Afryka jako nowe eldorado surowcowe

Afryka posiada zasoby mineralne o wartości 29,5 biliona dolarów – prawie dwukrotność rocznego PKB Unii Europejskiej. Demokratyczna Republika Konga dostarcza 73 proc. światowego kobaltu, Zambia przekracza milion ton miedzi rocznie, a Nigeria i Mali wchodzą do gry o lit. Globalny popyt na surowce krytyczne zmienia układ sił – Afryka negocjuje lokalne przetwórstwo i wybiera partnerów.

  • Całkowita wartość niewykorzystanego potencjału mineralnego Demokratycznej Republiki Konga sięga 24 bilionów dolarów – to lwia część afrykańskiego eldorado. DRK produkuje 73 proc. światowego kobaltu (kluczowego dla baterii litowo-jonowych), a kopalnia Kamoa-Kakula dostarcza 380–420 tys. ton miedzi rocznie. Zambia w 2026 r. ma szansę przekroczyć milion ton wydobytej miedzi i uruchomić pierwszą w Afryce rafinerię siarczanu kobaltu.
  • Chińskie firmy (CMOC, Glencore) kontrolują większość przemysłowego wydobycia kobaltu i miedzi w DRK oraz miedzi w Zambii. Unia Europejska odpowiada programem Global Gateway (300 mld euro) i korytarzem Lobito – linią kolejową łączącą kongijskie kopalnie z angolskim portem, skracającą transport z 6-8 tygodni do 2-3 tygodni. USA odchodzą od warunkowania współpracy demokracją, stawiając na bezpieczeństwo i interesy gospodarcze – Departament Stanu przyznał się do błędów politycznych wobec Sahelu.
  • Nigeria wprowadziła przepis wymagający lokalnego przetwarzania co najmniej 30 proc. wydobycia surowców przed eksportem, a rząd podpisał umowę inwestycyjną wartą 1,3 mld dolarów na rozwój sektora minerałów stałych. Gabon planuje zakaz eksportu surowej rudy manganu do 2029 r., by produkować krzemomangan na miejscu. Mali przyjęło nowy kodeks górniczy i w marcu 2026 r. przekazało gminom ponad 18,4 mld franków CFA z Lokalnego Funduszu Rozwoju Górnictwa.

Afryka od dziesięcioleci funkcjonowała w globalnym łańcuchu dostaw jako dostawca surowców o relatywnie niskiej wartości dodanej – ropa naftowa, gaz ziemny, rudy żelaza, boksyty, diamenty i złoto. Ten model, choć przynosił dochody budżetowe, nie przełożył się na trwały rozwój przemysłowy ani na poprawę warunków życia większości mieszkańców. Dziś jednak sytuacja ulega fundamentalnej zmianie. Transformacja energetyczna, rozwój elektromobilności, cyfryzacja oraz wzrost wydatków na zbrojenia sprawiły, że popyt na surowce, które jeszcze dekadę temu były niszowe – lit, kobalt, grafit, nikiel, mangan, pierwiastki ziem rzadkich – eksplodował. I to właśnie Afryka, z jej ogromnymi, wciąż słabo rozpoznanymi złożami tych metali, staje się epicentrum nowej wielkiej gry surowcowej. Według danych Africa Finance Corporation, całkowita wartość zasobów mineralnych Afryki szacowana jest na około 29,5 biliona dolarów. Dla porównania, łączne PKB wszystkich państw Unii Europejskiej wynosi około 17 bilionów dolarów. Innymi słowy, w afrykańskiej ziemi drzemie potencjał wartości niemal dwukrotnie przewyższający roczną produkcję całej Unii Europejskiej. Problem w tym, że przez dekady Afryka była traktowana jako surowcowa stacja benzynowa – kraje rozwinięte przyjeżdżały, wydobywały to, czego potrzebowały, i wyjeżdżały, zostawiając za sobą wyeksploatowane złoża, zanieczyszczone środowisko i często konflikty społeczne. Dziś jednak pojawia się szansa na zmianę tego modelu. Kraje afrykańskie coraz śmielej negocjują warunki wydobycia i przetwarzania, a globalny popyt na surowce krytyczne daje im narzędzie, którego wcześniej nie miały – możliwość wyboru partnerów.

Zapisz się do newslettera!

Epicentrum światowego kobaltu i miedzi

Demokratyczna Republika Konga jest bezdyskusyjnym liderem wśród afrykańskich producentów surowców krytycznych. Szacuje się, że całkowita wartość niewykorzystanego potencjału mineralnego tego kraju wynosi około 24 biliony dolarów, co stanowi lwią część afrykańskiego eldorado. DRK posiada największe na świecie złoża kobaltu – pierwiastka kluczowego dla produkcji baterii litowo-jonowych do samochodów elektrycznych, laptopów i smartfonów. Według U.S. Geological Survey, w 2024 roku DRK wyprodukowało około 73 procent światowego kobaltu, a jej udział w globalnych rezerwach sięga blisko 50 procent. Oznacza to, że bez kongijskiego kobaltu nie ma elektromobilności – i to nie jest przesada, to twarda geologia. W 2025 roku kongijskie kopalnie Glencore dostarczyły 33 500 ton kobaltu, co stanowiło spadek o 5 procent w porównaniu z 2024 rokiem, ale większość tej produkcji nie mogła być wyeksportowana z powodu embarga wprowadzonego pod koniec lutego 2025 roku . Władze w Kinszasie zdecydowały się na ten krok, by zaradzić nadpodaży na rynku, która zaniżała ceny kobaltu. Embargo zostało później zastąpione systemem kwot eksportowych przydzielanych poszczególnym producentom .

Oprócz kobaltu, DRK jest także jednym z największych producentów miedzi w Afryce. Kopalnia Kamoa-Kakula, zarządzana przez międzynarodowe konsorcjum (w tym chińskie i kanadyjskie podmioty), produkuje rocznie około 380–420 tysięcy ton miedzi, a jej zasoby szacowane są na ponad 40 milionów ton. Miedź jest niezbędna nie tylko w przemyśle elektrycznym i budowlanym, ale także w transformacji energetycznej – każda turbina wiatrowa, każdy kilometr sieci elektroenergetycznej, każdy silnik elektryczny wymaga miedzi. Glencore wyprodukowało 247 800 ton miedzi w kongijskich kopalniach w 2025 roku, co oznacza wzrost o 10 procent rok do roku i stanowi 29 procent całkowitej produkcji firmy . W 2026 roku Glencore ogłosiło, że zamierza priorytetowo traktować produkcję miedzi nad kobaltem w swoich kongijskich operacjach, gdy tylko pozwalają na to warunki rynkowe – to wyraźny sygnał, że nawet w obliczu kwot na kobalt, miedź pozostaje kluczowym surowcem .

Równolegle do kobaltu i miedzi, DRK rozwija wydobycie litu. Złoże Manono, jedno z największych na świecie złóż litu, właśnie wchodzi do pierwszej komercyjnej produkcji. Lit jest kluczowym składnikiem baterii – bez niego nie ma akumulatorów do samochodów elektrycznych ani magazynów energii. Do tej pory globalny rynek litu był zdominowany przez Australię (wydobycie) i Chiny (przetwórstwo). Uruchomienie Manono może zmienić tę strukturę, dając Europie i Ameryce alternatywne źródło surowca.

Jednak za tym imponującym obrazem kryją się ogromne problemy. DRK to wciąż kraj niestabilny politycznie – wschodnie prowincje, w których znajduje się większość złóż, są kontrolowane przez różne grupy rebelianckie, a armia kongijska nie jest w stanie zapewnić pełnego bezpieczeństwa. Konflikty o kontrolę nad kopalniami są powszechne, a w ich rozwiązywanie zaangażowane są siły pokojowe ONZ (misja MONUSCO). Dodatkowo, warunki pracy w kopalniach rzemieślniczych (artisanal mining) są często katastrofalne – dzieci pracujące za dolara dziennie, brak ochrony zdrowia, zawalenia szybów. Według raportów UNICEF, w kongijskich kopalniach kobaltu pracuje około 40 tysięcy dzieci. Europejskie rozporządzenie bateryjne (EU Battery Regulation 2023/1542) nakłada na firmy obowiązek należytej staranności w łańcuchach dostaw, ale w praktyce monitorowanie pochodzenia surowców z kongijskich kopalni jest niezwykle trudne. W efekcie część zachodnich firm, takich jak Apple, zawiesiła sourcing z DRK, co wywołało oburzenie lokalnych władz. Rząd w Kinszasie oskarża Zachód o hipokryzję – z jednej strony chce surowców do zielonej transformacji, z drugiej nie chce ponosić odpowiedzialności za społeczne i środowiskowe skutki ich wydobycia.

Zambia – miedź, kobalt i walka o przetwórstwo

Tuż obok DRK, Zambia jest drugim filarem afrykańskiego pasa miedziowego (Copperbelt). Kraj ten od dziesięcioleci kojarzy się z wydobyciem miedzi, ale dopiero w ostatnich latach zaczyna w pełni wykorzystywać swój potencjał. Według danych Zambia Chamber of Mines, w 2026 roku Zambia ma szansę przekroczyć milion ton wydobytej miedzi, co byłoby historycznym wynikiem. Złoża miedzi w Zambii są jednymi z najbogatszych na świecie, a ich eksploatacja trwa nieprzerwanie od czasów kolonialnych. Glencore i inne międzynarodowe firmy wydobywcze są głęboko zaangażowane w zambijski sektor miedziowy, a Jubilee Metals Group podpisała wiążące memorandum of understanding z Mopani Copper Mines w celu zwiększenia zdolności rafineryjnych w Zambii o dodatkowe 17 000 ton miedzi rocznie, co zwiększy całkowity potencjał rafineryjny grupy do ponad 31 000 ton rocznie.

Oprócz miedzi, Zambia posiada także znaczne złoża kobaltu – surowca występującego często razem z miedzią. W 2026 roku w Zambii powstaje pierwsza w Afryce rafineria siarczanu kobaltu, która pozwoli na przetwarzanie surowca na miejscu, zamiast wysyłania go do Chin. To symboliczny moment – Zambia nie chce już być tylko dostawcą surowca, ale chce uczestniczyć w całym łańcuchu wartości. Planowana rafineria ma produkować około 30 tysięcy ton siarczanu kobaltu rocznie, co odpowiada około 5 procent światowej produkcji.

Zambia jest często podawana jako przykład kraju, który zdołał wynegocjować lepsze warunki z międzynarodowymi koncernami. Rząd w Lusace zmienił przepisy, wymagając od firm górniczych większej przejrzystości (w tym publikacji umów z rządem) oraz lokalnego przetwarzania. W 2021 roku Zambia zawiesiła wydobycie w kopalniach zarządzanych przez chińskie firmy, oskarżając je o złe traktowanie pracowników i niszczenie środowiska. Po negocjacjach warunki zostały poprawione, ale incydent ten pokazał, że Zambia nie jest już bezwolnym partnerem.

Jednocześnie Zambia utrzymuje dobre relacje zarówno z Zachodem, jak i z Chinami, starając się balansować między konkurencyjnymi mocarstwami. Z jednej strony kraj ten korzysta z chińskich inwestycji w infrastrukturę (drogi, linie kolejowe, elektrownie), z drugiej – zabiega o wsparcie Unii Europejskiej w ramach programu Global Gateway. W 2025 roku Zambia podpisała z UE umowę o partnerstwie w zakresie surowców krytycznych, która ma zapewnić europejskim firmom dostęp do miedzi i kobaltu w zamian za transfer technologii i inwestycje w lokalne przetwórstwo.

Od ropy do litu i aluminium

Nigeria jest najludniejszym krajem Afryki (ponad 220 milionów mieszkańców) i jedną z największych gospodarek kontynentu. Przez dekady kojarzyła się przede wszystkim z ropą naftową – to właśnie Nigeria jest największym producentem ropy w Afryce Subsaharyjskiej i członkiem OPEC. Jednak w ostatnich latach kraj ten dynamicznie rozwija sektor surowców krytycznych, widząc w nim szansę na dywersyfikację gospodarki i uniezależnienie się od wahań cen ropy. Według ministra ds. minerałów stałych Dele Alake, Nigeria przyciągnęła ponad 2,6 miliarda dolarów bezpośrednich inwestycji zagranicznych do swojego sektora wydobywczego w ciągu ostatnich dwóch i pół roku, po reformach mających na celu uczynienie tego sektora bardziej atrakcyjnym dla inwestorów.

W lipcu 2025 roku władze w Abudży ogłosiły plany otwarcia czterech zakładów przetwórstwa litu. 1 marca 2026 roku rząd podpisał umowę inwestycyjną wartą 1,3 miliarda dolarów z Africa Finance Corporation na rozwój sektora minerałów stałych . Projekt ten, obejmujący rafinerię tlenku glinu, może wygenerować ponad 25 miliardów dolarów w ciągu swojego okresu eksploatacji i 8 miliardów dolarów wpływów z wymiany walut, jak podają władze. Nigeria wprowadziła nowe przepisy, które wymagają, by co najmniej 30 procent wydobycia surowców było przetwarzane lokalnie, zanim trafi na eksport. To rewolucyjna zmiana, która może stać się wzorem dla innych krajów afrykańskich. Zamiast wysyłać surowy lit do Chin, Nigeria chce produkować gotowe komponenty – choćby prekursory materiałów katodowych – na miejscu. Alake stwierdził, że rząd skutecznie zmniejszył ryzyko i oczyścił środowisko wydobywcze, czyniąc je sprzyjającym bezpośrednim inwestycjom zagranicznym.

Nigeria mierzy się jednak z poważnymi wyzwaniami: niestabilnością polityczną (konflikty w północno-wschodniej części kraju, separatyści w regionie roponośnym), powszechną korupcją i słabą infrastrukturą. Brakuje dróg, kolei i stabilnych dostaw energii, co podnosi koszty produkcji i odstrasza inwestorów. Mimo to, Nigeria ma potencjał, by stać się kluczowym graczem na globalnym rynku surowców krytycznych – zwłaszcza jeśli uda się jej wykorzystać swoje położenie geograficzne (bliskość Europy) i duży rynek wewnętrzny.

Złoto i lit w cieniu konfliktu

Mali to kolejny kraj, który w ostatnich latach przyciąga uwagę inwestorów surowcowych. Kojarzone przede wszystkim ze złotem – ceny złota biją w 2026 roku rekordy, a Mali jest jednym z największych producentów złota w Afryce Zachodniej. 12 marca 2026 roku rząd Mali przeznaczył ponad 18,4 miliarda franków CFA (około 33 milionów dolarów) dla gmin w całym kraju z Lokalnego Funduszu Rozwoju Górnictwa . Środki te zostały formalnie przekazane podczas ceremonii w pałacu prezydenckim Koulouba, której przewodniczył głowa państwa generał Assimi Goïta. Fundusz został utworzony w ramach szerszych reform w sektorze wydobywczym Mali po przyjęciu nowego kodeksu górniczego, zaprojektowanego w celu zwiększenia korzyści ekonomicznych, jakie kraj czerpie ze swoich zasobów naturalnych . Zgodnie z formułą podziału, połowa środków trafi bezpośrednio do gmin położonych w strefach górniczych, podczas gdy inne lokalne władze na tych obszarach również otrzymają część.

Oprócz złota, Mali posiada jedne z największych w Afryce Zachodniej złóż litu. Kopalnia Goulamina, uruchomiona w 2024 roku, produkuje już ponad 500 tysięcy ton koncentratu spodumenu rocznie, a plany zakładają podwojenie tej wydajności do 2028 roku. Lit z Mali ma trafiać głównie do Europy, która szuka alternatywy dla chińskiego przetwórstwa. W 2025 roku Mali podpisało umowę z francuską firmą Eramet na budowę zakładu przetwórstwa litu o wartości 500 milionów dolarów, który ma produkować węglan litu – gotowy surowiec do baterii.

Niestety, Mali to także kraj pogrążony w głębokim kryzysie politycznym. Od 2020 roku władzę sprawuje rząd wojskowy, który doszedł do władzy w wyniku dwóch zamachów stanu (sierpień 2020, maj 2021). Junta wojskowa jest izolowana na arenie międzynarodowej – zawieszono ją w ECOWAS (Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej), a Francja wycofała swoje wojska z kraju. Mimo to, rząd w Bamako prowadzi twarde negocjacje z zachodnimi firmami wydobywczymi. W 2025 roku Mali zmusiło kanadyjską firmę Barrick Gold (operatora kopalni Loulo-Gounkoto) do przepisania umowy na bardziej korzystnych dla państwa warunkach – podwyższono podatki, zwiększono udziały państwa w kopalni, a firmę zobowiązano do budowy infrastruktury lokalnej. Podobne żądania kierowane są do innych operatorów.

Dla inwestorów oznacza to wyższe ryzyko polityczne, ale dla Mali – potencjalnie większe wpływy do budżetu. Pytanie tylko, czy te pieniądze trafią do obywateli, czy zostaną przejęte przez elity władzy. Mali jest jednym z najbiedniejszych krajów świata – wskaźnik ubóstwa sięga 40 procent, a większość mieszkańców żyje z rolnictwa na własne potrzeby. Bez realnych inwestycji w edukację, ochronę zdrowia i infrastrukturę, samo podniesienie podatków od kopalń nie zmieni sytuacji.

Gabon – mangan i ambicje przemysłowe

Gabon jest mniej znany, ale nie mniej ważny. To jeden z największych producentów manganu na świecie – surowca kluczowego dla produkcji stali (jako dodatek stopowy) oraz baterii (mangan jest składnikiem katod w bateriach litowo-jonowych, zwłaszcza w technologii NMC – nikiel, mangan, kobalt). Według U.S. Geological Survey, w 2024 roku Gabon wyprodukował około 9 milionów ton manganu, co stanowiło około 15 procent światowej produkcji. Nowo mianowany minister górnictwa i zasobów geologicznych, Sosthène Nguema Nguema, objął urząd 1 stycznia 2026 roku i od razu rozpoczął agresywną, proinwestycyjną agendę mającą na celu przekształcenie górnictwa w główny silnik przyszłości gospodarczej Gabonu. Minister podkreślił, że Gabon nie jest już tylko miejscem ekstrakcji – staje się hubem tworzenia wartości przemysłowej, a jego roadmapa na 2026 rok opiera się na przejrzystości, szybkości regulacyjnej i zdecydowanym zaangażowaniu w lokalną transformację oraz tworzenie bardzo silnej wartości dla inwestorów i społeczności lokalnych.

Przez lata Gabon wysyłał rudę manganu za granicę, głównie do Chin. Dziś kraj ten chce zmienić ten model. Rząd koncentruje się na trzech priorytetach: dodawaniu wartości do manganu (przesuwanie się w kierunku krajowej produkcji krzemomanganu, z planowanym zakazem eksportu rudy surowej do 2029 roku), skalowalności rudy żelaza (przyspieszanie światowej klasy projektów Belinga i Baniaka, wspierane przez ogromną modernizację linii kolejowej Trans-Gabon) oraz formalizacji złota.

Państwowe przedsiębiorstwo górnicze Société Équatoriale des Mines zamierza dokonać dramatycznej zmiany, przechodząc od swojej historycznej roli pasywnego udziałowca państwowego do agresywnego operatora przemysłowego. Przychody mają osiągnąć 1 miliard dolarów do 2030 roku. Refineria złota w Gabonie (RGO) o zdolności przetwarzania do 10 ton złota rocznie ma odegrać centralną rolę w zwiększaniu przetwórstwa złota w kraju .

Rola Chin w Afryce

Chiny są obecne w Afryce od dwóch dekad, ale ich strategia ewoluuje. W przeszłości Pekin koncentrował się na wydobyciu surowców i budowie infrastruktury (drogi, porty, elektrownie, linie kolejowe) w zamian za dostęp do złóż. Dziś Chiny coraz częściej inwestują w przetwórstwo na miejscu – budują rafinerie, huty i fabryki komponentów, tworząc zintegrowane łańcuchy wartości. Model chiński obejmuje znaczące inwestycje w przetwórstwo downstream, w tym budowę rafinerii i zakładów przetwórstwa minerałów w niektórych krajach, co wpisuje się w szerszą strategię Pekinu mającą na celu zmniejszenie zależności importowej w miarę przyspieszania popytu na technologie czystej energii.

Przykładem jest Demokratyczna Republika Konga, gdzie chińskie firmy (głównie CMOC – China Molybdenum Co.) kontrolują większość przemysłowego wydobycia kobaltu i miedzi. W Zambii Chiny są głównym inwestorem w sektorze miedziowym (kopalnie Konkola i Mopani są chińskie). W Nigerii chińskie firmy budują rafinerie i zakłady przerobu litu. W Gabonie Chiny są głównym odbiorcą manganu. Jednak, jak zauważa analiza The Diplomat, chociaż chińskie firmy zwiększyły bezpośrednią własność i udziały w kluczowych kopalniach w ostatnich latach, znaczna część wolumenu eksportu wynika z decyzji niechińskich operatorów reagujących na dynamikę rynku, ceny i dominację przetwórczą Chin, a nie wyłącznej chińskiej kontroli nad wydobyciem.

Dla krajów afrykańskich Chiny są atrakcyjnym partnerem z kilku powodów. Po pierwsze, chińskie inwestycje są często szybsze i mniej obwarowane warunkami niż te z Zachodu – Pekin nie narzuca warunków politycznych (np. dotyczących praw człowieka czy demokracji) i nie krytykuje łamania praw obywatelskich. Po drugie, Chiny oferują pakiety inwestycyjne łączące wydobycie z infrastrukturą – budują drogi, mosty, elektrownie, które służą lokalnym społecznościom. Po trzecie, Chiny są gotowe kupować surowce po cenach rynkowych, często bez długoterminowych kontraktów wiążących.

Jednak chińska dominacja budzi też niepokój. Chińskie firmy są oskarżane o nieprzejrzyste umowy, wykorzystywanie taniej siły roboczej (często sprowadzanej z Chin, a nie zatrudnianej lokalnie) i niszczenie środowiska. W wielu krajach afrykańskich (Zambia, DRK, Mali) dochodziło do protestów przeciwko chińskim kopalniom, oskarżanym o zanieczyszczenie wód i gleby metalami ciężkimi. Ponadto, kraje afrykańskie często popadają w zadłużenie wobec Chin – pożyczki na infrastrukturę są spłacane surowcami, co tworzy błędne koło zależności.

Rola Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych

Unia Europejska przez lata ignorowała Afrykę, zakładając, że Chiny i tak wygrały wyścig o wpływy. Dziś się to zmienia. W odpowiedzi na chińską inicjatywę Pasa i Szlaku (Belt and Road Initiative), UE uruchomiła program Global Gateway, który ma sfinansować infrastrukturę w Afryce – od portów i linii kolejowych po elektrownie i światłowody. Budżet Global Gateway na lata 2021-2027 wynosi 300 miliardów euro, z czego znaczna część jest przeznaczona na Afrykę. Podczas dwudniowego forum Global Gateway w Brukseli, RPA zabezpieczyło zobowiązania w wysokości 11,5 miliarda euro na swoje projekty związane z zieloną energią, transportem i zdrowiem.

Jednym z flagowych projektów Global Gateway w Afryce jest korytarz Lobito – linia kolejowa łącząca kongijskie kopalnie (w regionie Kolwezi) z angolskim portem Lobito nad Oceanem Atlantyckim. Linia ta ma długość około 1,3 tysiąca kilometrów i ma skrócić czas transportu surowców z DRK i Zambii do Europy i Ameryki z obecnych 6-8 tygodni (przez Kapsztad lub Dar es Salaam) do zaledwie 2-3 tygodni. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen określiła korytarz Lobito jako jedną z najbardziej ambitnych inicjatyw programu Global Gateway, podkreślając, że chodzi o surowce krytyczne, które są niezbędne dla strategicznych gałęzi przemysłu Europy – ale z lokalnym przetwarzaniem i dodaną wartością. Projekt jest współfinansowany przez UE i Stany Zjednoczone, które jak dotąd zaangażowały ponad 5 miliardów dolarów w sieć kolejową.

Stany Zjednoczone również budzą się z letargu. Administracja prezydenta Donalda Trumpa, mimo że w pierwszej kadencji ograniczała zaangażowanie w Afryce, w drugiej kadencji (2025-2029) zmieniła strategię, widząc w Chinach głównego rywala geopolitycznego. W maju administracja Trumpa ogłosiła swoją strategię dyplomacji handlowej, w której priorytetem jest dostęp do metali ziem rzadkich i innych kluczowych minerałów oraz promowanie możliwości biznesowych dla amerykańskich firm.

USA odchodzą od warunkowania współpracy demokracją i prawami człowieka, stawiając na bezpieczeństwo, walkę z islamizmem i interesy gospodarcze. Departament Stanu przyznał się do popełnionych w przeszłości błędów politycznych i zasygnalizował gotowość do współpracy z krajami Sahelu (Mali, Burkina Faso, Niger) w zakresie wspólnego bezpieczeństwa i interesów gospodarczych, co jest wyraźnym sygnałem, że amerykańska polityka wobec Afryki ulega radykalnej zmianie.

Jednak USA mają słabszą pozycję w Afryce niż Chiny. Amerykańskie inwestycje są mniejsze, a polityka zagraniczna USA jest często postrzegana jako niespójna – zmiany administracji oznaczają zmiany priorytetów. Ponadto, USA nie oferują Afryce tego, co Chiny – szybkich, nieskrępowanych warunkami politycznymi inwestycji. Dla wielu krajów afrykańskich, które nie chcą być pouczane o demokracji i prawach człowieka, Chiny są wygodniejszym partnerem.

Polska w Afryce. Mały gracz z dużymi ambicjami

Polska nie jest głównym graczem w wyścigu o afrykańskie surowce, ale próbuje znaleźć swoją niszę. Przykładem jest Mkango Resources, firma z aktywami w Malawi i planami budowy zakładu separacji pierwiastków ziem rzadkich w Polsce. Zaktualizowane studium wykonalności dla projektu Songwe Hill w Malawi wykazało wartość bieżącą netto po opodatkowaniu w wysokości 339,5 miliona dolarów przy 10-procentowej stopie dyskontowej, z wewnętrzną stopą zwrotu na poziomie 24,3 procent i okresem zwrotu wynoszącym 3,4 roku od rozpoczęcia pełnej produkcji.

Proponowany zakład separacji pierwiastków ziem rzadkich w Puławach wykazał jeszcze silniejsze wskaźniki ekonomiczne, z wartością bieżącą netto po opodatkowaniu w wysokości 779 milionów dolarów, wewnętrzną stopą zwrotu na poziomie 40 procent i okresem zwrotu wynoszącym 2,12 roku. Oba projekty korzystają z ekspozycji na kluczowe pierwiastki ziem rzadkich, w tym neodym, prazeodym, dysproz i terb, które są krytyczne dla magnesów trwałych stosowanych w pojazdach elektrycznych, turbinach wiatrowych i elektronice.

Projekt Songwe Hill w Malawi został uznany za projekt strategiczny na mocy unijnego aktu o surowcach krytycznych, co podkreśla znaczenie tej inicjatywy dla bezpieczeństwa surowcowego Europy. Dla Polski to szansa na zaistnienie w globalnym łańcuchu dostaw pierwiastków ziem rzadkich, który jest obecnie zdominowany przez Chiny.

Czy tym razem będzie inaczej?

Nie można mówić o afrykańskim eldorado surowcowym bez oddania głosu samym Afrykanom. W całej Afryce narasta ruch na rzecz większej kontroli nad surowcami. Agenda 2063, długoterminowy plan rozwoju Afryki, oraz Afrykańska Wizja Górnicza zostały zaprojektowane, aby odwrócić ten schemat, integrując minerały z szerszymi strategiami rozwoju przemysłowego i zielonego. W 2024 roku Afrykańska Strategia Zielonych Minerałów dodatkowo wzmocniła tę wizję, wyraźnie łącząc górnictwo z inteligentną dla klimatu industrializacją i regionalnymi łańcuchami wartości.

Coraz więcej krajów afrykańskich wprowadza przepisy wymagające lokalnego przetwarzania surowców (tzw. local content). Przykłady: Nigeria (30 procent), Ghana (25 procent), Zambia (20 procent). Mali przyjęło nowy kodeks górniczy i rozpoczęło redystrybucję dochodów z wydobycia do społeczności lokalnych. To sygnał, że Afryka nie chce już być tylko dostawcą surowców – chce uczestniczyć w całym łańcuchu wartości.

Afryka staje się nowym eldorado surowcowym, ale to nie znaczy, że wszyscy na tym skorzystają. Globalny popyt na lit, kobalt, miedź, grafit i nikiel jest ogromny i będzie rósł. Kraje afrykańskie mają szansę wynegocjować lepsze warunki niż kiedykolwiek wcześniej – bo mają wybór. Mogą współpracować z Chinami, które oferują szybkie inwestycje i infrastrukturę, ale często bez przejrzystości i poszanowania praw pracowniczych. Mogą współpracować z Zachodem (UE, USA), który oferuje transfer technologii i wyższe standardy, ale często wolniejsze decyzje i warunki polityczne. Czy tym razem Afryka zdoła przekształcić swoje bogactwa naturalne w trwały rozwój? To zależy od tego, czy rządy afrykańskie zdołają wyegzekwować lokalne przetwarzanie, czy wpływy z surowców trafią do budżetu (a nie do kieszeni elit), czy uda się zbudować infrastrukturę i wykwalifikowaną kadrę. Historia uczy, że odkąd Afryka jest eksploatowana, rzadko kiedy korzystała na tym jej ludność.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu