Europejski koncern lotniczy Airbus zakończył prace adaptacyjne w jednej z hal w Tuluzie. Rozpocznie się tam montaż kadłubów do najbardziej popularnych modeli A320 neo i A321 neo. Wykwalifikowanych pracowników zastąpią roboty i sztuczna inteligencja.
Nowa linia montażowa powstała w hali, która wcześniej służyła do produkcji elementów wyposażenia dla modelu A380 Superjumbo. Po spadku zamówień na ten gigantyczny samolot, przestrzeń wykorzystywano do prac nad wnętrzami kabin. Teraz Airbus postawił na maszynę, która dziś jest kręgosłupem jego oferty – wąskokadłubowe A320 neo i A321 neo.
Przewoźnicy z całego świata zgłaszają ogromne zapotrzebowanie na te modele. W 2025 r. Airbus zmontował 793 maszyny, z czego aż 80 proc. stanowiły właśnie A320 neo. W tym roku planowane jest dostarczenie 859 samolotów, co wymaga wzrostu miesięcznych dostaw do 80 sztuk. Z tej puli aż 75 to będą A320 neo.
Roboty i AI na linii montażowej
W nowej hali łączenie elementów kadłubów odbywać się będzie z użyciem robotów i systemów wspomaganych sztuczną inteligencją. Rozwiązania te mają wyeliminować m.in. błędy przy wierceniu otworów w zewnętrznej powłoce, które dotychczas zdarzały się przy pracy ręcznej.
Mimo automatyzacji, Airbus zatrudnił dodatkowo 1,4 tys. inżynierów i wykwalifikowanych robotników. Ich zadaniem jest doprowadzenie do wzrostu miesięcznej produkcji i utrzymanie wysokiej jakości przy rekordowym tempie.
Francuski rząd wspiera ekspansję
Rząd Francji, uwzględniając potrzeby Airbusa, wydał zgodę na sprzedaż 18 hektarów gruntów w Tuluzie na potrzeby rozbudowy zakładów. To kolejny sygnał, że Paryż traktuje przemysł lotniczy jako strategiczny sektor gospodarki.
Decyzja o przyspieszeniu produkcji rodziny A320 neo zapadła już kilka lat temu, ale dopiero teraz koncern ma odpowiednią infrastrukturę i siłę roboczą, by zrealizować ambitne plany. Inwestycja w Tuluzie to odpowiedź na konkurencję ze strony Boeinga, który również zmaga się z ogromnym portfelem zamówień na wąskokadłubowce.
Źródło: WNP.PL, Fot. Airbus / Herve Gousse

