jednorazowego uderzenia w budżet. Polskie Stronnictwo Ludowe zaproponowało niedawno wariant etapowy – kwota wolna miałaby rosnąć stopniowo, a nie od razu.

Politycy wskazują kierunek

– Wydaje się tak, że to jest ustalenie koalicyjne i wchodzimy w ten korytarz finansowy. Pieniądze muszą być w budżecie przyszłego roku i dlatego trzeba bardzo dobrze to opisać. Nie wiem, czy od razu zdarzy się tak, że będziemy mogli całość zrealizować, ale rozpisać to na następne kroki na pewno tak – powiedział senator Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Schetyna w rozmowie z Radiem ZET.

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił w TVN, że to fundament dla całej koalicji i najlepszym rozwiązaniem byłoby wejście nowych przepisów w życie już od początku przyszłego roku. Minister finansów Andrzej Domański studzi jednak oczekiwania: – Myślę, że w budżecie na rok 2026 kwota wolna w wysokości 60 tys. zł się nie zmieści – powiedział w piątek 24 lipca. Dodał, że resort pracuje nad sposobem realizacji obietnicy w tej kadencji i przeanalizuje projekt przygotowany przez Kancelarię Prezydenta.

Kto zyska, a kto straci na reformie?

Dla pracownika z płacą minimalną (4 666 zł brutto) obecny podatek wynosi około 1 837 zł rocznie. Po podniesieniu kwoty wolnej do 35 tys. zł spadłby do 1 237 zł, przy 45 tys. zł – do zaledwie 37 zł, a po osiągnięciu 60 tys. zł zostałby wyzerowany. Realna korzyść wyniosłaby około 1,84 tys. zł rocznie. Osoba zarabiająca średnią krajową (8 561 zł brutto) zapłaci obecnie około 6 677 zł PIT, ale przy kwocie 60 tys. zł – tylko 3 077 zł, czyli korzyść sięga 3,6 tys. zł.

Ekspertka podatkowa Katarzyna Rupp, associate partner w PKF Polska, ocenia, że w wariancie PSL przeciętny podatnik zyskałby maksymalnie 600 zł rocznie. – Trudno zatem na dziś oszacować realną korzyść, jednak zapowiedziany sposób kompensowania korzyści przez zmiany obliczania podstawy opodatkowania oznacza, że im wyższy dochód, tym większe ryzyko, że zmiany podatkowe zamiast obniżyć realne obciążenia, podniosą je – wskazuje Rupp.

Równolegle trwa dyskusja o odmrożeniu progów podatkowych. Obecnie drugi próg PIT zaczyna się po przekroczeniu 120 tys. zł rocznego dochodu, co wraz ze wzrostem wynagrodzeń wrzuca coraz więcej pracowników w 32-procentową stawkę. Dla większości podatników wyższa kwota wolna jest bardziej odczuwalna, ale waloryzacja progów zapobiega automatycznemu zwiększaniu obciążeń przez inflację.

Źródło: WNP.PL, Fot. PAP

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu